I znowu środa!

                        

Ulka wie, czemu taki tytuł :- ) – środa to najlepszy mój dzień tygodnia, tym bardziej, że

ten ” pracowniczy” tydzień będzie krótszy o jeden dzień, bo po jutrze święto Trzech Króli.

Pamiętam taki wieczór Trzech Króli sprzed laty, gdy wraz z Tatą i jego drugą żoną Felą byliśmy

w Paryżu i ten wieczór spędzaliśmy na wizycie  u pewnej francuskiej  rodziny .

Jedliśmy tam specjalnie upieczone na to święto ciasto, podobne do tortu, ale bez masy, za to

w jednym kawałku tego ciasta ukryty był migdał, a ciasto udekorowane było papierową,

srebrną koroną.

Ten kto znalazł owy migdał zostawał Królem wieczoru i na jego głowę zakładało się

ową koronę,w której siedział aż do końca uczty. No i zgadnijcie, kto znalazł tam wtedy

migdała?????  ….. oczywiście, że Ewusia!!!!, ale byłam dumna ! Przynajmniej raz byłam

koronowaną głową, co prawda na krótko, ale dobre i to. Za to nie musiałam ponosić

żadnych konsekwencji tego koronowania, nie podnosiłam żadnych ważnych decyzji, no i nie

musiałam uciekać przed paparazzi, chociaż ktoś tam jakieś parę zdjęc wtedy mi zrobił,

ale już dawno poszły one do lamusa.

Ot takie około świąteczne moje wspomnienie z młodości Teraz już nikt tak się nie bawi.

Zresztą do tej pory dzień 6 stycznia był dniem normalnej pracy, dopiero w tym roku

po raz pierwszy został ogłoszony dniem świątecznym, a więc dniem wolnym od pracy.

Wiadomo! Polacy uwielbiają mieć długo wolne, czyli jakby to Kiepski powiedział,

każdy chce mieć wolne, tylko pracować nie ma komu.

Już wszystkie stacje wyliczały, ile dni można poodpoczywać w tym roku, biorąc pomiedzy

normalnym weekendem a wypadającym w okolicy świętem 2-3 dniowy urlop, wiele jest

takich okazji w tym roku i jak ktoś się dobrze ustawi, to” tanim „kosztem prawie

następny miesięczny ( w sumie) urlop może otrzymać.

No, ale to melodia przyszłości, póki co dzisiaj trzeba jeszcze popracować, jutro też.

Życzę miłego dnia i chociaż kilku słonecznych promyczków, bo na razie to tylko

wiatr króluje i głowy chce pourywać.