Przyjęcie

Przyjęcie  imieninowe Marcina odbyło  sie w całkiem rodzinnym gronie.

Bez żadnych panów Sz (cholera,czemu się tak wystroiłam???)

Placków pysznych  Ani M. niestety nie było.(szkoda,ona piecze przewspaniale)-nie dojechały na czas

Tylko dziwnie ,ból głowy i okropne pragnienie mnie obudziło dzisiajjak zwykle o 4.30 rano

Chyba za dużo papierosów wypaliłam……

ŚWIĘTO

Miałam oczywiście "noc na raty"

Ale jakoś i o 4 rano i o 5 rano udało mi się zasnąć "jeszcze na chwilkę",chociaż oczywiście mój budzik wewnętrzny działał i się przebudzałam.

O szóstej juz nie zdzierżyłam i hożo wyskoczyłam z łóżka.

Ech….

I zaczynam dzień

Tym razem to dzień świąteczny.

Święto Niepodległości.

a dla mnie……

W praktyce oznacza to trzydniowy weekend.

Co prawda czekają mnie imieniny Marcina,mojego siostrzeńca-szefa ,

ale nie wiem,czy się zdecyduję na pójście tam dzisiaj czy jutro.

Jakoś pana SZ. nie bardzo chcę ogladać na okrągło,nawet w świąteczny dzień.

Wystarczy mi,że widzę go codziennie.(a będzie tam napewno)

Jutro miałam jechać na przyjacielskie spotkanie do Bytomia(zjazd naszego pokoiku),ale też świadomie,dobrowolnie i bez przymusu zrezygnowałam.

Na wieś też raczej nie pojadę,byłam tam tydzień temu,a mój "ukochany" szwagier niezbyt się cieszy moim pobytem u nich.

Więc  z tego wynika,że odpocznę sobie spokojnie w domku.

I będzie ok.        Seasonal Serenity

czyżbym była konfliktowa?????

Mój dzień

Mój dzień zaczyna się coraz wcześniej,czyli praktycznie w samym środku nocy.

Dzisiaj wyspana już byłam o…….czwartej  rano.

Ale przynajmniej zrobiłam sobie przynajmniej jako taki porządek na dysku C.

Czy ja się kiedys tak porządnię wyśpię??????????

Jutro juz zaczyna się weekend,może wtedy???

kolanowy strajk

Dzisiaj kolana powiedziały dosyć,nie noszę Cię już więcej,ty GRUBASIE !!!!!

I zastrajkowały.

Szczególnie lewe kolano.

To znaczy zablokowało się i każdy ruch to  był okropny ból

Jakoś dotaskałam się do taksówki i dojechałam do przychodni.

A tam Magdusia zrobiła mi zabieg-fonoforezę,czyli leczniczą maść przy pomocy ultradzwiękowej głowicy wmasowywała w moje schorowane i obolałe kolanko.

Oczywiście jeden zabieg to za mało,ale już przynajmniej nie ma tej blokady kolana.

A boleć dalej boli.

Tylko wmawiam sobie,że już mniej.

Kurcze,muszę jednak te 30 kg kochanego ciałka  zrzucić.

Tylko jak??????? 

Oszukaństwo

Oszukałam dzisiaj budzik o całą godzinę i wstałam dopiero o 6.

No nie tak do końca oszukałam,bo o piatej otwarło się moje oko,ale ponieważ późno wczoraj poszłam spać ,nie wstałam.

Oczywiście dopiero o 23.30 byłam w domu,zanim swoje wspomnienia wpisałam do mojego blogu juz się nieomal pierwsza w nocy zrobiła.

Nie powiem,przyznaje,jestem cholernie śpiąca dzisiaj i pewno juz po 8 wieczór w łóżeczku wyląduję.

Ale jeszcze tylko jutro i znowu dłuuugi weekend.

Odrazu lżej na duszy się robi.

ZORRO

Byłam na fantastycznym filmie Legenda Zorro.

We wspaniałej obsadzie Antonio Banderas i Catherina Zeta-Jones.

Film przygodowy,wspaniała sceneria i świetne ujęcia.

Przed filmem była prezentacja Domu Towarowego Centrum -to byl pokaz w ramach programu Kino na obcasach,organizowane przez radio eska.

