zgadnijcie, dla kogo jest ta róża?????

No chyba nie jest trudno zgadnąć?
Jeżeli dzisiaj jest dzisiaj środa, to ta róża jest dla Kogoś naprawdę bardzo miłego, czyli dla mojej Uleczki 🙂
Uleczku serdecznie Cię pozdrawiam, wciąż jeszcze w letniej oprawie i aby ta letnia, ciepła pogoda trwała jak najdłużej, mimo, że deszczy nieraz pada……
Całuski przesyłam.


A dzisiaj, 21 sierpnia, dzisiaj są Urodziny mojego Taty.
Nigdy nie pamiętam, czy to jest data 21, czy 23 sierpnia, ale sprawdzałam, urodziny Tata obchodziłby właśnie dzisiaj.
A które? Trudno uwierzyć, bo 113, czyli i tak tak nie byłoby Go koło mnie, co nie znaczy, że musiał tak wcześnie, w wieku 68 lat umierać i to nie znaczy wcale, że mi go nie brakuje.
Tato ! zawsze jednakowo, mocno Kocham Cię i o Tobie i Twoich radach na życie pamiętam.
Ty też zawsze uważałeś, że najważniejsze w życiu jest być przyzwoitym.
Nigdy nikomu krzywdy nie uczyniłeś , chciałeś ludziom pomagać, zawsze starałeś się być wobec ludzi correct, pewnie dlatego cieszyłeś się ich wielkim szacunkiem.

Ostatnio coraz częściej wspominam wszystkie bliskie mi osoby, moich Rodziców, Rodzeństwo, Dziadków, Ciocie, Babcie, a także i Przyjaciół, którzy przenieśli się do tego lepszego świata, ale w snach często do mnie Oni powracają.
Napisałam do lepszego świata, bo wierzę, że jest on przynajmniej nie tylko bez bólu fizycznego, ale również bez bólu psychicznego, bez kłamstwa, pomówień, wszelkich nieprawości, które tu u nas na ziemi, a szczególnie teraz w Polsce się dzieją.
W Pisie afera goni następną aferę, a wszystko wierchuszka usiłuje zamieść pod dywan, mówiąc POLACY NIC SIĘ NIE STAŁO!
Jak to nic się nie stało? Pis przybrał iście stalinowskie metody inwigilowania i niszczenia ich przeciwników. Tym razem wybuchła afera, w której wiceminister sprawiedliwości brał udział w szkalowaniu i niszczeniu moralnej postawy jednego z sędziów Sądu Najwyższego, ponieważ ten sędzia nie spełniał pisowskich kryteriów, trzeba było go więc zniszczyć, jego i jego rodzinę, niwelując obelgami i pomówieniami jego morale. Zresztą podobnych spraw było wiele.
A gdy sprawa wyszła na jaw ……co prawda pan wiceminister podał się do dymisji, ale podkreślane było, że czuje się niewinny, a do dymisji podał się ……dla dobra Ojczyzny.
Boże, jak można być tak strasznie zakłamanym i zepsutym człowiekiem.
Ale jaka partia, tacy i jego członkowie, niestety, jak widać, po kolei każdy z nich jest nic nie warty. Dla „dobra sprawy” czyli dla zaspokojenia ego pewnego podłego człowieka, który nimi rządzi, gotowi są do zrobienia każdego świństwa, każdej podłości.
Pan premier dymisję przyjął (bo co innego miał zrobić?) i uznał, że….. cała sprawa jest zamknięta.
Nie, panie premiere, sprawa nadal śmierdzi!!!!!!! To nie koniec, nawet jeżeli teraz cały rząd te wszystkie machlojki schowa i za nie nie odpowie, przyjdzie stosowny czas kary, a ta powinna być bolesna, wprost proporcjonalna do popełnionych występków i powinna ogarnąć wszystkich od prezesa, przez pana do pozostałych obecnych i poprzednich, już nie siedzących teraz co prawda w pierwszy rzędzie, ale nie bezkarnych, bo udało im się do Europarlamentu zbiec.
SPRAWIEDLIWOŚĆ musi kiedyś przyjść, tylko nie ta pisia jej namiastka, która jest tylko parodią sprawiedliwości, a prawdziwa, uczciwa, dająca poszkodowanym pełne zadośćuczynienie, a politycznym przestępcom uczciwe osądzenie.
Oni śmią mówić o jakichkolwiek standardach, które niby przestrzegają?
I oni śmią nazywa siebie prawdziwymi katolikami? Toż to jest po prostu zgnilizna moralna, a nie partia.
I bardzo przykro mi jest, że wielu biskupów, wielu księży, nie dostrzega tej zgnilizny, ba, nawet sami w nią się pchają, popierając partię, która nie powinna wogóle w przestrzeni politycznej istnieć.
Całkowicie ten Kościół już się pogubił, zresztą o tym już pisałam, nie będę się powtarzać.
Ostatnim takim przykładem niech będzie ostatnia wypowiedź Ks Kneblewskiego, który porównał środowisko LGBT do pojemnika z odchodami.
Czy to są słowa miłości chrześcijańskiej, które powinny zawisnąć na ustach katolickiego księdza?
Owszem, może mu się nie podobać to środowisko, ale porównywać ich do odchodów? Przecież to są tak samo ludzie jak on, ba, nawet często o wiele lepsi niż wszyscy biskupi razem wzięci, bo nie skłaniają się do takich podłości.
Naprawdę nie rozumiem takiej kościelnej postawy i przyznaję, jestem katoliczką, jestem wierząca, ale w dobro Boga, a nie w podłość Jego niegodnych sługów.
Wczoraj pisałam, że codziennie po przebudzeniu się mam wrażenie, że jestem w jeszcze gorszej Polsce, niż wczoraj i miałam rację. Wczoraj to już prawdziwe pisie szambo wybiło, okrutnie w Polsce śmierdzi autokratyzmem, ale nie tylko, śmierdzi też podłością, nikczemnością, najbardziej niskimi ludzkimi odruchami.
Jednym słowem, władza osiągnęła moralne dno i wciąż jeszcze w dół spada!!!!!

Pogoda ostatnio kapryśna.
Wczoraj rano padał deszcz, potem na szczęście nieco się wypogodziło i mogłam sobie nawet pobyć w Parku.
Oczywiscie, że spotkałam w nim buldożkę Lolę, która mnie poznała i bardzo się ucieszyła z naszego spotkania, więc chwilę pobawiłyśmy się piłeczką, ja ją rzucałam, ona mi ją z powrotem przynosiła.
Ale w pewnym momencie zauważyłam, że na poprzedniej ławce zostawiłam mój sweterek, musiałam się po niego wracać, zresztą Lola spotkała jakiegoś psiego kolegę i z nim już dalej baraszkowała.
Na szczęście sweter leżał sobie na ławce i na mnie czekał, nikt się nim nie zainteresował, ale i tak już musiałam wracać do domu, bo zaczęło kropić, a potem już całkiem nieźle późnym popołudniem i wieczorem padało.
Taki mamy klimat 🙂
Dzisiaj pogoda niestety też nie jest pomyślna, całkiem ponuro, często pada, ale i tak życzę wszystkim miłej i spokojnej środy, jeżeli może być ona spokojna, skoro tyle politycznych nieprawości w Polsce się dzieje.
Ale przecież nie każdy polityką się zajmuje i przejmuje, a jednak powinien, przynajmniej 13 października.

