rano kawka, a winko na popołudniu

Kawka z serduszkami i śliczna róża w pastelowym, różowym kolorze, takim, jaki najbardziej lubisz, na środowy poranek Uleczko 🙂
A winko wypijemy sobie Uleczko wieczorem, przy kominku.
No bo gdy zima znów powróciła, przy kominku miło jest usiąść z kieliszkiem dobrego czerwonego winka, nieprawdaż ??
Co prawda w Krakowie nie można już w kominku palić drewnem, ani innym opałem, no bo Kraków jest niezwykle ekologicznym miastem i jako jeden z pierwszych zakazał kopciuchom zatruwać powietrze, ale wyobraźmy sobie, że jesteśmy zaszyte gdzieś w jakiejś drewnianej chatce w górach, pokrytych piękną śnieżną kołderką, w kominku ogień błyska, a polana trzaskają wesoło …. dzisiaj wszystko zdarzyć się może, bo dzisiaj mamy przecież nasza ulubioną ŚRODĘ !!!!
Czujesz zapach tych palonych drewnianych polan, pomieszanych z roznoszącym się zapachem żywicy?
Widzisz te wesołe skaczące po drewienkach iskierki? Czujesz to ciepło z kominka, które w Tobie się rozlewa , pomieszane z ciepłem i aromatem pysznego czerwonego wina?
A swoją drogą, czy jest coś piękniejszego niż marzenia?
Zwłaszcza w tym zimowym, ale też i w brutalnym świecie, w którym alternatywą dla dobra i miłości jest zło, kłamstwo i ogólnodostępne draństwo.
Dlatego przymknij na chwilkę oczy i wraz ze mną zanurz się w krainę słodkiej fantazji , w której świat jest piękny, ciepły i po prostu dobry.
Na pewno obie będziemy miały teraz miłą perspektywę na całą dzisiejszą środę.
I własnie takiej duchowo pięknej środy Uleczko Ci życzę.

A ja już czekam na następną środę, zresztą nie tylko ze względu na następne różane spotkanie z Ulką, ale za tydzień poddam się już drugiemu szczepieniu przeciwko COVID – 19, a potem tylko będę jeszcze musiała odczekać jakiś czas i wtedy już będę miała 90 procentową odporność na tę okropną chorobę.
Nawet kosztem tej bolącej po szczepionce ręki, która dokuczała mi przez dwa tygodnie, ale tamten ból przeżyłam, mam nadzieję że i tak będzie następnym razem.
Wierzę, że nie okaże się, że zabrakło dla mnie szczepionki, że nie dowieziono jej na czas.
Ale w tym naszym dziwnym kraju już wszystkiego spodziewać się można.
Co prawda wczoraj opozycja łaskawie została zaproszona do rozmów dotyczących szczepienia, ale to tylko świadczy o tym, że rząd wreszcie sobie uzmysłowił, że sam nie daje sobie rady. Pewnie, że lepiej później, niż wcale, tylko dlaczego dopiero wtedy, gdy wszystko zaczęło się już nie tylko sypać ale wręcz walić????
Bo jeszcze całkiem nie tak dawno rząd uznał, że opozycja ogarnięta jest histerią i wręcz zakazała jej, by się mieszała w sprawie narodowego szczepienia, które miało być rządowym majstersztykiem, na którym tylko oni dobrze się znają, ale niestety okazało się ono totalną porażką.
I to nie tylko dlatego, że dwie firmy opóźniło nam dostawę szczepionek, ale wynika to z ogólnie źle opracowanej, a właściwie całkiem nie przygotowanej strategi logistycznej, niestety ten problem przerósł obecny rząd, może głównie dlatego, że nie zajmowały się tym problemem osoby kompetentne, a właściwie że zostały one oddane w zupełnie przypadkowe ręce jednemu z tych biernych, ale wiernych, który niestety na niczym, prócz poddaństwa i lizusostwa się nie zna.
I teraz, gdy okazało się, że są poddawani słusznej krytyce doszli do wniosku, że można, a raczej nawet trzeba szukać sojusznika właśnie w opozycji, tylko znając przewrotną mentalność prawej politycznej strony można podejrzewać, że głównym motywem takiej decyzji jest możliwe w najbliższej przyszłości oskarżenie opozycji o współodpowiedzialność za ewentualne niepowodzenie.
Przecież już to nie tak dawno przerabialiśmy, wtedy wszystko, co się nie tak jak trzeba działo było WINĄ TUSKA!!!
Chyba jeszcze pokłosie tej domniemanej Tuskowej winy nadal pokutuje wśród ciemnej strony polskiego społeczeństwa, bo nawet czytałam gdzieś w necie przytoczoną rozmowę dwóch starszych panów, z których jeden narzekał, że firmy farmaceutyczne chwilowo zaniechały przysyłania nowych szczepionek, na co drugi pan powiedział, że to wszystko Wina Tuska, który kazał Merkel zablokować przesyłkę szczepionek do Polski.
Nie wiem, czy ta rzekoma rozmowa staruszków to prawda, czy fake news, ale na pewno prawicowe media pod kuratelą niczym nie ograniczoną fantazją Jacka Kurskiego już wszystko zrobić mogą , żeby tylko udowodnić Polakom, że rząd świetnie wszystko przygotował, tylko niestety to ta totalna opozycja wszystko popsuła.
Na a część ciemnego luda znów uwierzy, bo skoro to mówi sam Kurski, coś z prawdy w tym być musi.

