Ale rocznica

 

 

Dzisiaj mija 50 lat od pierwszego koncertu wspaniałego, legendarnego zespoły The Beatles.
Oj pamiętam, pamiętam, mnie wtedy jako nastolatkę ( a miałam wtedy cielęcy 12- sty rok życia) również dopadł szał beatles mani.
Ale która z nastolatek, obojętnie w Anglii, czy w Polsce, czy na innym nawet kontynencie nie szalała na punkcie   tej grupy, co prawda u nas w Polsce chyba nie mieli żadnego koncertu – nie pamiętam, ale wszystkie piosenki można było słuchać w radio, ewentualnie nieco później w telewizji , bo ten czas chyba zbiegł się z powstawaniem sieci telewizyjnej w Polsce, na początku jedno programowej, potem ” aż” dwu programowej, stopniowo rozszerzająca się na większą działalność.
Beatlesi nie musieli zabiegać o sławę, oni po prostu dawali koncert i świat oszalał na ich punkcie. Przynajmniej w tamtych czasach, bo dzisiaj popularność tego już nie istniejącego zespołu ( czemu???) nie jest taka wielka, dlatego pewnie nawet mnie nie zaskoczyła reakcja jednego z prowadzących dzisiejszy poranek TVN-24 twierdząc, do mnie jakoś ta muza nie przemawia. Na szczęście nie był to mój ulubiony Jarek Kret, bo jemu bym tego stwierdzenia nigdy  nie wybaczyła, takiej profanacji zespołu, którego sama kiedyś byłam wielką fanką. Ale tak już jest, inne czasy, inna muza obowiązuje. Jednak uważam, że ich piosenki były, są i będą ponadczasowe.
A ten, kto nie urodził się w tamtych czasach niech żałuje, nigdy nie zrozumie tej euforii i radości, jaką przynosił nam ten w sumie jeden z pierwszych rockowych zespołów. Wystarczy popatrzeć na  stare nagrania tej grupy, chociażby na YouTube, dziewczyny wprost wpadały w histerię, gdy tylko zespół pojawiał się na scenie, piszczały, wrzeszczały, płakały, wyrywały sobie włosy z głowy – który z dzisiejszych zespołów potrafi wzbudzić takie niesamowite reakcje młodzieży?
Dlatego z szacunkiem proszę podchodzić do dzisiejszej rocznicy, ten zespół dla mnie to legenda mojego młodzieńczego wieku.

Wczorajsze popołudnie spędziłam w bardzo miłym towarzystwie V.I.P.-a , obiadek był nawet b.dobry, tylko chyba dwa razy posoliłam te same kotlety, bo były dosyć słonawe, ale na szczęście zjadliwe, dobrze, że chociaż nie przesoliłam ziemniaków, bo te mało solne ogórki też okazały się też całkiem wielko –  słone.
No cóż, miłość ma swoje prawa – potrawy słonawe wtedy bardziej się robią 🙂

Hurra!!  dzisiaj zażyłam ostatnią już dawkę antybiotyku, czyli odczekam jeszcze 2-3 dni i sięgam po mojego ulubionego Lecha – Shadow. Od razu wypiję dwie puszki na raz, a co, muszę nadrobić zaległości.
Ręka czasami jeszcze lekko pobolewa, najgorzej, że mój komentator ma chyba jakieś przeczucia, bo wczoraj napisał, jedna ręka wyleczona, pora na drugi bark  i…….wczoraj wieczorem rzeczywiście zaczęłam odczuwać lekki ból w prawym barku. A kysz maro nieczysta, odejdź ode mnie precz, liczba moich  boleści została bowiem juź wyczerpana.

Dzisiaj Patriarcha Cyryl I opuszcza już gościnną Polskę, wypełniając swoją  religijną misję, chociaż przypisują mu też, że miała ona podtekst nie tylko religijny, ale i polityczny. Może i trochę prawdy w tym tkwi, ale każda droga do pojednania sąsiednich narodów jest dobry. Chociaż większa część prawicy uważa tą wizytę jako wyraz podporządkowania się rosyjskiej presji na nas, Oni tak już mają….. Dziwne, że część tej prawicy, wywodząca się korzeniami z Pisu, czyli SP jest całkiem innego zdania niż ich dawni przyjaciele, czy to aby nie znaczy, że partia Ziobrystów wyraźnie odgranicza się od szkodliwych teorii partii Kaczyńskiego.
Wiadomo, że Kościół zabiegał o tą wizytę i o to pojednanie, co Pisowcom się nie spodobało, czyli równocześnie tracą duże poparcie wśród tych, którzy słuchają głosu Kościoła. Czy aby Ziobro chciał tą sytuacje wykorzystać dla siebie, stąd podjął taką decyzję?

A my cieszmy się, że nie mieszkamy na przykład w Hiszpanii, gdzie  temperatury od kilku dni osiągają 46 stopni w cieniu, czy we Francji, gdzie rząd ogłosił nawet drugi stopień zagrożenia temperaturowego, u nas temperatura dzisiaj będzie się wahać około „tylko” 30 stopni, no jutro, pojutrze taką granicę o kilka stopni nawet przekroczy. Ale to chyba już ostatnie takie tropikalne podrygi.
Co tu dużo mówić : jesień już pomału zbliża się do naszych drzwi, oby była pogodna, i ciepła, taka złota ciepła jesień też jest przecież miła, prawda?

MIŁEJ NIEDZIELI