POMYŚLNOŚCI NA DZISIAJ 🙂

trochę pada

No cóż, wiecznie to słonko świecić nam nie może, ale i deszcz od czasu do czasu się przydaje.
Ten deszcz dzisiaj będzie przelotny, ale raczej pochmurną pogodą przeplatany, więc na jakieś wspaniałe spaceru dzisiaj raczej nie można liczyć. Ale kto wie?????
Ale mam plan B na dzisiaj, to znaczy filmy a Netflixie, bo jak wczoraj przeczytałam, na moje ukochane seriale: „Klan”, „Na dobre i na złe”, czy „Na sygnale” mogę dopiero od 9 września liczyć.
Swoją drogą, te wakacje od seriali strasznie długo trwają, kończą się na początku czerwca, zaczynają prawie w połowie września, ale cóż, artyści widać muszą dłużej odpoczywać niż normalni śmiertelnicy. Zresztą pewnie nie do końca tak długo odpoczywają, bo przecież kiedyś te nowe odcinku nagrywać muszą.
Coraz bardziej „odkrywam” Netflix, coraz bardziej umiem po nim się poruszać, a do obejrzenia jest tyle seriali, tyle filmów, że na całą zimę mi wystarczy, a pewnie i na całe lata.
Póki się dało, starałam się nie siedzieć w fotelu za ekranem i mitrężyć czas i oczy na oglądaniu filmów, starałam więcej byc na polu (no dobrze, na dworze!) i łykać ten zbawienny tlen, który gdzieś tam pomiędzy smogowym pasmami jednak chyba się przedziera, bo przecież i drzewa i kwiaty sporo tego tlenu wytwarzają, a ja najwięcej o najchętniej przebywam przecież w parku,
Może i dzisiaj jednak uda mi się chociaż godzinkę w Parku przebywać, bo przed chwilą był spory deszcz, teraz zaświeciło słonko……….
Ale lato wciąż jeszcze przecież trwa.
Jeszcze nasze dzieciaczki mają prawie 2 tygodnie czasu przed zasiedzeniem w szkolnej ławce.
A swoją drogą, jak ten czas szybko upływa, wydaje się, że dopiero co dzieci zaczęły wakacje, a tu już mówimy o końcu tego radosnego czasu.
Przed nami jeszcze tylko 2 niedzielne Festyny w Parku, uroczyste pożegnanie lata odbędzie się w Parku 1 września, a potem….długie oczekiwanie na następny Fan, prawie rok, pewnie też szybko upłynie.
Ale co tu mówić, lato ma swój urok, te długie i ciepłe dni, ta piękna, kojąca oczy zieleń, ten ptasi świergot ……… potem tego wszystkiego jednak bardzo brakuje.
A o tam panie w Polityce? Ano następna afera związana z naszą pisowo- sprawiedliwą prokuraturą, dotyczącą tworzenie hejtów i szczucie na naszych „niepokornych” sędziów, próbując ich z Sądownictwa wyautować.
Pewnie ta następna afera znów na ciemnych wyborców nie podziała, oni nadal tylko „pincet” widzą, ale coraz bardziej nasza polityka zbliża się do tej białoruskiej, ba, nawet nie wiem, czy jej już nie przekroczyła.
A prominentni działacze, jak np wicemarszałek Terlecki udają, że nic o tej sprawie nie słyszeli.
Jasne, lepiej udawać głuchych niż głupich, bo zresztą i tak dopóki nie dostaną odpowiednich instrukcji, nie mają prawa samodzielnie do problemu się odnosić. Dopiero Jarek ustali co i ile mogą powiedzieć i pewnie wtedy znów będzie to wszystko i tak wina….Tuska.
Boże, codziennie rano otwieram oczy i myślę, że dzisiaj obudziłam się w jeszcze gorszej Polsce, niż była wczoraj. Dokąd to tak trwać będzie?
No cóż, taką mamy właśnie Polskę, demokratyczne wybory ją w takim stanie zapewniły, a tak po prawdzie, to zadecydowała mniejszość, niestety nie uświadomionych politycznie Polaków, idących na słodki lep obietnic.
I niestety tak jest nadal, a dziwne jest to, że chociaż zdecydowana większość jest przeciwna temu, co się w Polsce dzieje, znów zadecyduje ta mniejszość, bo znając Polaków, znów sporo ludzi do wyborów nie pójdzie i nie pozwoli na jakąś lepsza zmianę. Jedni będą za leniwi, żeby tyłki z fotela zerwać, czy oderwać się od oglądania telewizyjnego programu (a akurat 13 października odbędzie się ważny dla Polski mecz piłki nożnej – pewnie znów specjalnie taką date wyborów prezydent podał, żeby jednak sporo ludzi do urny nie miało czasu dojść), część uzna ” eh nic to nie da i tak mój głos nic nie zmieni” …o i będzie jak będzie.
Tymczasem właśnie każdy głos jest na wage złota, na wagę obrony naszej polskiej demokracji i trzeba sobie z tego 13 października zdać jedak sprawę i do wyborów iść i mądrze zagłosować ( oczywiście nie muszę dodawać, żeby przypadkiem nie głosować na PIS????) I BASTA !!!!

Gdy zaczęłam dzisiaj rano pisać mój blog, akurat była ulewa, nawet telewizyjna antena umieszczona na dachu nie zawsze przekazywała obraz do mojego telewizora, teraz znów świeci słonko, ale takie troszkę zza chmur.
Ale może jednak nie najgorszy ten wtorek będzie?
Tego wszystkim serdecznie życzę.

bo mi się należało

Tym razem należał się pani europoseł…mandat. I jaka potulna, prawie, że żałosna minka! A gdzie zwyczajowa butna postawa i słowa „mi się należało”????
O mandat i o pobrane punkty na pewno nie ma co pani Szydło się zamartwiać, kolega Duda ułaskawi niesforną panią kierowcę, na szczęście tym razem prywatnego, nie państwowego samochodu. Ale pewnie i tak stłuczka będzie naprawiona za pieniądze podatnika, bo znów jej „będzie się to należało” !!!!!
A tak w ogóle miał rację kiedyś Niemen, gdy śpiewał „Dziwny ten świat”
Z tym, że trzeba dodać : dziwna jest ta Polska, gdy zwyczajny, bezdzietny i bez posiadanej rodziny poseł na wiecu w Stalowej Woli zachęca do walki z…..no właśnie z kim? Jakoś nie widzę tej fali barbarzyńców, którzy napadają na nasze przedszkola i szkoły, na nasze dzieci, czy nie pozwalający wchodzić do kościoła i niszczący rodziny i największe wartości Polaków.
Wręcz przeciwnie, taka barbarzyńska orda jest spod znaku Pisu, oni napadają i zniewalają umysły biednych, nie do powiadomionych o prawdzie ciemniaków, którzy nie mają dostępu do normalnych, nie propagandowych mediów, do tego kłamią i oszukują, rozlewając zupełnie nieprawdziwe wiadomości, atakując kalumniami i w dodatku bezczelnie przy tym ten ciemny lud beztrosko okradając.
Niedobrze mi się robi, gdy widzę tę polityczną bandę i niecierpliwie czekam, aż przyjdzie jej kres.
Jak na razie te anty Janosiki mają się świetnie , tylko albo są już tak bardzo pewni siebie, albo wręcz przeciwnie, panicznie boją się swojej porażki, bo co raz bezczelniej atakują.
Jest to niewyobrażalna hucpa, w żadnym normalnym kraju kampania polityczna nie przybiera aż takiego poziomu chamstwa, działa na zasadzie zdrowej konkurencji i przedstawieniu swoich programów, a nie na bezpardonowym zwalczaniu przeciwników.
No i nie miał racji Niemen, że ten świat jest dziwny?
Tak, bo jednak, jeżeli uwierzymy w sondaże, te 40 procent Polaków jakoś tej całej hucpy i tej arogancji Pisu albo nie dostrzega, albo przyjmuje konformistyczną postawę, oczywiście popartą finansami, które im z nieba spływa.
Tylko akurat ta manna z nieba nie spada, ona jest na siłę wytargana z kieszeni innych ciężko pracujących Polaków.
Jakie to wszystko jest dziwne, jakie to wszystko jest podłe…….