NA TYM WŁAŚNIE POLEGA PISIA PROPAGANDA!!!

A ta niestety ma się świetnie, czego dowodem może być fakt ponownego przyznanie potężnej sumy dla Rydzyka i to w czasie, gdy nie ma pieniędzy na zakup szczepionki, na dotowanie szpitali w walce o losy pacjentów w ciężkich czasach epidemii.
Teraz propaganda usiłuje nam tłumaczyć, że te pieniądze były przekazane w godnej sprawie, bowiem są one przeznaczone na dotację Muzeum pana Rydzyka, a na co rzeczywiście są przeznaczone te pieniądze i do czyjej kieszeni wpłyną tylko sam DIABEŁ wie!
Żałosne to jest, bardzo żałosne, a tym bardziej przykre, że tylu Polaków nie widzi różnicy pomiędzy dopłaty na jakieś tam muzeum, zamiast na szczepionki, które nam są tak potrzebne, przecież to dotyczy nas wszystkich, więc tych „ciemniaków” też.
Nie zaszczepią ich, bo nie będzie na to pieniędzy, ale i tak Muzeum nie odwiedzą, bo obecność w nim przeznaczona jest tylko dla Wybrańców, wiec niekoniecznie i dla nich.
Niestety tych „ciemniaków” można by było porównać do niegdysiejszych chłopów, którzy lejcami przypięci do zdezelowanych wozów, z chomątami na szyjach, zamiast koni ciągnęli wozy swoich panów, w zamian za łyżkę ciepłej strawy gięli swoje kręgosłupy i brnęli w tej swojej zagnojonej rzeczywistości i wydawało się im, że tak być musi, że są szczęśliwi.
Nie nie musi i teraz tak być, wystarczy, że w następnych wyborach nie postawią krzyżyka przy pisowskim kandydacie i wtedy będzie nadzieja na to, że coś naprawdę zmieni się w Polsce na lepsze.
Ale i tak nie nastąpi to szybko, bo nawet gdy ten rząd uda się wreszcie odsunąć od sterów, będzie tyle problemów z naprawą totalnie wszystkiego, od prawa, ekonomii, gospodarki począwszy, po zmianę patologii myślenia tej zagubionej części Polaków, którzy nie będą się umieli odnaleźć na nowo w tym normalnym już świecie. Czyli tego, co ta dzisiejsza rządząca partia z przystawkami spartoliła, a będzie musiało upłynąć dobrych kilku lub nawet kilkanaście lat, by wyprowadzić Polskę na prostą drogę. Tylko jest jedno ważne pytanie: czy Europa na nas poczeka???? czy będzie jeszcze chciała nadal z nami współpracować?
Bo niestety stosunki dyplomatyczne z Europą też zostały przez tą władzę mocno nadszarpnięte
Nie będzie to wszystko takie łatwe, bo patrzymy ze zdumieniem na Stany Zjednoczone, które mimo że pogoniły demagoga precz i tak pozostało tam wielu takich, którzy przez lata karmieni propagandą i kłamstwami nadal wierzą w spiskowe dzieje.

A ja wczoraj znów byłam mile zaskoczona wspaniałą paczką niespodzianką, no tak, śnieg spadł, więc sanie Świętego Mikołaja znów się uruchomiły 🙂
Nie, to nie był tym razem wcale Święty Mikołaj, był to kurier, który przyniósł mi paczkę, która z odległego Jawora od Beatki została mi dostarczona.
A co w niej otrzymałam?? coś dla ciała i coś dla ducha.
Dla ducha otrzymałam wspaniałą lekturę Frederiva Martela SODOMIA – hipokryzja i władza w Watykanie.
Nie wiem, kiedy uda mi się tę lekturę pochłonąć, bo jest ona dosyć obszerna (ponad 700 stron) , oparta na rozmowach tego francuskiego pisarza – socjologa z kilkudziesięcioma kardynałami i z kilkuset biskupami i księżmi, różnej zresztą orientacji seksualnej, czyli oparta jest na bardzo wiarygodnych informacjach,
Sodomia to powieść o konsekwencjach ukrywania własnej orientacji seksualnej, o podwójnym, rozwiązłym życiu najwyższych hierarchów Kościoła, o homofobi kardynałów i biskupów, usiłujących ukrywać prawdę o sobie, a co za tym idzie o zbrodniach , hipokryzji w ukrywaniu ich przestępstw w obawie przed odkryciem prawdy i własnych preferencji.
Jak widać lektura bardzo ciekawa, trzeba znaleźć i czas tylko odpowiedni moment, aby porządnie wgłębić się w te smutną prawdę, zwłaszcza smutną prawdę dla tych, którzy idealizowali sobie całą Kościelną Hierarchię, nie dopuszczając nawet do swojej głowy myśli, ile zła tam się toczyło i nadal niestety toczy.

