gość w dom…..

Od wczoraj, na jakiś tydzień, jest z wizytą u mnie Pepa.
Tak więc rozpoczęłam poranek od spacerku z pieseczkiem po moim parku.
Jak bardzo ten park Pepcia lubi, szkoda tylko, że nie może być puszczana ze smyczy. Trochę bym się obawiała, chociaz raczej jest ona posłusznym pieskiem, a poza tym niestety jest w dosyć interesującym okresie dla innych piesków, więc musimy je z daleka omijać.
Oczywiście rano spotkałyśmy dwa francuskie buldożki, jeden nawet dosyć łaskawie został przez Pepcię potraktowany (może dlatego, że łaciaty), drugiemu (podobnego umaszczeniem do niej) Pepa od razu powiedziała, kto w tym Parku rządzi.
Zresztą podobnie „pouczała” panów sprzątających grabiami zeschłe liście, wiadomo, Pepie takie sprzątanie sie nie podoba i dosyć groźnie swoja dezaprobatę na taki stan rzeczy okazuje.
Ale poza tym jest w tym parku bardzo radosna i chętnie wszystkie kątki zwiedza. A pamiętam, jak ongiś spacerów nie lubiła, gdy wychodziło się z nią na plantki na Retoryka, robiła tylko szybko to, co miała zrobić i natychmiast do domu chciała wracać.
Widocznie Park Krakowski jest na tyle urokliwy, że nie tylko mnie zachwyca.
Trochę mam co prawda kłopoty z tym moim kolankiem, ale robiąc kilka razy dziennie spacery po moim Parku, na pewno go rozchodzę.
No już nie wspomnę, że takie spacery dobrze na moje zwalczanie wagi pomoże
Wczoraj jednak nie wytrzymałam, stanęłam na wadze, zresztą na tej samej co poprzednio i okazało się, że od poniedziałku do czwartku udało mi się 2 kg zgubić. BRAWO EWAA!!!!!.
Co prawda to jest dopiero początek mojej bardzo długiej drogi, b najpierw muszę te kilogramy stracić, a potem jeszcze wagę utrzymać żeby efektu JOJO nie osiągnąć, ale wiadomo, każdy początek jest dosyć ciężki, potem jakoś już leci z górki, dopóki mnie znów moje łakomstwo nie pokona.
Nie ma to tamto, gdy się je z umiarem, trochę się rusza i nie sięga po zgubne przekąski, można nawet niezłe rezultaty osiągnąć.
A moje marzenie to utrata….uwaga!! 20 kg, to jest bardzo trudne, ale odważne zamierzenie, tylko, czy mi się to uda?
Właściwie to szkoda by było całkowicie tych wszystkich trudów i bolączek po bariatrycznej operacji utracić, niestety, nie do końca tego dopilnowałam, zbyt wiele sobie pofolgowałam, teraz muszę rozpoczynać od… no nie od zera, ale od połowy tego co straciłam, bo tyle mniej więcej kg muszę teraz znów zgubić.
W każdym bądź razie wszystkie moje sukienki czekają na lepsze czasy, gdy znów będę je mogła bez jakichkolwiek „opięć” nosić, a tak będzie, na pewno.
No i na pewno i moje kolana, czy kręgosłup też na tym tylko zyskają.
Nudna jestem? może, ale teraz to mój priorytet życiowy, teraz, albo…nigdy.
Bo co, znów o kłamstwwwach pisu mam pisać? już nawet szkoda cokolwiek o tym wspominać, pokazują coraz większą arogancję i…nie bójmy się powiedzieć, głupotę, bo skoro sam wódz uznał, że nie złamano żadnych procedur, to znaczy, że dopuszcza kłamstwo i kradzieże swojej drużyny jako coś oczywistego, zgodnego z pisim prawem, którym oni, jako ludzie z wyższej półki są objęci, ale tylko oni, inni podlegają oczywiście normalnemu prawu obowiązującemu w kraju demokratycznym
No, chyba, że się jest supermanem, np. Marszałkiem Kuchcińskim, ten swoje prywatne kary pieniężne w Sejmie wprowadza, niczym we własnym folwarku.
Ale taka jest prawda, Pis traktuje Polskę jako własny folwark, a parobki, głosujące na pis, mają siedzieć cicho i słuchać się, jak za czasów dawnej Polski, kleru, który wraz z rządem im życie układają.
Może parobkom to się podoba, mnie stanowczo nie, nigdy niczyim parobkiem nie byłam, pracowałam uczciwie na własne pieniądze i używałam je tak, jak uważałam za stosowne, a jeżeli poddawałam się jakimkolwiek regułom, to tylko tym, które każdego pracownika obowiązywały w związku z wykonywanym zawodem.
I nikt na stare lata nie będzie mi mówił, jak mam żyć, w co mam wierzyć, komu się podlizywać.
I ciągle mam nadzieje, że jednak Polacy się obudzą i powiedzą tak jak ja : nigdy więcej Pisu.
POLACY NIC SIĘ NIE STAŁO POLACY NIC SIĘ NIE STAŁO !!!!!!!
Ta stara maksyma znów w ustach wodza pisu zabrzmiały wczoraj, a głupi lud nadal ma się cieszyć….tylko czym?
Tym, że po wyborach, które mogą wygrać, dodadzą mnóstwo nowych podatków i innych opłat, o cenach nie wspomniawszy?
Bieda zapanuje już wszędzie, a kielbasa ( ale nie ta wyborcza) okaże się wielkim rarytasem.
Gdzieś muszą pozyskać pieniędzy na spłacenie swoich zobowiązań, a że rząd własnych pieniędzy nie ma, sięgnie po Twoje / moje.
Jakie to przykre, że mamy jeszcze tyle ciemnoty w tym niby nowoczesnym kraju, ciemnoty , która ulega propagandzie, mrzonkom, zachowują się zupełnie jak muchy, które na lep same się pchają.
Tylko lep jest dla much zabójczy, czy tego ciemny lud nie widzi, co o ich czeka??????

Musiałam napisać to wszystko, co wczorajszego, następnego kłamliwego dnia pisu się zdarzyło, ale już dość na dzisiaj.
Cieszmy się cudownie świecącym , słonkiem, pogodą i dobrymi spacerami.
Wszak lato wciąż jeszcze trwa.
Jesień okaże się ponura?????????