i znów samotna :-(

Pepa sobie już poszła ode mnie.
Wczoraj zdążyły

śmy jeszcze zrobić poranny spacer po parku w deszczowym Parku, a tu po powrocie do domu niespodzianka, Zoja z Pawłem przyjechali po Pepę
Ale było sporo radości w tej malutkiej Pepuni, wiadomo, ukochana Pańcia przecież przyszła, nawet Peepa nie miała czasu sie ze mna pożegnac, tak sie juz z nimi do doku spieszyła.
Ale też chyba na mnie za bardzo się nie skarżyła, no chyba, że w domu i opowiedziała, jak nie dobra Ciotka Ewa nie pozwalała za bardzo spoufalać się z pieskami.
I taka to psia wdzięczność.
Żartowałam oczywiście, bo przecież wiadomo góry wiadomo było, że tak się jej wizyta u mnie skończy, ale nic straconego, na pewno jeszcze do mnie na trochę przyjdzie, jak nie w ty, to w przyszłym roku.
W każdym bądź razie moje wątpliwości zostały rozwiane, bi Pepa przenosi się na cs studiów Zojki wraz z nią do Katowic, czyli nie zostanie przez ukochaną panią porzucona.
Zawsze wieczorem oglądam powtórki „Śpiewających Fortepianów”, a po nich szłam szybciutko na niezbyt długi spacerek, ale jednak kółko zawsze z Pepą zdążyłyśmy zrobić i wrócić na „Szkło Kontaktowe”, obowiązkowy mój program do oglądania, chociaż ostatnio, od czasu gdy podają 44 procentowy procent polskiej głupoty, z coraz mniej mniejszym entuzjazmem go oglądam, ta głupota, ten brak przewidywalności tych ludzi mnie po prostu przeraża.
I nie ważne, że kiedyś sami się o tym przekonają, gdy po gnatach oberwą, ale wiem, że również i ja będę pewnie musiała z pisimi konsekwencjami się spotka , co wcale mi się nie uśmiecha, ba, całkiem z tym się nie zgadzam, bo wolność cenię ponad wszystko.
No a wczoraj po oglądnięciu tego programu rozrywkowego miałam jeszcze sporo czasu do następnego programu i tak jakoś dziwnie mi się on dłużył. Co znaczy przyzwyczajenie, nawet się przez moment na tym złapałam, że sama chciałam iść sobie pospacerować po Parku nocą.
Ale biedny Dropsik jutro się zmartwi, gdy znów nie spotka swojej ukochanej Pepy na spacerze.
Ale mam nadzieję, ze wzorcem tego psa, który chciał pociągiem do swojej suni uciec (niedawno o tym psie – podróżniku pisałem w blogu), Dropsik do autobusu nie wsiądzie, aby z Pepą się spotkać. 🙂
Będzie musiał chłopak cierpliwie poczekać, a moze po prostu zapomni?, a może napotka na swojej drodze jeszcze inną ponętną sunię? kto wie, kto wie.
Ce la vie.
Mieo czwartku, miłego święta, dobrego odpoczynku