WSPOMINAM……

21 sierpnia `1906 roku przyszedł na świat Emil Wyrobek – mój Tata .
Zawsze zapominam tej daty, nie wiem, to chyba takie rodzinne, że przypominam sobie o Urodzinach Taty dwa dni później, moja siostra też nigdy daty 22 kwietnia zapamiętać nie mogła i urodzinowe życzenia składała mi dwa dni później.
Ale w tym roku postanowiłam, że tej daty nie zapomnę i własnie w Dniu Jego Urodzin, chociaż są to już Jego 115 urodziny, pamiętać będę.
Za parę dni, 2 września znów będę o Nim pamiętała, to będzie smutny dzień, gdy musiałam z Moim Tatą rozstać się na zawsze.
Nie musiał wcale jeszcze odchodzić, miał dopiero 68 lat, niestety Jego sterane chorobami , ciężką pracą i wieloma stresami, które Go przez niełatwe życie prowadziło serce nie podejmowało się dalszej pracy.
Tata całe swoje życie pracował dla dobra ludzi, niósł pomoc wszędzie tam, gdzie Go potrzebowali.
Tata nigdy nie żył tylko dla siebie, On był wzorowym Mężem, Ojcem, Dziadkiem, był Prawdziwym Lekarzem, który był zawsze tam, gdzie ktoś szukał pomocy, a strefa materialna wcale nie odgrywała tutaj decydującej roli, był Przyjacielem Ludzi i może dlatego zawsze ich szanował i był bardzo przez ludzi szanowany,
To nie prawda, że myślę o moim Tacie tylko w dniu Jego śmierci. Często sobie z Nim rozmawiam, zastanawiam się, jaka byłaby Jego reakcja na to, co się obecnie u nas w Polsce dzieje. Tata brzydził się kłamstwem nigdy nie popierał ludzi, którzy z pogardą zwracali się do innych i chociaż był osobą bardzo w Krakowie znaną, nigdy nad nikogo się nie wywyższał.
Na pewno byłby zdruzgotany obecnym stanem Polski, bo chociaż nie doczekał pogromu komunizmu, którego był zdecydowanym przeciwnikiem (między innymi dlatego stracił etat Dyrektora w krakowskim oddziale Instytutu Onkologii), nie spodobało by Mu się to, co można złego uczynić z próbami osiągnięcia niewątpliwego sukcesu Polski w wyprowadzeniu jej na czyste tory. A bardzo boleśnie przeżył wiele polskich porażek, był prawdziwym patriotą, ale nie takim na pokaz, z pustymi słowami bez pokrycia, walczył z okupantem po cichu, nie wiele mówił, ale działa,ł wybraniając wielu Polaków przed wywozem do Oświęcimia ( Niemcy panicznie bali się panującej wtedy gruźlicy, więc odpowiednie zaświadczenie było wystarczającym, by zapobiec nie jednemu tragicznego losu w obozie).
Wiedział, że ryzykuje, zresztą podobnie jak wtedy, gdy Niemcy kazali spakować Mu i przygotować do wywózki aparat rtg z jednej krakowskiej przychodni, a Tata zarządził spakowanie zamiast aparatu zwyczajnych ciężkich kamieni, aparat został ukryty i nadal został naszym, a nie okupanta dobrem, z którego w późniejszych latach można było korzystać.
Piękna jest karta mojego Taty, jest wiele zapisanych i niezapisanych historii świadczących o Jego bohaterstwie, myślę, że i teraz nie zezwalałby na rujnowanie Polski, co prawda wtedy wrogiem był obcy najeźdźca, niestety mniej szlachetna jest obecna sytuacja gdy wróg jest „swój”, a działa podstępnie na rozkaz wrogich Polsce przeciwników,


Jestem o tym głęboko przeświadczona, bo doskonale znałam swojego Ojca, Jego poglądy i często z Nim na różne tematy rozmawiałam.

Dlatego dzisiaj zamieściłam sobie takie wspomnienie o moim Wspaniałym Tacie, Człowieku o wielkim sercu,wielkim umyśle, prawdziwym erudycie, którego interesowały wszelakie dziedziny życia człowieka, nie dał się zaszufladkować w temacie Medycyna i czerpanie z niej zysków, interesował się i polityką i historią, uwielbiał podróże, a otaczająca Go przyroda nigdy nie była dla Niego nieznajomą, potrafił nie tylko zachwycać się każdym kwiatkiem, drzewem, czy rodzajem otaczających Go ptaków i zwierząt, ale wszystkich potrafił nazwać po imieniu i wspaniale o nich opowiadać.
Uwielbiałam te spacery z Tatą po lesie, czy spacery po naszym Krakowie, gdzie każda kamienica miała swoją ukrytą historię, architektoniczną tajemnicę, przez mojego tatę zawsze mi objawianą.
Bo widzisz ten łuk nad bramą??….widzisz te charakterystyczne cechy dla danej epoki, w której był ten, czy tamten budynek budowany……On to wszystko znał, ale też i umiał i chciał przekazywać takie informacje innym np, swojej córce.
I nigdy nie zapomnę Jego mądrych słów, o których już wspominałam PAMIĘTAJ! JEŻELI CHCESZ OD KOGOŚ COŚ BRAĆ, NAJPIERW SAMA MUSISZ COŚ MU OD SIEBIE DAĆ.

Tata nigdy nie patrzył, by zabrać innym, On z serca dawał innym siebie i uczył mnie, że takim powinien Człowiek być.

TO BYŁ ŚWIAT W ZUPEŁNIE INNYM STYLU – TO BYŁ CZŁOWIEK W ZUPEŁNIE INNYM STYLU i dlatego zawsze był i pozostanie dla mnie niedoścignionym IDOLEM

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s