wczoraj każdy był Amerykaninem

No to mamy nowego PREZYDENTA USA !!!
My mamy? poniekąd też, chociaż niekoniecznie dla dobra Polski jednoznacznie się to przemieni, o ile oczywiście nie zmieni się podejście naszej władzy do nowej sytuacji, może tylko na tyle, że Polscy zrozumieją, że warto walczyć o prawdę, o praworządność, o zgodę i o porozumienie.
Amerykanie to zrozumieli, no może jeszcze nie wszyscy, niektórzy są nadal pod wpływem mistrza populizmu – Trumpa, który bez najmniejszego oporu wykorzystuje łatwowierność swoich wyborców, niektórzy są tak w swoich przekonaniach umocnieni, że dla jakiejś wyimaginowanej idei wodza potrafią łamać prawo, narażając siebie na karną odpowiedzialność, ale większość Amerykanów zrozumiało, że nie tędy jest droga do świetności, dobrobytu, że w mrzonki nie warto wierzyć, bo zwykły przeciętny śmiertelnik daleko na nich nie zajedzie, że jest to tylko bezczelne ich wykorzystywanie przez jednostkę, której podstępem udało się najwyższe stanowisko uzyskać.
Bo jeżeli popatrzymy na wybory sprzed 4 lat, wybór Trumpa na prezydenta był bardzo problematyczny.
Może dlatego, znając nieczyste metody dojścia do władzy, tak lekko oskarżał o to swojego następcę?
Fakt, nowy prezydent jest troszkę w zaawansowanym wieku i wydaje się, że nie będzie za wiele miał okazji do radykalnych zmian, ale pierwsze primo: odsunął od władzy tego wichrzyciela Trumpa, który Stanom raczej więcej szkodził niż pomagał w rozwoju, a po drugie primo, mam takie wrażenie, że jego prezydentura jest przejściową, jest przygotowaniem do powołania w bliższej, lub dalszej przyszłości na to stanowisko bardzo energicznej i stanowczej Kamali Harris.
No dobrze, ale kiedy podobne konkluzje dotrą do Polaków????
Wszak podobno jesteśmy mądrym narodem, potrafimy się w chwilach zagrożenia państwa jednoczyć w walce o słuszność.
Pechem dla Polski jest to, że i tutaj w Polsce j mamy takiego własnego, prywatnego Trumpa, który otoczył się zgrają sobie podobnych populistów, na tyle wiernych, że za pieniądze zrobią wszystko, ale na tyle głupich, nierozgarniętych, że nie są zdolni władzy wodzowi odebrać, nie są żadnym dla Kaczyńskiego zagrożeniem.
Przynajmniej było tak do niedawna, teraz sytuacja się nieco zmieniła, od czasu do czasu ktoś z podrzędnej prawicowej frakcji próbuje swoje zęby i pazury ostrzyć, co prawda jeszcze nie ma na tyle siły, aby być zwycięzcą, ale nie mniej przysposabia wyraźnie już osłabionemu Kaczyńskiemu sporo kłopotów.
Ale jedno trzeba im przyznać, gadkę mają niezłą, a łżą jak z nut i to im się wciąż niestety jeszcze udaje.
Ale przyjdzie kryska na Matyska, Amerykanie rozprawili się z Trumpem, my damy radę Kaczyńskiemu i jego bandzie !!!!
To tylko jeszcze kwestia czasu, ale coraz więcej ciemnych chmur nad tą formacją się rozpościera, a teraz, gdy stracili jeszcze tak ważnego poplecznika, jakim był Trump, na którym mogli się wesprzeć, zaczyna się dla nich naprawdę niełatwy czas, tym bardziej że układ sił polityczny na świecie też ulegnie zmianom i populiści niestety będą musieli swoje skrzydła zawiązać na supełek.
Ale sami sobie są winni, postawili po prostu na trefnego konia i gonitwa musi być przegrana.

Tak wiec całe wczorajsze popołudnie spędziłam przed telewizorem, oczywiście oglądałam TVN-24, bo jak znam życie, jeżeli nawet pisowska szczujnia, czyli TVP, cokolwiek ze zdarzeń z Waszyngtonu pokazywała, to na pewno robiła to w bardzo okrojonej i bardzo propagandowej formie, albowiem każdy pisowiec, począwszy od wodza, skończywszy na pośledniej wartości członków tej partii , czyli tych biernych, ale wiernych, jednak tej niespodziewanej dla nich zmiany nie spodziewali się, a dla nich, zresztą podobnie jak i dla innych populistów z różnych krajów, to prawdziwy grom nieba.
Muszę przyznać, że mimo, że forma tej całej imprezy zaprzysiężenia nowego prezydenta i nowej pani vice – prezydent z powodu epidemii i z powodu ewentualnego terrorystycznego zagrożenia była bardzo okrojona, nie było na przykład tych tłumów, które zazwyczaj wiwatują na cześć nowego prezydenta, jednak i tak miała ten iście amerykański rozmach, który zawsze takim momentom towarzyszy.
Najbardziej podobało mi się wykonanie przez Lady Gagę amerykańskiego hymnu narodowego, zresztą ich sam hymn zawsze mi się podobał, ma w sobie coś, co powoduje wzruszenie, a nawet wzbudza spore emocje, ale ten wczorajszy hymn w wykonaniu artystki był wprost niesamowity, śpiewała go z taką pasją, z pełnym oddaniem, że wywarło to na mnie i pewnie nie tylko na mnie niesamowite wrażenie.
Tak wiec wczorajszy dzień zakończyłam bardzo emocjonalnie, chociaż i tak udało mi się tak wymanewrować telewizyjnym programem, że trzy moje ulubione seriale, czyli „Klan”, „Na dobre i na złe” i „Na sygnale” też udało mi się oglądnąć.
Co prawda mogłabym te seriale potem oglądać na TVP – VOD , ale denerwują mnie tam te występujące tam reklamy, nie dość, że są zamieszczane na początku serialu i w dodatku przez dość długi czas (przeważnie jest zamieszczonych 6-7 reklam), to jeszcze w trakcie trwania serialu jest on kilkakrotnie tymi reklamami przerywany, w dodatku tak nieudolnie, na przykład w trakcie jakiejś rozmowy, tak że trudno potem znów szybko złapać sens tej sceny.

A za oknem wstał słoneczny czwartkowy poranek i temperatura nawet jest na plusie.
Bardzo dobrze, bo przynajmniej bałwany zaczną topnieć.
Chociaż widziałam wczoraj na Face pięknie ze śniegu ulepionego psa.
Ludzie to jednak mają fantazję, czasami ze śniegu, czasami z piasku potrafią wyczarować naprawdę piękne rzeźby.

Miłego czwartku, słonka wiele życzę i uśmiechów też 🙂