malkotentka

 

Pięknie sfotografował Florek pierwszy atak zimy,prawda?

Ale ja nie cierpię zimy!!!!

Br!!!!!

Zimno i ślisko………

Co przy moich kłopotach z chodzeniem jest całkiem nie bez znaczenia.

Ze strachem, spoglądam na białe chodniki,białe i śliskie jezdnie,pisząc w myśli najczarniejsze scenariusze,których pewnie i pani Agata Christe nie byłaby godna…

Nawet wszystkie papiery mam poukładane,gdyby coś mi sie stało,kto i gdzie ma szukac po mnie pieniężnej schedy.

OBSESJA?????,czy przeczucia?

 CZARNOWIDZTWO napewno !!!!

No cóż,muszę pomału do tej zimy przywyknąć,ale napewno z nią się nie zaprzyjaźnię,co to,to nie.

Przespać też niestety jej się nie da,a szkoda…….

Muszę ……..przywyknąć jednym słowem do zimowej rzeczywistości.

A wogóle wczoraj pan Wiesiek (przystojny "łysol") z firmy Kalmar podwózł mnie wieczorem "aż" do Zielonek,stamtąd bus do Kleparza,a potem  autobus ,no niedaleko juz domu.

Dzisiaj zobaczymy jak dotrę do i z firmy.

Ach,kiedy ta wiosna nadejdzie????

miły poniedziałkowy akcent

Ale heca!!!!!!

Wygrałam mixer.

Kiedyś w Lewiatanie zrobiłam zakupy,dałam do skrzynki mój kupon i…wygrałam mikser.

Że też mi cokolwiek udało się wygrać !!!

Cud nad cuda.

To jest miły poniedziałkowy akcent

A  już chciałam ich obhuśtać,że mi posiekali a nie pokroili  wtedy szynkę.

Ale w takim wypadku nie śmiałam nawet……

Nawet na tą szynkową sieczkę się zgodziłam haha,

ale następnym razem nie popuszczę.

lek nasenny

Jaki dla mnie jest najlepszy lek nasenny?

Oczywiście,że telewizja

Żadnego filmu,nawet takiego,na który dłuższy czas czekałam nie ogladnę do końca w pozycji leżącej (oczywiście na moim ukochanym tapczaniku).

Ledwo film się rozpoczyna,ja owszem jestem całkiem jeszcze "trzeźwa" i z nadzieją,ze tym razem mi się uda,a potem,nie wiedziec nawet kiedy,całkiem z nienacka zamykają mi sie oczy i…. po zawodach.

Tak też i było wczoraj,chociaż film zapowiadał się ciekawie.

Ale za to wstałam całkiem wyspana.

Za oknem (chyba) zima,tzn pada śnieg,ale jakiś taki marnawy,na bałwana jest go stanowczo za mało.

Dla mnie to oznacza,że całkiem jeszcze normalnie do moich rybek w godzinach ledwie popołudniowych jakoś dotrę,( a tak się na zapas bałam).

Póki co ,teraz zaraz będę "kulturalnie"szła chodnikiem do przychodni.

No bo dzisiaj poniedziałek,jakby ktoś nie wiedział.

Nowy zaczął się nam tydzień.

POWODZENIA!!!!!!

zimowe….pelargonie

Obudziłam się dzisiaj rano ( no powiedzmy,że to już było rano), a tu za oknem……bielusieńko.

To mój pierwszy taki wisus w tym roku,białe planty,białe ulice,białe dachy…..

Zza okna całkiem przyjemny widok,ale ze strachem pomyślałam o jutrzejszej wyprawie na wieś do moich rybek.

Ale to dopiero jutro….

Dzisiaj cieszę się niedzielnym odpoczynkiem i…

zakwitłą małą pelargonią w moim pokoju.

Biedaczka,troche odżyła w ciepełku pokoju i nieśmiało wypuściła kilka pączków,z których jeden po malutku rozkwita.

Pozostałe pelargonie też puszczają nieśmiałe pączki….

Cud natury…..

Wogóle w jednym rogu pokoju mam cały zieleniec,wszystkie kwiatki ( przyznaję,ze pod wprawną ręką Maszy,która się nimi zajęła) są takie piękne; rozrastają mi się wspaniale paprotki,asparagus,juka i dracena,teraz jeszcze doszły mi do pielęgnacji kwiatki z balkonu….

Lubię sobie przesiadywać w tym kątku i patrzeć na to piękno przyrody,zwłaszcza,gdy zima za oknem….

Tak więc mam troszeczkę wiosny tej zimy.

