Dziecko szczęścia

Nie darmo Kazik nazywa mnie dzieckiem szczęścia, coś w tym prawdy musi jednak być.
Ponieważ w związku z moją wykonywaną pracą, jeżeli chodzi o kolejność szczepienia przeciwko Covid – 19, należę do tak zwanej grupy „0”, zostałam przez naszą Dyrekcję wpisana na listę i dostałam zwrotny mail, gdzie mam się udać z prośbą o wyznaczenia odpowiedniego terminu szczepienia.
Podobny termin dostała też i Magda, która również w naszej Przychodni pracuje, więc to ona najpierw usiłowała się wczoraj dodzwonić do Szpitala Uniwersyteckiego w Krakowie, gdzie byliśmy zapisani na liście.
Niestety Magdzie się to nie udało, mimo, że usiłowała się tam przez 3 godziny dzwonić raz za razem , cały czas linia była zajęta. Zrezygnowana zadzwoniła do mnie z poleceniem: teraz twoja kolej, spróbuj ty, ja już nie mam cierpliwości.
Nie, nie dodzwoniłam się za pierwszym, ani drugim, czy trzecim razem, ale byłam tak uparta, że wciskałam klawisz „powtórz połączenie” przez dłuższy czas i….w końcu mi się to udało !!!!!
Niesamowite, sama nie wierzyłam własnemu szczęściu, gdy usłyszałam słowa „Szpital Uniwersytecki, proszę”.
Z wrażenia odjęło mi najpierw mowę, ale potem udało mi się zgłosić i siebie i Magdę na szczepienie i dostałyśmy termin na przyszłą środę 13 stycznia na godz.12.30.
Cały czas podczas rozmowy drżałam tylko, by nie przerwało mi połączenia, bo połączenie było do niczego, jakoś bardzo słabo mnie pani słyszała i kilkakrotnie musiałam podawać dane, które pani tylko sprawdzała, bowiem już byłam w ich systemie zapisana. No ale w końcu sfinalizowałam swoje i Magdy zgłoszenie i …….w następną środę będę należała do grupy szczęśliwców. Tak niby mało, a cieszy!!!
Co prawda data z trzynastka w środku na ogół zapowiada kłopoty, jednak tym razem ta trzynastka na pewno dla mnie będzie szczęśliwa – wierzę w to !!!
No i co dalej? Będę potem czekała na następną turę szczepienia, jednak nadal nie będę drwiła sobie z tej epidemii, bo to jednak zbyt poważna sprawa, ciągle nadal przynosi śmiertelne żniwo.
Ale najdziwniejsze jest w tym wszystkim to, że mam jakieś dziwne poczucie, że jestem następną osobą, która „wkręciła się” w kolejkę, chociaż przecież do tej grupy 0 jestem przypisana i nieco obawiam się, czy i mnie ktoś nie wskaże palcem, tak jak tych nieszczęsnych celebrytów, jako nieprawych Polaków wykorzystujących swoją sytuację do własnych celów.
No proszę, do czego doprowadzono, teraz człowiek zaczyna się już obawiać, czy nadal w naszej udziwnionej Polsce jest normalnym Polakiem, czy już jest wywrotowcem, anty Polakiem, anty patriotą (chociaż niewiele to z patriotyzmem ma w sumie wspólnego)
Jednak w tej sytuacji wywrotowcem się nie czuję, no bo jednak mam ten swój wiek 70 plus, sporo chorób towarzyszących (w tym niestety i cukrzycę, która okazuje się największym zagrożeniem dla Covidu), no i mam kontakt w Przychodni z ludźmi, którzy mogą być potencjalnymi nosicielami Covidu, więc skąd u mnie te obawy?
Może, gdybym żyła w normalnym kraju, w którym nie ma tyle nienawiści, a przede wszystkim pogardy dla drugiego człowieka, czułabym się bardziej komfortowo, niestety według pisiej klasyfikacji należę do ludzi drugiego sortu, a to często jednak bardzo w dobrym samopoczuciu przeszkadza.
W sumie takie traktowanie Polaków, takie ich dzielenie na ludzi lepszych i gorszych jest okropnie deprymujące, a niestety Pisowi świetnie taki podział nadal wychodzi.
Być może tu należy poszukać brak zdecydowania naszej opozycji, dali wcisnąć się do kąta i nie potrafią walczyć z niebywałą arogancją, nawet powiedziałabym z politycznym chamstwem rządzącej „elity”, która wciąż nie wiadomo czemu, według jakich kryteriów ma się za ludzi lepszych.
Bo tak logicznie myśląc, są to osoby o bardzo podłych, bardzo płytkich charakterach, którzy za całkiem co prawda nie marny grosz sprzedają własny honor, o ile go jeszcze posiadają.
I niestety my też dajemy się do tego kąta wciskać, chociaż trzeba przyznać, że co jakiś czas próbujemy podnieść nasze czoła, jednak wciął z dosyć marnym skutkiem.
Wciąż przychodzi mi na myśl postać Edka ze znanej sztuki Mrożka „Tango”, w której prymitywnemu lokajowi udało się wprowadzić w szanowanej rodzinie terror, któremu niestety wszyscy ulegają,
pod którego naporem zniszczeniu ulega tradycyjny ład, następnie jednak traci motywację idealistyczną i przechodzi w konformizm, a w końcu – prymitywną walkę o władzę i korupcję.
Czyżby Sławomira Mrożka można zatem uznać jako następnego naszego wieszcza ???????
Zadziwiające jest to podobieństwo ze sztuki tego Mistrza Dramatu do obecnie panującej sytuacji w Polsce…….

Zapraszam Wszystkim do mile spędzonego sobotniego popołudnia (niestety poranek jakoś dosyć szybko „na niczym” mi upłynął)
Za moim oknem słonko świeci, ale jeszcze tylko 3 godziny i znów mrok nas ogarnie.
Samych miłych chwil życzę. 🙂

PRÓBUJMY CHOCIAŻ CIESZYĆ SIĘ TYM NAWET NAJMNIEJSZYM NASZYM SZCZĘŚCIEM, tak jak ja dzisiaj cieszę się z udanej batalii w walce o własną szczepionkę !!!!