Oczywiście obowiązkowo było winko-tym razem szampan i zagryzka w postaci  koreczków z sera pleśniowego,oraz batonik-oczywiscie gratis-dodawaliśmy  też w prezencie  płytę cd-mój wirtualny fryzjer.

W trakcie pokazu był konkurs z nagrodami-kosmetykami.

Mi w udziale przypadły  pędzelki do makijażu i próbka moich ulubionych perfum Ophium.

Tak mało,a jednak cieszy……

Szkoda tylko,że tak okropnie bylam zmęczona ( no cóż,skoro wstaje o 5 rano) i czasami podczas filmu oko mi sie przymykało….

Ale jak świetnie zauważyła Aśka,widocznie dlatego tak głośno puszczają te filmy,aby można sobie bezkarnie pochrapywać bez przeszkadzania innym.

No dobra,może  i kwadransik przedrzemałam,ale najważniejszą część filmu,czyli ostateczne rozgrywki dobrego ze złem oglądnęłam…

Tak to bywa niestety z emerytkami,wcześnie chodzą spać,wcześnie wstają i….. lubią sobie w kinie pochrapywać,obojętnie czy film jest dobry czy zły

HEHEHE 

wtorkowy wieczór

Dzisiaj idę się ukulturalniac do Multikina 

A co,bedą znowu wino i sery dawali.

A potem puszczą jakiś film,mam nadzieję,że troszkę  lepszy ,niż te "Tulipany" kiedyś….

Takiej okazji przepuścić nie można……

Więc życzę sobie miłego wieczorka.

Nowy etap życia

no i jestem już emerytką !!!!!!

                            

Haha ,teraz będę jak typowa  emerytka czekała każdego  pierwszego ,gdy wpłynie moja emerytura.

Swoją drogą bardzo dziwne to uczucie.

Mogę sobie siedzieć spokojnie w domeczku na wygodnym fotelu i klikać do woli,a pieniążki same wpadną na moje konto.

 Bo  ja  jestem nowoczesna emerytka,nie chowam pieniędzy pod pierzynę,ani do skarpetki,tylko mam konto w Banku!!!!!

Tylko,że ja tak nie potrafię.

Chyba zanudziłabym się na śmierć.

Nawet dziergać nie umiem,ani na drutach,ani na szydełku……

Jak to dobrze,że mam swoje żabki  i rybki.

Ale teraz już mogę powiedzieć,że jesień zawitała w moje życie.

Jesień????

a w sercu ciągle jest maj……

zaczynam od poniedziałku 5-tej rano

Wewnętrzny budzik sam i skutecznie nastawił się już kiedyś na godz 5 rano.

I nie ma zmiłuj sie,godz piąta ,otwieram oczy i sen odpływa…

Mam przed sobą tyle wolnego czasu do wymarszu do pracy…..

Ten tydzień pracuję godzinę później,ale jak to wytłumaczyć temu wewnętrznemu budzikowi?

Więc popijam sobie kawusię,Radio Zet pięknie mi gra,mam i papieroski i komputer-żyć i nie u mierać.

Tylko dlaczego koniecznie o 5-tej rano????

Dzień taki się długi zrobił……

Więc będę cały dzień jak ta wiewióreczka (oczywiście że Florkowa) zajęta pracą przez calutki dzień,aż znów po ciemny wieczór.

PS.

Uwielbiam wiewiórki,są takie słodkie….

Szkoda,że tej najpiękniejszej nie mogę ciągle umieścić w swoim blogu,wciąż jest za duży rozmiar.

Florku pomóż !!!

BYŁAM NA WSI

No i spędziłam pół soboty i całą niedzielę na wsi.

Co prawda pogoda nie sprzyjała do pobytu poza domem,ale i tak odpoczęłam.

No prawie,bo wczoraj troszkę imprezowaliśmy-były imieniny Eli,synowej mojej siostry.

W całkiem skromnym i rodzinnym gronie.

Siedziałam dosyć długo,bo…

….ogladałam kasetę wideo z ich ślubu,sprzed 9 lat.

Matko,ile osób sfilmowanych tam juz nie żyje  :(((

Ale za to popłakałam się ze śmiechu,gdy oglądałam  kankana w moim wykonaniu.

Nie,tego opisać się nie da.

To trzeba zobaczyć……..