Dzisiaj mamy kolejny dosyć ciepły poniedziałek. Cieply? – to łatwo powiedzieć, bo znów temperatura, przynajmniej w Krakowie, ma podskoczyć do 32 stopni.
Dzisiaj mam urlop, więc do pracy nie idę, ale muszę podjechać do Punktu MPK, aby przedłużyć swoją Kartę Krakowską, która pozwala mi na zniżkę w MPK. Taką kartę wyrabiałam rok temu, teraz muszę udowodnić, że nadal mam stałe zameldowanie w Krakowie i tu opłacam podatki, dziwne, powinni „z automatu” to sprawdzić, a nie szargać biednymi ludźmi po urzędach, przecież wszystkie moje dane tkwią w moich dokumentach, w Urzędzie Miasta.
Wciąż jeszcze niestety obowiązuje w urzędach biurokracja, mimo, że mamy przecież XXI wiek i wszystkie dane na podstawie komputera o mieszkańcu można odnaleźć.
No a popołudnie na pewno znów w Parku spędzę. Dzisiaj będzie już w nim cichutko i spokojnutko, wszystko po wczorajszym Pikniku rodzinnym powróci na swoje miejsce, nawet kaczuszki (nie mówiąc o Pokemonach) nie będa juz niepokojone. No i nie będzie tych rozlewających się, pełnych pokus zapachów grillowanych kiełbas, boczków, karczków i wielu innych jeszcze smakowitości.
Ale tak dla wyjaśnienia : podczas mojej wczorajszej wizycie w Parku nie uległam żadnej pokusie, nawet na gałeczkę lodów też nie dałam się skusić
( a jednak panie V.I.P. – a mi nie wierzyłeś !!!), tak więc byłam bardzo dzielna.
Swój popołudniowy posiłek zjadłam dopiero po powrocie do domu i to zgodny z moja dietą !!!!!!!

Życze Wszystkim bardzo udanego poniedziałku i wielu miłych godzin nie tylko dzisiaj, ale przez cały bieżący tydzień.

nudno???

Podczas gdy dzielna drużyna Pis-u, z Naczelnikiem na czele, będzie się zabawiała na kolejnym przedwyborczym pikniku, tym razem w Stalowej Woli, a Onet (propisowski chyba???) będzie przeprowadzał stamtąd transmisję (aż transmisję??), ja pójdę na swój o wiele weselszy i radośniejszy piknik do Parku Krakowskiego, jak to w kolejną niedzielę lata bywa. Niestety niewiele już tych pikników przed nami, może jeden, może dwa, potem znów cisza w Parku zapanuje.
Przynajmniej nie będę musiała oglądać tych fałszywych pisowskich, zabierających się pysznościami gęb i nie będę musiała słuchać bzdur i kłamstw, które tam padną. A że padną, to jestem pewna, przecież oni nie po to jadą na te pikniki, żeby porozmawiać z ludźmi i do ich rad się ustosunkować, tylko po to, żeby wszystkich swoimi kłamstwami przekonać, że oni są jedyną słuszną racją stanu, której wszyscy, bez wyjątków, mają się podporządkować i basta, bo tak chce Naczelny Samozwańczy Wódz Polski.
Nie wiem, ile jeszcze takich pikników zaliczą, w każdym bądź razie Jarusiowa (i nie tylko jego, ale wszystkich uczestniczących pisowskich oficjeli) wątroba jest zagrożona tym totalnym obżarstwem tłustych kiełbas prosto z grilla, Fuj!!!!!
Nie mam nic przeciwko potrawom z grilla, ale tak co tydzień jeździć na darmowe jedzonko i to za pieniądze podatnika? to chyba nie przystoi jednak.
Ale czy Pis zwraca w ogóle uwagę na to, co przystoi, czy co nie przystoi władzy?
Nie, IM SIĘ PO PROSTU TO NALEŻY !!!!!!!!!!!
Tak więc też dzisiaj do Parku się wybieram, oczywiście omijając z daleka wozy z jedzonkiem, ale to tylko dlatego, że…. no wiadomo, już o tym pisać więcej nie będzie.
Za to sama dzisiaj pyszne roladki z piersi kurczaka z chrzanem na obiad przygotowałam sobie.
Miały być one co prawda pieczone, bez tłuszczu bo w rękawie, ale nie wiem czemu „wysiadła” mi kuchenka, będą gotowane na parze.
Kiedyś po prostu wyłączył mi się w kuchence zegar i gdy zaczęłam przy nim majstrować, wyłączyłem funkcję piekarnika i nie wiem, jak ją włączyć.
Pewnie znów będę musiała uśmiechnąć się do mojej Złotej Rączki, oj, ile ten Maciek ma z tą Ciotką Ewą ambarasu 🙂
Ale dobrze, że jest taka Złota Rączka i co najważniejsze, chce mi pomóc, bez tego krucho by ze mną było…..
Ale to dopiero za kilka dni, bo chyba teraz Maciek odpoczywa na łonie natury.
A! mam jeszcze jeden pyszny przepis, który sama wymyśliłam, na deserek bezkaloryczny (zgodny z dietą pro białkową), może komuś się przyda?
Naturalny jogurt zmieszać z posiekanymi orzechami włoskimi, dosypać trochę nasion chia i wiórka kokosowe i wymieszać (dla nie odchudzających można dosładzać np miodem), można wsadzić na chwilę do zamrażalnika, wtedy będziemy mieć pyszne lody.
Coraz więcej brnę w te przeróżne pyszne, a nie obciążające przepisy (np Maciek dał mi link do przepisu na „serniczek” na zimno wg diety Dukana)
i stwierdzam, źe nawet całkiem smacznie można się odchudzać. Zresztą odchudzanie się nie polega na katowaniu się, należy dobrać tylko odpowiednią dietę (nisko kaloryczną , beztłuszczową i pozbawioną nadmiaru cukrów i innych węglowodanów, które dają potem ten boski tłuszczyk na pupie i na brzuszku) i cieszyć się naprawdę też pysznym jedzeniem.
No dobra, a miałam nic nie pisać o odchudzaniu.
O odchudzaniu nie, o polityce nie, to o czym właściwie mam pisać?
Skończę więc ten dzisiejszy wpis, bo jednym okiem i tak oglądam „Kawę na ławę” – ale się tam kłócą, tzn może nie tyle kłócą, co przedstawiciela Pisu, pana Horałę wszyscy inni przekonują, dlaczego bzdury gada, a że tak jest to wiadomo, Horała jest wiernym sługusem swego pana i mówi tylko to, co mu każą, zero własnej inwencji)
Zresztą w Polsce dzieją się ważniejsze sprawy niż jakiś piknik w Stalowej Woli, własnie trwa akcja ratunkowa w Jaskini Wielkiej Śnieżnej w Tatrach, gdzie utknęła grupa polskich grotołazów. Sytuacja jest bardzo trudna, rozwojowa, mam nadzieję że akcja zakończy się pomyślnie.
No to pora na moje życzenia niedzielne: miłego odpoczynku, dużo słonka dużo wspaniałego humoru, zero burz w atmosferze i w „stosunkach międzyludzkich”.
Czyli : WSZYSTKIEGO DOBREGO !!!!