„zaczadziała”

Ulka "kazała"mi spać dzisiaj aż do 6 -stej rano  . no i…..jej posłuchałam.

Wstałam dopiero po 6-stej rano,chociaż przyznaję,że od 4-tej  już się wybudzałam.

Ale wytrwałam !!!!!!

Oj Ulik,obie dobrze wiemy,co oznaczają kłopoty ze spaniem !!!!

Ale i tak obudziłam sie jakoś "zaczadziała"

No bo w sumie mam wolna sobotę,mogłaby, bodajże do 9 -tej pospać ,

a tak…..

Z łba się kurzy,jak po niezłym przepitku.

A tam,nie ma co się nad sobą rozczulać.

Wstał nowy dzień.

I to w dodatku sobota.

zaginiona

Kiedyś wydawało mi się,że  dzień bez czatowania to  dzień nieudany.

A teraz…….

No cóż,po całym dniu komputerowej pracy jakoś daleka jestem od siedzenia na plotkarskich spotkaniach,poprostu nie mam już na to siły…..

Przychodzę do domu tak zmordowana,że jedynie co, to  sprawdzam sobie elektroniczną pocztę i…pędzę spać.

Jeszcze czasami zaglądam do mojego pokoju w sobotę i w niedzielę.

Ale przyznaję, że bez dawnego entuzjazmu….wszystko kiedyś w życiu "się przeje"

Zaginiona w sieci………….

BIO

Jericho Park, Vancouver

Wczoraj dowiedziałam się,że bieżący tydzień jest najgorszym tygodniem BIO w przęciągu całego tego  roku .

Nie,nie tylko dla mnie,ale i dla Ciebie też,a także dla pani Malinowskiej i Kowalskiej…..

Jakoś nie zauważyłam wyróżniajacej się zmiany.

Tydzień,jak to tydzień.

Ma 7 dni,a jest różny,ma dni dobre,lepsze i gorsze…..

Zresztą jak może być zły dla wszystkich ludzi na całym ziemskim globie,skoro każdy jest inny,więc inny ma chociażby próg znoszenia wszelakich dolegliwości natury psychiczno-fizycznej.

Ale jednak mnie ten problem lekko zastanowił……..

Czego to ludzie nie wymyślą.Monkeying Around

po nocy

Zobacz powiększenie taki sobie widoczek,ale mi się podoba….

Poranna kawa i dwie tabletki ibupronu muszą mnie postawić na nogi.

A po nocy nastał dzień……

Teoretycznie,bo za oknem jeszcze ciemno.

I ten szum w głowie i jej ból…..

Oj……

Tylko żeby szybciej ten nieszczęsny listopad mi minął.

Już pisałam kiedyś,że to mój najmniej szczęśliwy i najmniej ulubiony miesiąc w roku.

I chociaz trwa tylko 30 dni,wydaje mi się,że to wieczność….

Dzisiaj są imieniny Mundola (Edmunda).

Muszę wykonać  do niego telefon.

po poniedziałku

   jesienny pejzaż Florka

A po poniedziałku,całkiem pracowitym,ale zupełnie znośnie przeszłym nadchodzi wtorek.

Chyba przez ten dłuższy weekend trochę naładowałam swoje akumulatory,bo pomimo wczesnego wstawania czuję się całkiem znośnie.

Pewno załamanie przyjdzie w czwartek,ale co się na zapas martwić,

póki co jest niezla pogoda,jeszcze jesień,chociaz zimę srogą zapowiadają….

i to już tuż tuż te mrozy nadciągają…..

Właśnie wtorek-dzień kina na wysokich obcasach, ale niestety nic nie wskazuje na to,że będę tam dzisiaj mogła pójść,(a dzisiaj będzie fajny film romantyczny,o miłości,może by mi się udało nie zdrzemnąć????)

(żegnaj szampaniku i serku pleśniowy na wykałaczkach)

Bo ile razy Asia może wygrywać te bilety?

A ja sama ,(przyznaję się bez bicia) wcale nie przyczyniam się do wygrywania żadnych nagród-trzeba słuchać radia eska,ale kiedy mam go słuchać…

 a potem…pestka…wygrać wejściówki,co też raczej w mojej mocy nie leży,

Chociaż ostatnio w totolotka wyraźną poprawę widziałam,wygrałam dwa razu po jedynce,czyli na 24 cyfry poprawnie trafiałam…aż dwie.

Hurra,byle tak dalej z tym szczęściem….

Widać mi pieniądze szczęscia nie dają.

Oj nie narzekaj….do pracy marsz……(trzeba na nie poprostu….. zapracować!!!!!!)