byłam dzielna

Skusiłam się, ale……. tylko na spacer po Parku, wozy cateringowe omijałam z daleka.
Grzechem byłoby siedzenie w domu przy tak przepięknej pogodzie i nie było żadnego wytłumaczenia, ani nieprzespana noc, ani wariacje Pepki, musiałam iść.
Oczywiście ludzi było jak to zwykle w wakacyjną niedzielę całe mnóstwo Na szczęście jakoś ta dzika muzyka nie rozlegała się z głośników.
Za to wozów z samymi pysznościami było chyba nawet więcej, niz ostatnio, ale jak już pisałam, nawet w tamtą stronę nawet się nie popatrzyłam, niestety żadnych dietetycznych dań i tak by tam n pewno nie było.
Miłośników Pepy było wiele, ale ona upatrzyła sobie Dropsika, tylko że …..dropsik nie był buldożkiem. Ale wczoraj kilkakrotnie na spacerze się spotykały (no cóż, każdy takimi samymi alejkami chodzi) i za każdym razem z obu stron było widać wielkie zainteresowanie.
Szkoda, że nie będą mogli spotkać się nieco później, gdy ten czas Pepy się skończy, pewnie ładnie by się bawili, bo chociaż pani tłumaczyła mi, że Dropsik na ogół nie lubi sapiących i charczących psów, a więc również i buldożków i na nie warczy, jednak wyraźnie zapałał sympatią do naszej Pepki.
Zresztą muszę przyznać, ze Pepa bardzo podobała się też i przechodzącym ludziom, dzieci podchodziły do niej i pytały mnie, czy mogą ją pogłaskać.
Fakt, swój urok Pepa ma
A na wieczornym spacerze spotkałyśmy bardzo sympatycznego łaciatego buldożka, któremu też Pepa bardzo się spodobało, ale spytałam się jej tylko, czy naprawdę chciałaby mieć łaciate dzieci???? 🙂
Pepa będzie u mnie jeszcze dwa, trzy dni, potem znów wróci do domu, a ja nie będę miała z kim spacerować. Może i dobrze, bo takie wieczorne spacerki po Parku niezbyt mi odpowiadają, trochę się boję, chociaż wtedy gdy chodzę wieczorem, czyli o 22 jeszcze kilka innych piesków też na nocnych spacerkach można spotkać, nie jest więc całkiem pusty ten park, no i jest na szczęście dobre oświetlony.
A ja jestem bardzo ciekawa,jako mnie wyrazi swoje zdanie waga, bowiem dzisiaj mija już tydzień mojej diety, więc skutek powinien być już widoczny, zwłaszcza, że prócz diety teraz doszły mi jeszcze te spacerki z Pepą.
Ech spacerki, niby fajna rzecz, ale jakoś nie widzę siebie na dłuższą metę w tej pasji, przyznaję się bez bicia, ja po prostu nie lubię chodzić, wolno mi? pewnie, że wolno.
I chociaż ruch to zdrowie, to ograniczam go (niestety) do minimum i tak już pozostanie, HOWK !!!!
A co poza tym?
Rozpoczynamy nowy tydzień, pewnie znów politycznie denerwujący, bo coraz więcej absurdu i arogancji po prawej stronie widać, wciąż jednak mało przemawia to do zniewolonych nieszczęsną pięćsetką plus, nie widzą po prostu zagrożenia, a ono niestety jest.
Orężem partii Pis jest walka z mitycznym wrogiem, którego sam sobie stworzył, na wzór wiatraków, z którymi Don Kichot walczył i taką propagandową wizję niestety Pis coraz mocniej rozlewa, wrogów nam , a raczej jemu z każdej strony przybywa i tak już do wyborów pozostanie.
Najgorsze jednak jest to, że i Kościół zaczyna coraz mocniej w tę mityczną wojnę z wrogiem się wdaje i coraz ostrzej brzmi głos niektórych kapłanów, szkoda, bo z samego założenia, Kościół powinien wyciszać emocje, a nie jeszcze mocniej je podsycać.
Ale nasz polski Kościół niestety zbyt mocno w politykę się zaplątał, a nie takie jest przecież jego przesłanie.
Kościół nie jest żadną partią i żadnego sojuszu z żadną partią zawiązywać nie może, powinien być apolityczny!!!
Tylko niestety prawda jest taka, nasz Kościół żyje z subwencji pewnej polskiej partii, która swoje poparcie tym buduje.
A niestety te finansowe zastrzyki dla Kościoła są dosyć spore, akurat wtedy, gdy brakuje pieniędzy dla lekarzy, dla osób chorych, czy niepełnosprawnych, na potrzebne inwestycje………
Dla wielu grup społecznych niestety brakuje funduszy, bo ulokowane zostają niestety tam, gdzie nie powinny, a co gorsze, są to pieniądze nie rządzących, ale nasze, z podatków naszych płynące…….
A co będzie potem? To zależy od tego, na ile damy się oswoić, ogłupić, na ile podejmiemy odpowiedzialne decyzje, aby ruszyć nasze tyłki i jednak iść do wyborów.
Znów się powtarzam, ale i tak pozostanie aż do 13 października, gdy przyjdzie nam do urny nasz mądry głos oddać. Mądry na tyle, żeby to kacze zniewolenie z Polski całkowicie odsunąć.
Bo miał być dobra zmiana, a pozostała……. sami widzicie !!!!!!
Chyba nie może już być gorszego rządu niż ten obecny?
Więc zdecydujmy, wybierzmy nowe, lepsze.

Na poniedziałek i na cały tydzień same pomyślności przesyłam, niech burze niestraszne nam będą.
A w Krakowie na dzisiaj zapowiadają znowu 32 stopnie Celsjusza, KOSZMAR!!!!!