ach te kochane czworonogi

Małe, duże, kudłate i gładkowłose…. nasi przyjaciele, a przede wszystkim przyjaciele naszych małych pociech.
O o tym mówi dzisiejszy wzruszający filmik, do którego Wam link podaję i polecam oglądnąć. https://www.facebook.com/Ragazzodoropage/videos/2303144530013249/?t=5&v=2303144530013249

Jeszcze jesieni nie widać, a już moje kości (i kręgosłup) szaleją.
Poprzedniej nocy zbudził mnie bark, a potem calutki dzień dokuczało mi i kolano i kręgosłup, tak więc z wielkim trudem po schodach zeszłam.
Ale nie poddałam się, na chwilkę w Parku posiedziałam sobie na ławce. Niestety nie spacerowałam, bo ból mi nie pozwolił, ale przynajmniej na świeżym powietrzu byłam. I to wcale nie za długo, bo po pierwsze było dosyć chłodno (znów teraz ten chód coraz dotkliwe mi przeszkadza), a po drugie nagle coś zagrzmiało, przestraszyłam się, że burza nadciąga.
Na szczęście skończyło się to tylko na straszeniu, nawet kropla deszczu z nieba nie spadła, a niebo wyglądało nieco groźnie.
Przypomniałam sobie wczoraj, ze V.I.P. przywiózł mi kiedyś z Gdańska rewelacyjny balsam Alpenkrauter, którym posmarowałam sobe wszystkie bolące części ciała.
Dobrze, że mieszkam sama, bo okropnie mentolem ode mnie pachniało, ale znam gorsze zapachy, które mogłyby komuś przeszkadzać.
ALPENKRAUTER balsam niesie działanie chłodzące, kojące i odżywcze. Idealny w przypadku bólu stawów, stłuczeń, obrzęków, problemów ze skórą. Wspomaga terapię leczenia problemów reumatoidalnych i bólów kręgosłupa. Szybko przynosi ulgę, przyspiesza regenerację.
Jest co prawda na farmaceutycznym rynku sporo „cudownych” maści, które mnie akurat nie pomagały, nawet ta słynna żółta maść z apteki, którą często reklamują, Ten alpejski balsam jest inny, rzeczywiście ulgę przynosi, ale swoja droga całkowicie nie wyleczy, najwyżej uśmierza ból, ale i to już jest bardzo dużo, bo ile można bezkarnie tych przeciwbólowych tabletek zażywać.
W każdym razie noc przebiegła mi bezbólowo, poranek również, nie było tej nieprzyjemnej sztywności i bólu w kolanie przy wstawaniu, więc radośnie po kąpieli znów się tą mentolową maścią wysmarowałam.
Teraz sobie pachnę jak słodki miętowy cukierek 🙂
A co mi tam, nikomu tym nie przeszkadzam przecież.
Wstał wesoły i słoneczny dzionek, więc zaraz na jakieś zakupy się wybiorę, oczywiście dietetyczne, żadnych tam tłustych frykasów.
A propos: okazuje się, że śledzie są bardzo dobre na zaspokojenie apetytu. Co prawda należą do ryb tłustych, ale mają same pozytywne tłuszcze omega-3 i bardzo dużo witamin z grupy B D, czyli…są zdrowe, szczególnie przy stosowaniu takiej diety, jaką ja stosuję.
Na przykład wczoraj zjadłam na kolację jednego marynowanego śledzia w suszonych pomidorach (tłuszcz, w którym pływał wywaliłam, jadłam go saute) i całkiem wystarczyła mi taka porcja aż do rana, nie musiałam nic już podjadać.
Ale najważniejsze, że mój brzuszek bardzo je lubi i nie wnosi żadnych sprzeciwów w ich konsumpcji, a to dla mnie najważniejsze.
Zresztą zauważyłam, że przy stosowaniu mojej diety, moje kiszeczki wyraźnie się uspokoiły i nie wznoszą już żadnego buntu.
Tylko owoców wciąż mi brak i kto wie, czy nie wprowadzę do mojej diety 1 jabłko raz na 1-2 dni.
A przykładowe moje dzisiejsze śniadanko to pasta z białego sera.
Kawałek sera rozgniotłam z 3 łyżeczkami naturalnego jogurtu, dodałam 2 łyżeczki chrzanu (dla poprawienia smaku), kosteczkę czosnku Knorra i wkroiłam w to 3 plasterki chudej wędliny – zupełnie można śmiało zjeść takie danie bez żadnego pieczywa, jest wystarczająco sycące.
Zamówiłam sobie także odżywkę białkową, którą będę mogła dodawać np do jogurtu, robiąc z tego pyszny, ale nie tuczący, acz sycący deserek.
Zresztą znalazłam stronę z przepisami na potrawy z zastosowaniem takiego białka w potrawach nietuczących, acz smacznych, na razie zamówiłam jedno opakowanie w ramach eksperymentów, zobaczymy, co z tego wyniknie.
Jak widać zaparłam się na full, jeszcze zastanawiam sie nad zastosowaniem plastrów Siminazer. Co prawda wiele jest tam negatywnych opinii, ale prawda jest taka, że żaden plaster, żaden inny środek nie pomoże w odchudzaniu, jeżeli nie przestrzega się diety i jeżeli nie przestawi się swojego umysłu na inny sposób życia. Trzeba po prostu przestawić wajchę w mózgu na słowo „DIETA” i już wtedy wszystko zaczyna działać jak potrzeba.
Przyznam, że na razie jestem nieco przerażona i nieco zła na siebie, bo wiele moich ciuchów, które jeszcze 2 lata temu sobie kupiłam, niestety są dla mnie za małe, ale nic z nich nie wyrzucam, po prostu muszę do nich „dorosnąć”
NIE MAM INNEJ ALTERNATYWY, albo pozbycie się kilogramów, albo…niestety uziemienie się na zawsze w łóżku z powodu rozległej choroby – TERAZ ALBO NIGDY!!!!!!!
No to wyruszamy w tę słoneczną sobotę, w pełni werwy, bez negatywnych myśli, w bezpiecznej odległości od pisich i kościelnych afer.
Zostawię to sobie na przyszły tydzień 🙂

