A to jest LOLA

Śliczna, prawda?
„Poderwałam” ją sobie wczoraj w Parku. Już dawno ją w Parku spotykałam, ale nigdy z panem od Loli nie rozmawiałam, nawet nie wiedziałam, że ta śliczna sunia ma takie właśnie imię.
Wczoraj akurat ich zaczepiłam i okazało się, że pan jest szalenie sympatyczny i bardzo lubi o swoim piesku opowiadać, a sunia…. no cóż ,też od razu mnie polubiła, przynosiła mi piłeczki i kazała sobie nią rzucać.
No, ale moją sympatię Lola zdobyła tym, że przede wszystkim jest bardzo do Pepuni podobna, tak więc przynajmniej przez jakiś czas miałam namiastkę mojej sympatii Pepy. I podobnie jak Pepa radośnie mnie obcałowywała ( sunia, a nie pan, na szczęście)
Sentymenty powróciły, bo fajnie jednak mieć psa i tak sobie pomyślałam, że może w przyszłości na jakiegoś czworonoga, oczywiście ala Pepa, jednak się zdecyduję?
Nawet sobie obiecałam, że jeżeli uda mi się schudnąć te 30 – 40 kg, w nagrodę kupię sobie psa buldożka francuskiego – oczywiście pręgowaną sunię.
Dlaczego akurat takiego?
Już kiedyś pisałam, lubię wszystkie psy krótkonose, to pozostałość po moich ukochanych bokserach. Ale bokser jest stanowczo dla mnie za silnym psem, nie miałabym tyle siły by go wyprowadzać na długie spacery, jak kiedyś z Tiną to robiłam, a buldożki są mniejsze, nie potrzebują aż takich długich wybiegów, spacer po Parku na pewno by jej wystarczył.
No poza tym to są naprawdę bardzo sympatyczne, pełne miłości i niezwykle towarzyskie pieski.
No to mam cel – schudnę, będzie piesek ze mną, mam nadzieję, że właścicielka mieszkania na niego by się zgodziła, bo z tego co wiem, lubi psy i raczej nie oponowała by na takiego lokatora ????
Tylko czy uda mi się taki cel w pozbyciu tych nieszczęsnych kilogramów osiągnąć?
Mam już niezły początek, moją dietę, która już pomału zaczyna mnie „uwierać”, bo ile można bezkarnie biały ser jeść, ale muszę dobrze poszukać w internecie, czym mogłabym go zastąpić.
Na razie zaczęłam włączać (w małych ilościach) jarzynki, a za przekąskę znakomicie służy mi małosolny ogórek, ze względu na mój niepokorny żołądek surowego ogórka jeść raczej nie mogę.
Tak jak widać, mocno się zawzięłam w tym swoim postanowieniu przeprowadzenia diety odchudzającej (raczej odtłuszczającej) i mam jeszcze jeden w związku z tym plan, ale na razie o tym pisać nie będę, dzisiaj zacznę go wprowadzać w życie , kiedyś na pewno o tym jeszcze wspomnę.
Co rusz jesteśmy w sieci zasypywani ofertami wprost „rewelacyjnych środków odchudzających” – podchodzę do tego bardzo sceptycznie, nie da się ukryć, że żaden, nawet najbardziej rewelacyjny taki pseudo medykament nie pomoże, jeżeli nie wdroży się swój plan mądrego sposobu na odżywianie się.
Przypomina mi się a propos taki kawał:
Panie doktorze, te tabletki na odchudzanie, które mi pan są przepisał są tak niedobre, że muszę je zażywać wraz z bitą śmietaną : -)
No właśnie, zawsze można znaleźć jakąś metodę na…metodę.
Tak, bo taki sposób myślenia o pożywieniu musi pozostać już na zawsze, a z tym niestety różnie potem bywa, wiem sama po sobie, jak niefrasobliwość w tym temacie może przynieść zgubne skutki.
Taka dieta musi pozostać już na zawsze sposobem na życie i to trzeba sobie bardzo mocno uzmysłowić, albowiem wszystkiego rodzaju złe nawyki, nie tylko zresztą jedzeniowe, ale również i te nałogowe, jak nadmierne picie alkoholu, czy palenie papierosów ( o narkotykach nawet nie wspominając) rodzą się w naszym mózgu i tam należy je opanowywać
Tak jak kiedyś już pisałam, osoby takie jak ja, tzn po operacjach bariatrycznych, koniecznie powinny zostać pod opieką psychologa, bo ktoś, kto był już bardzo gruby, bardzo trudno pozbywa się tej obsesyjnej myśli o pysznym jedzonku i szybko ulega pokusie.
Wiem coś na ten temat, niestety ja ten błąd popełniłam. Na początku była euforia w osiągnięciu wspaniałej wagi, o której kiedyś się marzyło, bo w związku ze zmniejszeniem pojemności żołądka, w bardzo szybkim tempie traci się te kilogramy, ( niejako przymusowo je się mniejsze porcje), niestety potem trzeba nad sobą jeszcze popracować, bo ta zmniejszona część żołądka, która po operacji pozostała, potrafi również się szybko rozszerzać.
Od mojej operacji minęło już cztery lata i co????? Połowa z tego, co „zgubiłam” powróciła, teraz już muszę dawać sobie radę sama, abo….mieć koło siebie kogoś, kto pomaga, psychicznie wspiera, to jest naprawdę bardzo ważne.
Może dlatego tak dużo o tym w moim blogu ostatnio piszę, czuję w pewnym sensie wasze wsparcie.
I niech tak pozostanie, bo jeżeli przestanę o tym pisać będzie to oznaczało, że znów się poddałam i pewnie nigdy już się ze swojej słabości nie podniosę.
A niestety mój kręgosłup i moje nieszczęsne kolanka i stópki wyraźnie mówią, że im moja nadwaga nie służy.
No dobra, można to od biedy na chorobę reumatyczną zrzucić, bo ona jest faktem, ale również można, a nawet trzeba sobie pomagać, aby ten ból był mniejszy i to nie tylko medykamentami, ale również i odpowiednią dietą.
Na razie o wielkiej poprawie zdrowia pisać nie mogę, bo jeszcze niewiele tej nadwagi udało mi się zwalczyć, ale wciąż jestem na dobrej drodze.
A że odchudzanie nie oznacza całkowitej głodówki, udaję się teraz na zasłużone śniadanko (dzisiaj mam na śniadanie 2 jajka na twardo, plaster białego sera i ogórek małosolny – oczywiście bez żadnego chlebka), a wszystkim znudzonym moim dzisiejszym wpisem życzę miłego i słonecznego piątku i wiele fajnych spacerów, mam nadzieje, że deszcz w tym nam dzisiaj nie przeszkodzi, chociaż lewe kolanko okropnie mi od rana dokucza, a w nocy przebudził mnie bardzo dokuczliwy ból ramienia, tym razem dla odmiany prawego, czyżby jednak deszcz miał nadejść?
A w mojej kamienicy znów jakiś remont trwa, tłuką się niemiłosiernie od samego rana, w dodatku znów włączyli to okropne wiertło i znów czuję się jakbym siedziała na fotelu u dentysty – sadysty.
Trzeba będzie szybciutko z domu do parku uciekać.
POMYŚLNOŚCI SAMEJ NA DZISIAJ !!!!!! 🙂