No całkiem dobry to dzień, przynajmniej dla mnie.
Za oknem wreszcie chłód.
Deszczyk sobie jeszcze troszkę siąpi, ale można całą piersią odetchnąć..
Nareszcie tego skwaru nie ma.
Coś mi się zdaje, że to jest ostatni dzień swobody w domu –
dzisiaj zjeżdża moja szarańcza.
Ale się znów będzie działo.
Więc póki co, napawam się ciszą, spokojem i świeżym powietrzem
Całkiem świeżym, bo nawet dymu papierosowego u mnie już w pokoju nie ma.
Wczoraj lekko się zdziwiłam: robiłam zakupy weekendowe i udało mi się
zmieścić w kwocie 40 zł.
Zwykle takie zakupy wynosiły około 120-150 zł.
Na co tyle wydawałam????
ano na papierosy!!!!
Teraz dopiero widzę, ile z dymem puszczałam…….. ZGROZA !!!!
Nie, nie znaczy, że nie mam pookus, nawet stoi koło telewizora popielniczka,a w niej leży
napoczęta paczka papierosów i zapalniczka.( tak jak zostawiłam ją w poprzednią niedzielę,
gdy wypaliłam ostatniego papieroska)
Niech sobie leżą te relikty przeszłości.
Gdy pokusa zbyt wielka, biorę sobie mojego papieroska w tabletce, czyli Niquitin
Muszę wytrzymać.
Już zaoszczędziłam ( licząc na oko) około 150 zł.
Zawsze coś.
No i kaszelek znacznie się zmniejszył, nie jest taki dokuczliwy…..
Miłej soboty.