A to jest LOLA

Śliczna, prawda?
„Poderwałam” ją sobie wczoraj w Parku. Już dawno ją w Parku spotykałam, ale nigdy z panem od Loli nie rozmawiałam, nawet nie wiedziałam, że ta śliczna sunia ma takie właśnie imię.
Wczoraj akurat ich zaczepiłam i okazało się, że pan jest szalenie sympatyczny i bardzo lubi o swoim piesku opowiadać, a sunia…. no cóż ,też od razu mnie polubiła, przynosiła mi piłeczki i kazała sobie nią rzucać.
No, ale moją sympatię Lola zdobyła tym, że przede wszystkim jest bardzo do Pepuni podobna, tak więc przynajmniej przez jakiś czas miałam namiastkę mojej sympatii Pepy. I podobnie jak Pepa radośnie mnie obcałowywała ( sunia, a nie pan, na szczęście)
Sentymenty powróciły, bo fajnie jednak mieć psa i tak sobie pomyślałam, że może w przyszłości na jakiegoś czworonoga, oczywiście ala Pepa, jednak się zdecyduję?
Nawet sobie obiecałam, że jeżeli uda mi się schudnąć te 30 – 40 kg, w nagrodę kupię sobie psa buldożka francuskiego – oczywiście pręgowaną sunię.
Dlaczego akurat takiego?
Już kiedyś pisałam, lubię wszystkie psy krótkonose, to pozostałość po moich ukochanych bokserach. Ale bokser jest stanowczo dla mnie za silnym psem, nie miałabym tyle siły by go wyprowadzać na długie spacery, jak kiedyś z Tiną to robiłam, a buldożki są mniejsze, nie potrzebują aż takich długich wybiegów, spacer po Parku na pewno by jej wystarczył.
No poza tym to są naprawdę bardzo sympatyczne, pełne miłości i niezwykle towarzyskie pieski.
No to mam cel – schudnę, będzie piesek ze mną, mam nadzieję, że właścicielka mieszkania na niego by się zgodziła, bo z tego co wiem, lubi psy i raczej nie oponowała by na takiego lokatora ????
Tylko czy uda mi się taki cel w pozbyciu tych nieszczęsnych kilogramów osiągnąć?
Mam już niezły początek, moją dietę, która już pomału zaczyna mnie „uwierać”, bo ile można bezkarnie biały ser jeść, ale muszę dobrze poszukać w internecie, czym mogłabym go zastąpić.
Na razie zaczęłam włączać (w małych ilościach) jarzynki, a za przekąskę znakomicie służy mi małosolny ogórek, ze względu na mój niepokorny żołądek surowego ogórka jeść raczej nie mogę.
Tak jak widać, mocno się zawzięłam w tym swoim postanowieniu przeprowadzenia diety odchudzającej (raczej odtłuszczającej) i mam jeszcze jeden w związku z tym plan, ale na razie o tym pisać nie będę, dzisiaj zacznę go wprowadzać w życie , kiedyś na pewno o tym jeszcze wspomnę.
Co rusz jesteśmy w sieci zasypywani ofertami wprost „rewelacyjnych środków odchudzających” – podchodzę do tego bardzo sceptycznie, nie da się ukryć, że żaden, nawet najbardziej rewelacyjny taki pseudo medykament nie pomoże, jeżeli nie wdroży się swój plan mądrego sposobu na odżywianie się.
Przypomina mi się a propos taki kawał:
Panie doktorze, te tabletki na odchudzanie, które mi pan są przepisał są tak niedobre, że muszę je zażywać wraz z bitą śmietaną : -)
No właśnie, zawsze można znaleźć jakąś metodę na…metodę.
Tak, bo taki sposób myślenia o pożywieniu musi pozostać już na zawsze, a z tym niestety różnie potem bywa, wiem sama po sobie, jak niefrasobliwość w tym temacie może przynieść zgubne skutki.
Taka dieta musi pozostać już na zawsze sposobem na życie i to trzeba sobie bardzo mocno uzmysłowić, albowiem wszystkiego rodzaju złe nawyki, nie tylko zresztą jedzeniowe, ale również i te nałogowe, jak nadmierne picie alkoholu, czy palenie papierosów ( o narkotykach nawet nie wspominając) rodzą się w naszym mózgu i tam należy je opanowywać
Tak jak kiedyś już pisałam, osoby takie jak ja, tzn po operacjach bariatrycznych, koniecznie powinny zostać pod opieką psychologa, bo ktoś, kto był już bardzo gruby, bardzo trudno pozbywa się tej obsesyjnej myśli o pysznym jedzonku i szybko ulega pokusie.
Wiem coś na ten temat, niestety ja ten błąd popełniłam. Na początku była euforia w osiągnięciu wspaniałej wagi, o której kiedyś się marzyło, bo w związku ze zmniejszeniem pojemności żołądka, w bardzo szybkim tempie traci się te kilogramy, ( niejako przymusowo je się mniejsze porcje), niestety potem trzeba nad sobą jeszcze popracować, bo ta zmniejszona część żołądka, która po operacji pozostała, potrafi również się szybko rozszerzać.
Od mojej operacji minęło już cztery lata i co????? Połowa z tego, co „zgubiłam” powróciła, teraz już muszę dawać sobie radę sama, abo….mieć koło siebie kogoś, kto pomaga, psychicznie wspiera, to jest naprawdę bardzo ważne.
Może dlatego tak dużo o tym w moim blogu ostatnio piszę, czuję w pewnym sensie wasze wsparcie.
I niech tak pozostanie, bo jeżeli przestanę o tym pisać będzie to oznaczało, że znów się poddałam i pewnie nigdy już się ze swojej słabości nie podniosę.
A niestety mój kręgosłup i moje nieszczęsne kolanka i stópki wyraźnie mówią, że im moja nadwaga nie służy.
No dobra, można to od biedy na chorobę reumatyczną zrzucić, bo ona jest faktem, ale również można, a nawet trzeba sobie pomagać, aby ten ból był mniejszy i to nie tylko medykamentami, ale również i odpowiednią dietą.
Na razie o wielkiej poprawie zdrowia pisać nie mogę, bo jeszcze niewiele tej nadwagi udało mi się zwalczyć, ale wciąż jestem na dobrej drodze.
A że odchudzanie nie oznacza całkowitej głodówki, udaję się teraz na zasłużone śniadanko (dzisiaj mam na śniadanie 2 jajka na twardo, plaster białego sera i ogórek małosolny – oczywiście bez żadnego chlebka), a wszystkim znudzonym moim dzisiejszym wpisem życzę miłego i słonecznego piątku i wiele fajnych spacerów, mam nadzieje, że deszcz w tym nam dzisiaj nie przeszkodzi, chociaż lewe kolanko okropnie mi od rana dokucza, a w nocy przebudził mnie bardzo dokuczliwy ból ramienia, tym razem dla odmiany prawego, czyżby jednak deszcz miał nadejść?
A w mojej kamienicy znów jakiś remont trwa, tłuką się niemiłosiernie od samego rana, w dodatku znów włączyli to okropne wiertło i znów czuję się jakbym siedziała na fotelu u dentysty – sadysty.
Trzeba będzie szybciutko z domu do parku uciekać.
POMYŚLNOŚCI SAMEJ NA DZISIAJ !!!!!! 🙂

