No więc było tak :

 

 

Przyznam, że miałam wczoraj  jednak lekkiego cykora przed tą wizytą. Wiedziałam, że skończy się ona blokadą barku.
Ale nie miałam wyjścia, zwłaszcza po tych kilu nieprzespanych nocach.
Na wszelki wypadek wzięłam ze sobą obstawę w postaci Maćka i Darki, Darka trzymała mnie za rękę, ot tak, dla kurażu.
Doktor jest boski, gotowa jestem nawet w nim się zakochać, więc jak nawet wbił mi tą szpilę do stawu uśmiechałam się, nawet mało co ból czując,  co prawda trochę bolało, gdy ten lek rozchodził się po okolicznych nerwach. Ale co tam taki ból od takiego przystojniaka…….
Doktor J. bardzo przypomina mi mojego ulubionego, niestety już nie żyjącego, ortopedę dr. Z., z którym ongiś pracowałam w Szpitalu Kolejowym, nawet Maciek przyznał, że oboje są do siebie ze sposobu bycia bardzo podobni. Niestety dr Z. zginął  tragicznie w stosunkowo młodym wieku na wskutek wypadku samochodowego, byłam na jego pogrzebie i naprawdę byłam bardzo tym faktem zmartwiona, ale to już było lata temu, żal nadal pozostał. Naprawdę to był wspaniały ortopeda, miał wielką wiedzę i wspaniałe wyczucie swojego zawodu, z wielką ufnością zawsze podchodziłam do wszystkich jego medycznych decyzji i bez lęku poddawałam się jego zabiegom. Podobnie jest z dr. J. naprawdę jest wspaniały. Co prawda nie obiecał mi, że ten ból odejdzie jak ręką odjął, wytworzył się w okolicy mojego barku stan zapalny i musi nieco potrwać, zanim  steryd zacznie działać nie tylko przeciwbólowo, ale i przeciwzapalnie, dlatego na wszelki wypadek muszę jeszcze połykać kilka tabletek przeciwbólowych – Celebrex.
 Z ulotki : Wskazania: Objawowe leczenie stanu zapalnego i bólu w chorobie zwyrodnieniowej stawów i reumatoidalnym zapaleniu stawów. 
No, znów następne proszki, ja już zakopię się chyba całkowicie w tym stosie zażywanych leków i nigdy się z nich nie wykaraskam. Ale skoro trzeba, to trzeba, no, w moim wieku nie koniecznie dlatego, by całkowicie się wyleczyć, bo to już przy takiej ilości  deformacyjnych dziobków jest całkiem niemożliwe, ale przynajmniej na tyle, aby troszkę te bóle przyćmić i mieć spokojne noce ( dni też).
Cóż, wiadomo:  S.K.S  panie S.K.S.!!!!!!
A na to niestety nie ma rady, dopiero  doktor Glinka wszystkie bóle wyleczy i dziobki obskubie. 🙂

No i potem nadeszła nieunikniona noc………. zastanawiam się jak ona przejdzie, z bólem, czy bez? Spokojnie, czy z nerwami i okropnymi snami ?
Jakichś wielkich rewelacji nie było, kilka razy się przebudzałam w nocy i czułam ból barku, ale to był ból bardzo uśmierzony, nie taki agresywny, jak poprzednio, pozwalał mi zaraz zasnąć nadal. Myślę, że oba lekarstwa już zaczynają działać i co noc będzie lepiej.

Całe szczęście, że jest to ręka lewa, czyli mniej „używalna” w różnych domowych czynnościach, jak na przykład w rozbijaniu kotletów schabowych.
Tak, bowiem dzisiaj mam na obiedzie  mojego V.I.P.a , zaprosiłam go na popularnego schaboszczaka. Co prawda nie podam go tradycyjnie z kapustą, ale nie chciałam kapusty spożywać ze względów zdrowotnych, myślę, że ogórek małosolny dobrze jarzynkę będzie udawał.

UWAGA!!!!! UWAGA!!!! LATO ZNÓW DO NAS POWRACA!!!!!
Dzisiaj  w Krakowie ma być podobno aż 26 stopni, całe szczęście, że nie więcej.
Ale w poniedziałek wracam do normalnej pracy, a tu znów zapowiadają na następny tydzień tropikalne temperatury.
I jak tu żyć panie premierze, jak tu żyć !!!!
A może okaże się, że znów się z tą prognostyką minęli i lato będzie normalne, polskie?????

A gdy już wyleczę mój bark całkowicie, gdy już sny w nocy spokojne na mnie opadną mojego ulubionego doktora J zasypię z wdzięcznością różami:

Miłej soboty.