Szczepienie, szczepienie, szczepienie

Nie da się teraz otworzyć telewizora, ani radia, ani nie można na necie żadnej strony z wiadomościami przeglądać, bo zewsząd to straszne słowo SZCZEPIENIE, oczywiście NARODOWE wygląda!!!
Nie wiem, czy to słowo nie jest jeszcze więcej deprymujące niż to poprzednie – Cowid -19, w każdym bądź razie na mnie działa jak płachta na byka.
Mój umysł przepełniony jest już wszystkimi takimi wiadomościami, aż przysłowiowo łeb mi pęka.
Nie, nie mam nic przeciwko szczepieniu, jak już pisałam, jestem zapisana do kolejki i czekam, kiedy ten moment nastąpi, ale nasza rzeczywistość robi się coraz więcej zwariowana i wcale się nie zdziwię, gdy w najbliższym czasie wszystkie szpitale psychiatryczne będą już po brzegi zapełnione, bo ile można tego naporu hiobowych wieści wytrzymać? Nawet pozornie spokojny człowiek ma już tego wszystkiego dosyć i marzy o chwili, gdy ten koszmar już się skończy.
Rząd przekonuje nas, jak wspaniale do tej akcji narodowego szczepienia jest przygotowany, opozycja (i rzeczywistość) zaprzecza temu faktowi, a życie nam przepływa w nerwach od rana do wieczora.
A tu nas straszą trzecią falą epidemii, która ma być jeszcze gorsza niż poprzednie, ludzie są otumanieni, nikt nie wie, czy zdąży w ogóle zaszczepić się jeszcze przed następnym atakiem epidemii, gdzie właściwie ma się na to szczepienie udać, czy przeżyje, a jeżeli tak, to jak będzie wyglądało jego życie przy obecnej drożyźnie, jeszcze większych podwyżkach i przy utracie możliwości pracy,
Tak więc ten rok 2021 wcale nie zapowiada nam się różowo.
Czy i kiedy to wreszcie się zmieni i przynajmniej trochę odetniemy się od tego koszmarku, który nas ogarnął????
Zaczynam być co raz większą pesymistką.
Wczoraj się znów zdenerwowałam, bo jaśnie pan Kurski znów zmienił, nie wiadomo czemu, program telewizji i zamiast oglądanego przez wielu telewidzów odcinka „M jak miłość” wsadził jakiś serial rosyjski, akurat w godzinach, gdy powinien lecieć mój ulubione serial, zresztą podobnie ma być i dzisiaj i jutro.
Ot taka samowola, nie liczenie się z tymi, którzy wdrożeni są w stałych terminach oglądania pewnych programów, ale przecież jaśnie pan Kurski wie najlepiej, co powinnam oglądać.
Nie mam też nic przeciwko skokom narciarskim, szczególnie, że ostatnio nasi skoczkowie rzeczywiście przynoszą nam miłe niespodzianki, ale powiedzcie mi, jaki sens jest puszczania tego samego programu w tym samym czasie na dwóch kanałach Telewizji Polskiej, czyli na popularnej jedynce i na kanale sportowym, który specjalnie do sportowych relacji był powołany? Chyba taki, że ci, którzy wcale nie interesują się sportem są zmuszani do oglądania nie tego co oni chcą i do czego przywykli, a tego, co się jaśnie panu Kurskiemu akurat uwidzi.
To pytam, po jaką cholerę jest zrobiony kanał sportowy??? Chyba tylko po to, by wykazać się (tylko przed kim) spora inwencją twórczą pana prezesa.
To tak, jakby nagle na kanałach bajkowych zamiast bajek puszczano horrory, dzieci nie mogłyby je oglądać, ale musiały by się cieszyć, że mają kanał bajkowy????
Na szczęście mam wykupiony Cyfrowy Polsat , przez to większa możliwość oglądania akurat tego, czego ja a nie jaśnie pan Kurski chce.
No i nie zapominam, że jeszcze mam Netflix, tam też zawsze jakiś ciekawy filmik dla siebie znajdę, nie koniecznie najpierw tureckie, a teraz rosyjskie seriale, których nie trawię.
Oj bardzo dzisiaj jestem znów na nie, ale i pogoda nie najlepsza, siąpi deszcz i znów nieznośne bakterie opanowały mój brzuszek, muszę iść dzisiaj wykupić receptę na antybiotyk, który je trochę utemperuje.
Niestety co jakieś pół roku taką antybiotykową kurację muszę włączyć, jest to niestety następstwo mojej bariatrycznej operacji.
Na szczęście ostatnio nieco lepiej, czyli dłużej j śpię, pewnie taka ucieczka w sen jest dobrym lekarstwem na wszystkie moje zdrowotne i psychiczne niedogodności.
Ale i tak do Was się do Was dzisiaj uśmiecham, bo podobno uśmiech jest najlepszym lekarstwem na wszelkie zło.
No to co? dobrego wtorku życzę