i znów samotna :-(

Pepa sobie już poszła ode mnie.
Wczoraj zdążyły

śmy jeszcze zrobić poranny spacer po parku w deszczowym Parku, a tu po powrocie do domu niespodzianka, Zoja z Pawłem przyjechali po Pepę
Ale było sporo radości w tej malutkiej Pepuni, wiadomo, ukochana Pańcia przecież przyszła, nawet Peepa nie miała czasu sie ze mna pożegnac, tak sie juz z nimi do doku spieszyła.
Ale też chyba na mnie za bardzo się nie skarżyła, no chyba, że w domu i opowiedziała, jak nie dobra Ciotka Ewa nie pozwalała za bardzo spoufalać się z pieskami.
I taka to psia wdzięczność.
Żartowałam oczywiście, bo przecież wiadomo góry wiadomo było, że tak się jej wizyta u mnie skończy, ale nic straconego, na pewno jeszcze do mnie na trochę przyjdzie, jak nie w ty, to w przyszłym roku.
W każdym bądź razie moje wątpliwości zostały rozwiane, bi Pepa przenosi się na cs studiów Zojki wraz z nią do Katowic, czyli nie zostanie przez ukochaną panią porzucona.
Zawsze wieczorem oglądam powtórki „Śpiewających Fortepianów”, a po nich szłam szybciutko na niezbyt długi spacerek, ale jednak kółko zawsze z Pepą zdążyłyśmy zrobić i wrócić na „Szkło Kontaktowe”, obowiązkowy mój program do oglądania, chociaż ostatnio, od czasu gdy podają 44 procentowy procent polskiej głupoty, z coraz mniej mniejszym entuzjazmem go oglądam, ta głupota, ten brak przewidywalności tych ludzi mnie po prostu przeraża.
I nie ważne, że kiedyś sami się o tym przekonają, gdy po gnatach oberwą, ale wiem, że również i ja będę pewnie musiała z pisimi konsekwencjami się spotka , co wcale mi się nie uśmiecha, ba, całkiem z tym się nie zgadzam, bo wolność cenię ponad wszystko.
No a wczoraj po oglądnięciu tego programu rozrywkowego miałam jeszcze sporo czasu do następnego programu i tak jakoś dziwnie mi się on dłużył. Co znaczy przyzwyczajenie, nawet się przez moment na tym złapałam, że sama chciałam iść sobie pospacerować po Parku nocą.
Ale biedny Dropsik jutro się zmartwi, gdy znów nie spotka swojej ukochanej Pepy na spacerze.
Ale mam nadzieję, ze wzorcem tego psa, który chciał pociągiem do swojej suni uciec (niedawno o tym psie – podróżniku pisałem w blogu), Dropsik do autobusu nie wsiądzie, aby z Pepą się spotkać. 🙂
Będzie musiał chłopak cierpliwie poczekać, a moze po prostu zapomni?, a może napotka na swojej drodze jeszcze inną ponętną sunię? kto wie, kto wie.
Ce la vie.
Mieo czwartku, miłego święta, dobrego odpoczynku

a dzisiaj znowu Uleczko nasza środa

Więc letnio i wesoło ją rozpoczynam, pięknym widoczkiem z różą oczywiście w tle. I z ptaszkiem wesołym, szkoda, że na telefonie nie możesz zobaczyć, jak wesoło sobie przeskakuje po gałązce, może kiedyś, gdy już wejdziesz na swojego laptopa, przywitasz się z nim, tak jak ja dzisiaj z Tobą.
Ale na razie używaj życia na tej wsi, nie tęsknij za bardzo za Fitnessem, będziesz go miała jeszcze do woli, całą jesień, całą zimę i całą wiosnę.
Na razie baw się wesoło z Żabą – Olcią , bo teraz i ja wiem, jak to miło mieć do spacerów towarzystwo pieska, szczególnie, gdy jest to francuski buldożek – one są naprawde urokliwe.
Wszystkiego najlepszego Uleczku na dzisiejszą środę i na cały bieżący tydzień.

A spacery uczą człowieka pokory wobec swoich odczuć i reakcji na to, co się dzieje w otoczeniu.
Wczoraj spacerując ( w jasny dzień) po parku, zauważyłam dwie młode dziewczyny, które siedziały mocno objęte na ławce i bez żadnej żenady namiętnie się całowały.
Udałam obojętność i przeszłam koło nich nie rozglądając się, ani nie zwracając im tym bardziej żadnej słownej uwagi, ich sprawa, ale odniosłam wrażenie, że to był z ich strony pewien performans, to one wyraźnie rozglądały się, czy ludzie zareagują na to co, się na tej ławce dzieje.
Przechodziło obok kilka osób, ale też nie zwracali wcale na nie żadnej uwagi, wykazywali podobną jak ja obojętność, po prostu przechodzili dalej.
Tymi dziewczynami pewnie kierowały nie tyle uczucia, ale zwyczajna ciekawość i chęć zaimponowania innym, trochę bezczelna demonstracja : popatrz, jesteśmy razem i tego się nie wstydzimy i co nam zrobicie?
Przynam, że wcale mi się to nie podobało, nawet więcej, byłam zniesmaczona, bo co prawda nie mam nic do tego, kto kogo i za co kocha, ale denerwuje mnie ta demonstracja, wyniosłość i poczucie pewnego rodzaju nieco aroganckiej wyższości nad innymi, zresztą nie rozumiem niby dlaczego, niby może temu, że uważają, że są takie wyemancypowane, światowe?
Jeszcze raz podkreślam, nie to mnie raziło, że akurat były to dwie dziewczyny, bo gdyby na ich miejscu podobnie zachowała się jakaś inna para heteroseksualna i czyniła to tak jawnie i cynicznie jak one, też by mi się to nie podobało.
Raz już kiedyś o tym w moim blogu wspominałam, to co się dzieje pomiędzy dwojgiem ludzi jest ich własną, prywatną i bardzo intymną sprawą i nie powinni z tym się tak dość frywolnie obnosić.
I tu może nawiążę do tych manifestacji spod znaku tęczy. Z jednej strony jest to pokaz swojej miłości do życia, do ludzi, do radości życia i gdyby tak na te marsze popatrzeć, nie można by mieć wtedy żadnych zastrzeżeń.
Przecież też można tak patrzeć i na inne grupy społeczne, na przykład na harcerzy, czy dzieci występujących na jakichś pokazach etc. Oni też w pewien sposób pokazują swoją radość z bycia w pewnej grupie społecznej.
Każdy z nas ma prawo manifestować swoje uczucia, ale właśnie trzeba robić to z umiarem, bez jakiegoś zbytniego patosu i bez tego nadmiernego podkreślania swojej inności, bo wtedy to jest w pewnym stopniu sposób na narzucanie swoich poglądów, przekonań innym, z czego wynikają potem różne nieporozumienia, które też i pewne grupy polityczne wykorzystują potem do swoich celów.
Może ktoś się oburzy moim porównaniem, ale przecież i Ci i tamci są takimi samymi ludźmi jak my sami, i gdy wszystko dzieje się w pewnej przyjętej społecznie konwencji, nie powoduje, albo przynajmniej nie powinno powodować to żadnych niepotrzebnych reakcji.
Pewnie, że wieczorem w parkach można spotkać młodych, tulących się do siebie i całujących się ludzi, ( a kto z nas nigdy w parku będąc młodym tego nie robił???) ale na ogół robią to bardzo dyskretnie, nie wzniecając tym, jak te dwie dziewczyny, żadnych sensacji.
I może własnie złą stroną tych demonstracji ludzi związanych z LGBT jest to, że nie wszyscy uczestnicy rozumieją sens takiego spotkania i potem wykorzystują je w całkiem fałszywej formie, jak to one własnie uczyniły.
Tylko z kolei ostatnio sprawa LGBT została nagłośniona w tak przejaskrawionej formie, jako szerzące się zło, zagrażające rodzinom, dzieciom i tak bardzo przez niektóre środowiska jest zwalczane, że osoby te też mogą czuć się zagrożone, wykluczone i może wydaje im się, że taka demonstracją coś ugrają, coś na tym zyskają?
Oczywiście byłby to mylny pogląd, bo akcja zawsze wywołuje reakcję i dla dobra obydwóch stron byłaby rozmowa prowadząca do konsensusu, aby uspokoić bardzo zaognione ostatnio w Polsce niepokoje.
Tylko kto by miał to zrobić? Przecież nie rządząca partia, w której interesie jest jeszcze bardziej rozdrapywanie całej afery, bo jest to ich paliwo w przedwyborczej kampani, co jak widać, jest w ich interese słuszne, bo mimo wykrycia wielu afer rządowych prominentów, nadal z wielką, ponad 44 procentową przewagą prowadzą w ostatnich sondażach.
BRAWO POLACY!!! WITAJCIE W PRL – BIS, TYLKO, ŻE BĘDZIE O WIELE STRASZNIEJ !!!!!!!
Również i nasz polski Kościół nie jest zainteresowany braniem udziału w ewentualnych uspokajających tę sytuację rozmowach, niestety zbyt silnie jest on w politykę zaangażowany (zresztą wszyscy wiemy, że czerpie z tego finansowe zyski) i jeszcze sam zamiast uspokajać, podjudza jednych ludzi przeciwko drugim, co jest sprzeczne z zasadami katolicyzmu, mówiącego o szacunku i o miłości do bliźniego.
Zresztą sam Papież Franciszek powiedział ;
To, że jesteś gejem nie ma żadnego znaczenia! Bóg Cię kocha takim jakim jesteś. I nie ma żadnego znaczenia to co mówią inni ludzie”
I dodał potem: Kim jestem, bym mógł potępiać drugiego człowieka. I powtórzył słowa Jezusa : Kto jest bez grzechu, niechaj pierwszy rzuci kamieniem.
A niestety nas kapłani pełni są pychy, arogancjj, rozpasania, wygodnictwa ( o innych grzechach jak na przykład pedofilia już nie wspomnę), ich życie na pewno nie byłoby wzorcem, które pokazał Jezus: życie w ubóstwie, służba Bogu i ludziom.
Niestety zdecydowanie większośc polskich biskupów nie słucha słów Franciszka, nawet krytykują go za jego postawę, za jego nauki, podważają jego wiarygodność. Ich duchowy przywódca mieszka w Toruniu i imponuje im swoim bogactwem, narzuca im swoją „ewangelię życia”, jakże daleką od tej prawdziwej Jezusowej Ewangelii.
Ale nie nam jest wymierzać sprawiedliwość, ta zostanie i nam i im kiedyś w wieczności wymierzona, każdy za swoje czyny będzie samodzielnie odpowiadać.
Może odbiegłam trochę od zasadniczego tematu mojego dzisiejszego blogu, ale wszystko to można w całość połączyć, bo to my bierzemy czynny udział w tym naszym ziemskim pielgrzymowaniu i nic, co ludzkie nie powinno nam być obce, nawet, jeżeli nie zawsze się zgadzamy z tym, co się wokół nas dzieje.
Bóg dał nam rozum, ale dał też i wolność wyborów i to my decydujemy, po której ścieżce życia kroczymy, a kiedyś On nas z tej naszej ziemskiej pielgrzymki rozliczy.

