cholerni pracusie

 
Codziennie o 7 rano już za moim oknem wyrczy maszyna budowlana, Nadal trwa remont kamienicy obok. Teraz na szczęście już tylko w dzień, ale jak na mój gust pobudka o 7 rano i to na warcząco jest stanowczo nie miłe. Ale tak będzie codziennie, co najmniej jeszcze jakieś 2 tygodnie.W kamienicy obok znajduje się prywatna szkoła podstawowa dla VIP-owskich dzieci, pewnie niebawem te dzieciaki z wakacji do szkoły powrócą, więc mam nadzieję, że  wtedy te warki ucichną.
Najgorsze jest to, że jest gorąco i nie można nawet zamknąć okien, by uciszyć ten wieczny wrzask, już nie wiem co lepsze, cierpieć z powodu huku, czy z powodu
Upału i zaduchu niewietrzonego pokoju.
Na szczęście upału już nie ma, nawet dosyć obficie spadł z nieba ożywczy deszcz – znak, że znów coś się jednak prognostykom nie bardzo udało ze swoimi przewidywaniem, ciekawe z czego oni czytają te prognozy? Chyba wróżą z ręki?????
Teraz meteorolodzy przestrzegają przed nawałnicami, bo kilka takich już przez Polskę przeszło – jasne, łatwo zapowiedzieć, że będzie trąba powietrzna, gdy już gdzieś tam jest. Jednym słowem cała meteorologia to jedyne wróżenie z fusów, uda się, albo nie uda,
Przypominam, że jeszcze wczoraj wszyscy zapowiadali wielki upał i wspaniałą letnią pogodę przez co najmniej tydzień, albo i lepiej
Ale chwilka, znów słonko zza chmur wychodzi, a niebo robi się pomału niebieskie. Istny kalejdoskop pogodowy.

Nie mam dzisiaj weny do pisania, ten zaokienny huk zupełnie wybija mnie z czegokolwiek, co bym mogła w spokojny i cichy poranek mieć

Zastanawiam się tylko, czy ta śmiała kobieta, która postanowiła przepłyną między Haiti a Stanami zostanie pożarta przez jakiegoś rekina, czy nie.
Jak sądzicie?