pomieszanie z poplątanie czyli…….

………zachciało się Starej Babie nowego telefonu.
Tak sobie umyśliłam,że ten mój Iphone 6 już słabiutki jest, nie nagrywa, wiesza sie, nagle wyłącza, o stanie baterii nie wspomnę, wytrzymuje tylko 2 – 3 godziny.
On w sumie też jest stary, bo ma co najmniej 4 lata (jeżeli nie dłużej) i chyba trochę się wyeksploatował w czym dzielnie mu oczywiście pomogłam.
Zatelefonowałam do Organe z zapytaniem, do kiedy mam podpisaną z nimi umowę, okazało się, że już powinnam ją przedłużyć, nawet owszem, mogę dostać Iphon 8 na 24 raty, ale cena tego aparatu jest o wiele droższa, niż w sklepach np Avansu. Zrezygnowałam więc z zakupu w Orange, bo za podobną sumę mogę dostać jeszcze lepszy Iphone 8 plus. Tylko tu zaczęły się schody.
Właściwie to moja wina, bo powinnam ruszyć tyłek i sama do stosownego skepu się udać, a nie zdawać się na wygodnictwo w postaci internetowego zamówienia.
Ale lenistwo znw niestety zwyciężyło.
Pierwsze moje zamówienie okazało się pomyłką, bo było dokonane do zrealizowania zapłaty w gotówce, więc sprawa odpadała w przedbiegach.
Poszukałam w internecie podobne , z możliwością wpłaty ratalnej i…strona skierowała mnie owszem do Banku Alior, wypełniłem wszystko jak należy, przyznano mi nawet odpowiedni kredyt, tylko……… w sumie okazało się, że sklep Avans wcale nie ma umowy z Alior Bankiem. nie rozumiem w takim razie, po jaką cholerę tam mnie przekierunkowali. No cóż, znów musiałam złożyć rezygnację. Do trzech razy sztuka, a ja się okropnie już zaparłam, więc jeszcze raz weszłam na stronę w sumie zamówiłam sobie Iphone 8 (bez plusa) na 30 rat w sumie po całkowicie możliwej spłacie miesięcznej, niecałe 100 ł, da się wytrzymać, ale najważniejsze, że cena tego aparatu w porównaniu do tego samego, który ofiarował mi Orange jest o 500 zł niższa.
Nie rozumiem w takim bądź razie, aż tyle Orange na pośrednictwie zarobić musi?
W każdym razie całe przedpołudnie (nie mówiąc o wczorajszym wieczorze, gdy rozpoczęłam swoją „bitwe o Iphone) miałam z głowy.
Teraz czekam, aż wreszcie sklep. który prawda przyjął już zamówienie, zdecyduje się do przygotowania dla mnie przesyłki.
I już umówioną moją kochaną Darkę, która pomoże mi ten mój nowy sprzęt ujarzmić.
Ale będzie fajnie!!
Tylko muszę na niego bardzo uważać, bo musi mi na bardzo długi czas by przydatny.
Wczoraj w Parku oddawałam się szaleństwom z zaprzyjaźnioną bokserką Lolą, zdecydowanie wolała, żebym to ja jej piłeczki rzucała, niż jej pan, notabene Waldemar ( jakie to piękne, romantyczne imię, szkoda, że nie mam na imię Stefcia), który okazał się bardzo miłym kompanem do rozmów i różnorakich wspomnień. Tak więc wczorajszy mój pobyt w Parku też mogę do bardzo udanych zaliczyć.
Nie wiem, czy dzisiaj upał pozwoli mi w też w Parku posiedzieć, może chociaż na chwilkę tam zaglądnę.
Nieposkładany ten dzisiejszy mój wpis, ale przez to, co się dzieje jestem jakaś taka roztrzepana, z jednej strony, a rozgorączkowana i zafascynowana z drugiej.
Przyrzekam, jutrzejszy mój blog będzie bardziej zwarty/
Dzisiaj nieco bujam w obłokach

Miłego wtorku

I