Już na początku mojego blogu napisałam, że mamy dzisiaj środę,.
Ta akurat jest ostatnim dniem przed jutrzejszym wielkim kościelnym Świętem Wniebowzięcia Najświętszej Mari Panny, no i przed świeckim Świętem Wojska Polskiego,a dla wielu jest ostatnim dniem pracy przed długim weekendem, wystarczy wziąć urlop w piątek i znów można na kilka dni udać się na jakiś wypoczynek.
Tylko co z pogodą?
Powinno być ciepło i słonecznie, chociaż gdzieniegdzie, jak zapowiadają, może nawet troszkę popadać.
No to przynajmniej na dzisiaj zapowiadam udanego (choć deszczowego) dnia, bo te następne napewno będa już pewnie dla (prawie) wszystkich radośnie odpoczywające.
I nie zapomnijcie o dzisiejszych zakupach jutro sklepy są pozamykane!!!!!!!
A na razie za oknem deszcz sobie całkiem obficie pada……….
Byle do czwartku !!!!!!!! 🙂

trochę odpuściło

No, wczoraj to już chyba był ostatni taki dzień kanikuły, temperatura w Krakowie ponad 30 stopni, dość dawała się mi ( i nie tylko mi) we znaki.
W dodatku okropnie mi wczoraj dokuczał kręgosłup, cały czas miałam uczucie, że ktoś drag wsadził w moje ciało…. nie pomógł ani Nimesil, który rano wypiłam, ani nawet Ketonal, który po południu zażyłam. Ale nie poddałam się, maszerowałam, bo…wiadomo kilogramy trzeba zbijać, a tych już mam prawie 5 kg mniej i to w dosyć krótkim czasie, bo w ciągu tygodnia. (BRAWO EWA!!!!!!) – byleby tylko nadal trwać w tym postanowieniu.
Jak tak dalej pójdzie, to niedługo….całkiem zniknę, ale będzie heca wtedy.
Ale tak na serio, pokonywałem ten ból z zaciśniętymi zębami, nawet po powrocie z pracy nie odpoczywałam, tylko wzięłam sunię na spacerek, okropnie jej tam sie spieszyło…wiadomo tyle tam fajnych piesków biega.
Więc trochę chodziłyśmy po tym parku, a gdy ból stawał się już nie do opanowania, na chwilę siadałam na ławeczce, trudno, każdy robi tak jak mu wygodnie, prawda?
Ale i tak Pepa ma zapewnione te 3 razy dziennie spacerek po Parku, nie jest źle, wszak jest na kolonii (jak powiedział kiedyś Tomek), więc atrakcje być muszą .
Wczoraj miałyśmy co prawda malutki incydent w Parku, Pepie nie spodobał się siedzący na ławce pan, który nogą huśtał wózek z małym dzieckiem i go zajadle zaatakowała. Całe szczęście piesek był na smyczy, ale i tak bardzo trudno było ją stamtąd odciągnąć, szczekała i warczała ze złością, nigdy jej w takiej furi nie widziałam, no chyba, że w stosunku do szczotki, albo do odkurzacza. Była cała najeżona, a z wściekłości prawie pianę toczyła…..
Przecież na spacerku zawsze mijamy wózki, rowery czy hulajnogi i nigdy jej to nie przeszkadzało, nie zwracała na to uwagi, a gdy dziecko, czy ktoś z dorosłych do niej podchodził zawsze okazywała wielką radość.
No cóż, czegoś musiała najwyraźniej się czegoś przestraszyć i dlatego tak zareagowała. Oczywiście musiałam pana przepraszać za złe zachowanie pieska, na szczęście pan podszedł do tego incydentu spokojnie, nie wszczął żadnej awantury, inaczej pewnie źle by to dla nas, czyli dla mnie i dla Pepy skończyło, kto wie, czy nawet nie interwencją Służby Porządkowej?
Ale to jest jeszcze jeden dowód na to, że psu wierzyć do końca nie można, nigdy nie wiadomo, co go wyprowadzi z równowagi i ostro wtedy zareaguje, trzeba na psa zawsze mieć baczenie i … zachować zdrowy rozsądek, zareagować w odpowiednim momencie i nie dawać ponosić się żadnym emocjom.
A wieczorem przyszła pora dżdżu . Na ogół wychodzimy na nocny spacerek o 22, ale wtedy akurat chwilę wcześniej w Krakowie była niezła ulewa, ściana deszczu z nieba się wylała. Musiałyśmy odczekać ten czas ulewy (nawet parasol pewnie by wtedy nie pomógł) i dopiero około 23, gdy deszcz przemienił się w małe krople, zrobiłyśmy małe kółko po Parku.
Bo mamy z Pepą takie swoje trasy spacerowe, w zależności od pogody, różnej wielkości kółka (spacery) po parku robimy.
Dzisiaj pogoda też na spacery nie jest łaskawa, ale na szczęście udało nam się rano w niewielkim deszczyku średnie kółko zrobić.
Zresztą trochę dziwnie dzisiaj jest z tą pogodą, najpierw kropi, potem deszcz się nasila, żeby po chwili zza chmur słonko nawet wyglądało na krótki (niestety) moment, potem historia się powtarza.
Ale akurat wcale mi taka pogoda w niczym nie przeszkadza, no najwyżej w tym, że nie mogę sobie na ławce chwilkę pokemonów połapać, ale pospacerować w sumie można.
No i taka zmiana pogody nasila moje reumatyczne bóle, widać na te ulewy tak mój kręgosłup zareagował, bolał wczoraj mocniej nawet, niż moje biedne, chore kolanko. Ale muszę się do takich bólów przyzwyczajać, leki zażywać, zęby zaciskać i…jako żyć.
A propos leków, wczoraj zrealizowałam tę e- receptę, poszło całkiem sprawnie, tylko tyle, że jestem teraz o 160 zł chudsza.
Cholernie drogie są jednak te leki, a pomyśleć, że w dawnych dobrych czasach, jako pracownik Służby Zdrowia miałam je całkiem za darmo.
Rozumiem, nie może nic byc za darmo, ale przecież ceny lekarstw są naprawdę zbyt wysokie i w dodatku na wiele z nich żadna zniżka nie przysługuje, a tego już nie rozumiem, wszak jestem ubezpieczona…
Ale tak już jest i trzeba z tym się godzić.
Tak z ciekawości spytałam się pani magister, czy jest dużo takich e -recept realizowanych, okazuje się, że coraz częściej są one w ten sposób wystawiane, ale wciąż jest to jeszcze nowość, w przyszłym roku staną się one normalnością, będą wręcz obligatoryjne w każdej medycznej placówce. Pożyjemy – zobaczymy 🙂

