nudno???

Podczas gdy dzielna drużyna Pis-u, z Naczelnikiem na czele, będzie się zabawiała na kolejnym przedwyborczym pikniku, tym razem w Stalowej Woli, a Onet (propisowski chyba???) będzie przeprowadzał stamtąd transmisję (aż transmisję??), ja pójdę na swój o wiele weselszy i radośniejszy piknik do Parku Krakowskiego, jak to w kolejną niedzielę lata bywa. Niestety niewiele już tych pikników przed nami, może jeden, może dwa, potem znów cisza w Parku zapanuje.
Przynajmniej nie będę musiała oglądać tych fałszywych pisowskich, zabierających się pysznościami gęb i nie będę musiała słuchać bzdur i kłamstw, które tam padną. A że padną, to jestem pewna, przecież oni nie po to jadą na te pikniki, żeby porozmawiać z ludźmi i do ich rad się ustosunkować, tylko po to, żeby wszystkich swoimi kłamstwami przekonać, że oni są jedyną słuszną racją stanu, której wszyscy, bez wyjątków, mają się podporządkować i basta, bo tak chce Naczelny Samozwańczy Wódz Polski.
Nie wiem, ile jeszcze takich pikników zaliczą, w każdym bądź razie Jarusiowa (i nie tylko jego, ale wszystkich uczestniczących pisowskich oficjeli) wątroba jest zagrożona tym totalnym obżarstwem tłustych kiełbas prosto z grilla, Fuj!!!!!
Nie mam nic przeciwko potrawom z grilla, ale tak co tydzień jeździć na darmowe jedzonko i to za pieniądze podatnika? to chyba nie przystoi jednak.
Ale czy Pis zwraca w ogóle uwagę na to, co przystoi, czy co nie przystoi władzy?
Nie, IM SIĘ PO PROSTU TO NALEŻY !!!!!!!!!!!
Tak więc też dzisiaj do Parku się wybieram, oczywiście omijając z daleka wozy z jedzonkiem, ale to tylko dlatego, że…. no wiadomo, już o tym pisać więcej nie będzie.
Za to sama dzisiaj pyszne roladki z piersi kurczaka z chrzanem na obiad przygotowałam sobie.
Miały być one co prawda pieczone, bez tłuszczu bo w rękawie, ale nie wiem czemu „wysiadła” mi kuchenka, będą gotowane na parze.
Kiedyś po prostu wyłączył mi się w kuchence zegar i gdy zaczęłam przy nim majstrować, wyłączyłem funkcję piekarnika i nie wiem, jak ją włączyć.
Pewnie znów będę musiała uśmiechnąć się do mojej Złotej Rączki, oj, ile ten Maciek ma z tą Ciotką Ewą ambarasu 🙂
Ale dobrze, że jest taka Złota Rączka i co najważniejsze, chce mi pomóc, bez tego krucho by ze mną było…..
Ale to dopiero za kilka dni, bo chyba teraz Maciek odpoczywa na łonie natury.
A! mam jeszcze jeden pyszny przepis, który sama wymyśliłam, na deserek bezkaloryczny (zgodny z dietą pro białkową), może komuś się przyda?
Naturalny jogurt zmieszać z posiekanymi orzechami włoskimi, dosypać trochę nasion chia i wiórka kokosowe i wymieszać (dla nie odchudzających można dosładzać np miodem), można wsadzić na chwilę do zamrażalnika, wtedy będziemy mieć pyszne lody.
Coraz więcej brnę w te przeróżne pyszne, a nie obciążające przepisy (np Maciek dał mi link do przepisu na „serniczek” na zimno wg diety Dukana)
i stwierdzam, źe nawet całkiem smacznie można się odchudzać. Zresztą odchudzanie się nie polega na katowaniu się, należy dobrać tylko odpowiednią dietę (nisko kaloryczną , beztłuszczową i pozbawioną nadmiaru cukrów i innych węglowodanów, które dają potem ten boski tłuszczyk na pupie i na brzuszku) i cieszyć się naprawdę też pysznym jedzeniem.
No dobra, a miałam nic nie pisać o odchudzaniu.
O odchudzaniu nie, o polityce nie, to o czym właściwie mam pisać?
Skończę więc ten dzisiejszy wpis, bo jednym okiem i tak oglądam „Kawę na ławę” – ale się tam kłócą, tzn może nie tyle kłócą, co przedstawiciela Pisu, pana Horałę wszyscy inni przekonują, dlaczego bzdury gada, a że tak jest to wiadomo, Horała jest wiernym sługusem swego pana i mówi tylko to, co mu każą, zero własnej inwencji)
Zresztą w Polsce dzieją się ważniejsze sprawy niż jakiś piknik w Stalowej Woli, własnie trwa akcja ratunkowa w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach, gdzie utknęła grupa polskich grotołazów. Sytuacja jest bardzo trudna, rozwojowa, mam nadzieję że akcja zakończy się pomyślnie.
No to pora na moje życzenia niedzielne: miłego odpoczynku, dużo słonka dużo wspaniałego humoru, zero burz w atmosferze i w „stosunkach międzyludzkich”.
Czyli : WSZYSTKIEGO DOBREGO !!!!