wakacje trwają

Oczywiście nie dla wszystkich.

Niektórzy muszą pracować w dokładnie pisząc pocie czoła.

Byłam tak wykończona wczoraj tą gorącą pogodą, że poszłam spać po 22- giej.

Nic, nawet plemiona mnie nie nęciły wczoraj.

Oczywiście conajmniej trzy razy w nocy się budziłam, a taka przerywana noc wcale dobra nie jest,

nie przynosi relaksu.

No i ten cholerny kaszel, który tak męczy.

Gaszę swiatło i zaczyna sie drapanie w gardle i zaczynam swój koncert.

Najgorsze, że teraz i w dzień takie ataki mnie nawiedzają.

Wczoraj zrobiłam sobie fotografię moich płuc.

Już oczyma wyobraźni widziałam jakieś raczysko, które toczy moje płuca.

Na szczęście nie, ale mam przewlekły bronchit, oczywiscie spowodowany papierosami

i stad te uporczywe kaszle.

Jednyna rada….rzucić palenie.

A może jakis syropek pomoże?

I wystarczy? bez drakonskich rozwiazań.

P.S. Już widzę, co na to Ulka odpisze 🙂

 

 

Tropiki

No i po co mam jechać na Szeszele, czy jakieś inne wymyślne Wyspy Szczęśliwości,

jak już tu, u nas, mamy tropikalną pogodę?

Nie narzekam, bo zimno i deszcz byly denerwujące,ale do upałów też za bardzo nie

jestem dostosowana.

Szczególnie, gdy nie mogę leżeć pod parasolem na plaży, patrząc w siną, morską dal i sącząc

pyszyny, lodowaty soczek przez słomkę.

Oczywiście koniecznie z parasolką 🙂

Ale nie każdy może być szczęśliwcem, nie każdy urodził się Rockefellerem.

Ja będę kuła pieniążki przez całe chyba prawie lato, no może w sierpniu parę dni wolnego wezmę,

ale i tak nigdzie nie pojadę.

Najwyżej co do Modlnicy hehe.

A zresztą co tu planować, może last minut wpadnie mi jakiś wspaniały pomysł do głowy?

Narazie, póki co, idę dzisiaj do pracy, a zanim tam dojdę, będę się czuła, jakbym z sauny wyszła.

Też jakaś w sumie atrakcja.