Najważniejsze, że temperatury są już całkiem normalne i jest czym oddychać, nie trzeba pławić się we własnym sosie, nie trzeba się pocić po kilku zrobionych krokach.
Życzę przyjemnego odpoczynku od tej kanikuły i miłego wtorku

byłam dzielna

Skusiłam się, ale……. tylko na spacer po Parku, wozy cateringowe omijałam z daleka.
Grzechem byłoby siedzenie w domu przy tak przepięknej pogodzie i nie było żadnego wytłumaczenia, ani nieprzespana noc, ani wariacje Pepki, musiałam iść.
Oczywiście ludzi było jak to zwykle w wakacyjną niedzielę całe mnóstwo Na szczęście jakoś ta dzika muzyka nie rozlegała się z głośników.
Za to wozów z samymi pysznościami było chyba nawet więcej, niz ostatnio, ale jak już pisałam, nawet w tamtą stronę nawet się nie popatrzyłam, niestety żadnych dietetycznych dań i tak by tam n pewno nie było.
Miłośników Pepy było wiele, ale ona upatrzyła sobie Dropsika, tylko że …..dropsik nie był buldożkiem. Ale wczoraj kilkakrotnie na spacerze się spotykały (no cóż, każdy takimi samymi alejkami chodzi) i za każdym razem z obu stron było widać wielkie zainteresowanie.
Szkoda, że nie będą mogli spotkać się nieco później, gdy ten czas Pepy się skończy, pewnie ładnie by się bawili, bo chociaż pani tłumaczyła mi, że Dropsik na ogół nie lubi sapiących i charczących psów, a więc również i buldożków i na nie warczy, jednak wyraźnie zapałał sympatią do naszej Pepki.
Zresztą muszę przyznać, ze Pepa bardzo podobała się też i przechodzącym ludziom, dzieci podchodziły do niej i pytały mnie, czy mogą ją pogłaskać.
Fakt, swój urok Pepa ma
A na wieczornym spacerze spotkałyśmy bardzo sympatycznego łaciatego buldożka, któremu też Pepa bardzo się spodobało, ale spytałam się jej tylko, czy naprawdę chciałaby mieć łaciate dzieci???? 🙂
Pepa będzie u mnie jeszcze dwa, trzy dni, potem znów wróci do domu, a ja nie będę miała z kim spacerować. Może i dobrze, bo takie wieczorne spacerki po Parku niezbyt mi odpowiadają, trochę się boję, chociaż wtedy gdy chodzę wieczorem, czyli o 22 jeszcze kilka innych piesków też na nocnych spacerkach można spotkać, nie jest więc całkiem pusty ten park, no i jest na szczęście dobre oświetlony.
A ja jestem bardzo ciekawa,jako mnie wyrazi swoje zdanie waga, bowiem dzisiaj mija już tydzień mojej diety, więc skutek powinien być już widoczny, zwłaszcza, że prócz diety teraz doszły mi jeszcze te spacerki z Pepą.
Ech spacerki, niby fajna rzecz, ale jakoś nie widzę siebie na dłuższą metę w tej pasji, przyznaję się bez bicia, ja po prostu nie lubię chodzić, wolno mi? pewnie, że wolno.
I chociaż ruch to zdrowie, to ograniczam go (niestety) do minimum i tak już pozostanie, HOWK !!!!
A co poza tym?
Rozpoczynamy nowy tydzień, pewnie znów politycznie denerwujący, bo coraz więcej absurdu i arogancji po prawej stronie widać, wciąż jednak mało przemawia to do zniewolonych nieszczęsną pięćsetką plus, nie widzą po prostu zagrożenia, a ono niestety jest.
Orężem partii Pis jest walka z mitycznym wrogiem, którego sam sobie stworzył, na wzór wiatraków, z którymi Don Kichot walczył i taką propagandową wizję niestety Pis coraz mocniej rozlewa, wrogów nam , a raczej jemu z każdej strony przybywa i tak już do wyborów pozostanie.
Najgorsze jednak jest to, że i Kościół zaczyna coraz mocniej w tę mityczną wojnę z wrogiem się wdaje i coraz ostrzej brzmi głos niektórych kapłanów, szkoda, bo z samego założenia, Kościół powinien wyciszać emocje, a nie jeszcze mocniej je podsycać.
Ale nasz polski Kościół niestety zbyt mocno w politykę się zaplątał, a nie takie jest przecież jego przesłanie.
Kościół nie jest żadną partią i żadnego sojuszu z żadną partią zawiązywać nie może, powinien być apolityczny!!!
Tylko niestety prawda jest taka, nasz Kościół żyje z subwencji pewnej polskiej partii, która swoje poparcie tym buduje.
A niestety te finansowe zastrzyki dla Kościoła są dosyć spore, akurat wtedy, gdy brakuje pieniędzy dla lekarzy, dla osób chorych, czy niepełnosprawnych, na potrzebne inwestycje………
Dla wielu grup społecznych niestety brakuje funduszy, bo ulokowane zostają niestety tam, gdzie nie powinny, a co gorsze, są to pieniądze nie rządzących, ale nasze, z podatków naszych płynące…….
A co będzie potem? To zależy od tego, na ile damy się oswoić, ogłupić, na ile podejmiemy odpowiedzialne decyzje, aby ruszyć nasze tyłki i jednak iść do wyborów.
Znów się powtarzam, ale i tak pozostanie aż do 13 października, gdy przyjdzie nam do urny nasz mądry głos oddać. Mądry na tyle, żeby to kacze zniewolenie z Polski całkowicie odsunąć.
Bo miał być dobra zmiana, a pozostała……. sami widzicie !!!!!!
Chyba nie może już być gorszego rządu niż ten obecny?
Więc zdecydujmy, wybierzmy nowe, lepsze.

Na poniedziałek i na cały tydzień same pomyślności przesyłam, niech burze niestraszne nam będą.
A w Krakowie na dzisiaj zapowiadają znowu 32 stopnie Celsjusza, KOSZMAR!!!!!