A co dostałam od Beatki dla ciała, a raczej dla podniebienia?
Ponieważ Beata jest bardzo zaangażowana w tworzeniu ekologicznej i zdrowej żywności, potrafi czerpać z dobrobytu naszych łąk, sadów, ogrodów cenne produkty, z których potem wyczarowuje naprawdę zdrowe przepisy.
Zawsze na Facebooku zaczytuję się w Jej ekologicznych postach i podziwiam te potrawy, które uwiecznia na swoich zdjęciach tam zamieszczanych. Piękne, kolorowe, zawsze do końca wypieszczone, a przede wszystkim ZDROWE!!!!!
Tam nie ma miejsca na tłuste frytki, kotlety, czy inne dania zapychające nasze żyły cholesterolem i nie wiadomo jakimi jeszcze innymi truciznami, Jej dania to samo zdrowie.
I tak na przykład dostałam od Beaty słoik kiszonej przez Nią czarnej rzepy, pokrojonej w cieniutkie plasterki, w sam raz jako dodatek na zdrową kanapkę, czy jarzynkę do obiadu, oraz domową przyprawę „Maggiczna” – czego w niej nie ma, aż trudno wszystko wymienić, ale prócz wywaru z marchwi, cebuli , pietruszki, lubczyku kocanki i innych ziół zawiera jeszcze bezglutenowy wegański sos sojowy Tamari Bio Lima, przyprawy jak ocet jabłkowy sól Kłodawską, cukier trzcinowy.
Takie Magiczne Magii nadaje się świetnie do przyprawiania potraw i marynat.
Czyli zero chemii, sama czysta i zdrowa ekologia, co w dzisiejszych czasach jest niezmiernie ważne, bo sposób odżywiania się niestety w Polsce (ale nie tylko tu) stoi na bardzo niskim poziomie, więcej sobie szkodzimy, niż poprawiamy zdrowie, jedząc przeróżne wysoko przetworzone świństwa, a potem zapadamy na różne choroby i…….. łykamy następne chemiczne świństwa – tabletki, które kupujemy w aptekach, czy przez jakieś inne demoniczne środki, często przez różne para farmaceutyczne firmy nam są wciskane, jako rzekome panaceum na wszelakie choroby.
Jest to ostatnio świetny sposób na wyciąganie od ludzi pieniędzy, bo wiele osób niestety na takie specyfiki daje się nabierać (zresztą sama kiedyś ulegałam takim para farmaceutycznym ułudom), a zaciekawiający jest fakt, że jakimś dziwnym trafem zawsze te „lekarstwa” mimo, że z różnych firm pochodzą, mają tę samą ustaloną z góry cenę.
Zadałam sobie kiedyś trud w porównywaniu cen kilku takich różnych w internecie zamieszczanych ofert i zawsze była taka sama cena, raz to było 139 złotych, innym razem była promocja i „lek” kosztował tylko 129 zł.
Do tego jesteśmy ciągle niepokojeni różnymi takimi medycznymi ofertami przez dzwoniących do nas zarówno na miejski, jak i na komórkowy telefon pan i panów, którzy miłym, ciepłym głosem namawiają nas do zakupu jakiegoś specyfiku, a trzeba przyznać, że są do takiej rozmowy fachowo przygotowani, potrafią być bardzo przekonujący i człowiek może łatwo takiej pokusie ulec.
To wszystko jest skutkiem dzisiejszej cywilizacji, która bardzo od natury odbiegła, a niestety teraz głównie komercja tym światem rządzi i wszystko jest jej podporządkowane.
No tak, ale ja jestem tą pierwszą, która może uderzyć się w piersi i powiedzieć MEA CULPA, co wcale nie oznacza, że nie wiem, że sama sobie krzywdę wyrządzam!!!!
Gdyby tak jeszcze Beata na większą skalę takie przyprawy tworzyła, byłaby świetną konkurencją dla znanych firm, które takie niezbyt jednak do końca zdrowe przyprawy nam serwują.
No Beatko, pomyśl nad moja propozycją !!! (wiem, że Beata mój blog też czyta).
MOŻE TO JEST WŁAŚNIE TEN PRZEPIS NA TWOJĄ LEPSZĄ PRZYSZŁOŚĆ????

Obiecałam, że po tym niezwykle lakonicznym wczorajszym wpisie następny będzie nieco dłuższy, ale znów zdecydowanie się nadmiernie w nim „rozwinęłam”.
No, ale skoro tyle ciekawych tematów było po drodze do rozpatrzenia? Jak tu je pominąć?

Miłej środy nie tylko dla Uleczki, ale i dla Was Wszystkich.
Jednak w Krakowie też jest biało, w nocy śniegu nieco nam napadało…..
Może mi się uda napisać następny wpis nie długi, nie krótki, a w sam raz, jak w tej pioseneczce o kotku, który wlazł na płotek.
Więc do następnego wpisu – Powodzenia na dzisiaj !!!!