cholerni pracusie

 
Codziennie o 7 rano już za moim oknem wyrczy maszyna budowlana, Nadal trwa remont kamienicy obok. Teraz na szczęście już tylko w dzień, ale jak na mój gust pobudka o 7 rano i to na warcząco jest stanowczo nie miłe. Ale tak będzie codziennie, co najmniej jeszcze jakieś 2 tygodnie.W kamienicy obok znajduje się prywatna szkoła podstawowa dla VIP-owskich dzieci, pewnie niebawem te dzieciaki z wakacji do szkoły powrócą, więc mam nadzieję, że  wtedy te warki ucichną.
Najgorsze jest to, że jest gorąco i nie można nawet zamknąć okien, by uciszyć ten wieczny wrzask, już nie wiem co lepsze, cierpieć z powodu huku, czy z powodu
Upału i zaduchu niewietrzonego pokoju.
Na szczęście upału już nie ma, nawet dosyć obficie spadł z nieba ożywczy deszcz – znak, że znów coś się jednak prognostykom nie bardzo udało ze swoimi przewidywaniem, ciekawe z czego oni czytają te prognozy? Chyba wróżą z ręki?????
Teraz meteorolodzy przestrzegają przed nawałnicami, bo kilka takich już przez Polskę przeszło – jasne, łatwo zapowiedzieć, że będzie trąba powietrzna, gdy już gdzieś tam jest. Jednym słowem cała meteorologia to jedyne wróżenie z fusów, uda się, albo nie uda,
Przypominam, że jeszcze wczoraj wszyscy zapowiadali wielki upał i wspaniałą letnią pogodę przez co najmniej tydzień, albo i lepiej
Ale chwilka, znów słonko zza chmur wychodzi, a niebo robi się pomału niebieskie. Istny kalejdoskop pogodowy.

Nie mam dzisiaj weny do pisania, ten zaokienny huk zupełnie wybija mnie z czegokolwiek, co bym mogła w spokojny i cichy poranek mieć

Zastanawiam się tylko, czy ta śmiała kobieta, która postanowiła przepłyną między Haiti a Stanami zostanie pożarta przez jakiegoś rekina, czy nie.
Jak sądzicie?

przemiła niedziela

 

A spędziłam ją w Modlnicy u Magdy, Cały dzień siedziałam w ” Hiszpanii”, czyli w bardzo miłej altance wybudowanej przez Jacka, męża Magdy  przy ich domku.

Pogoda oczywiście w 100 procentach dopisała, gdy przyjechawszy był lekki wiaterek, a słońce operowało jeszcze za domem.
Mogłam sobie więc usiąść na bardzo wygodnej i miękkiej kanapie, zniesionej specjalnie do altanki i odpoczywać sobie w cieniu
Dopiero popołudniu słońce zaczęło nam zaglądać w oczy i bardzo mocno przygrzewać, trzeba  było lekko altankę  przesłonić, by słonko mi nie dokuczało, jestem jakoś ostatnio przeczulona na słońce, więc przed nim się ukrywałam, szczególnie musiałam bowiem uważać na moje chore nogi ( wysuszona skóra) no i oczywiście przed kocimi pazurkami, kotki bowiem też tą kanapę sobie wyraźnie upatrzyły

 

Rozkosznie na tej kanapie wyglądają prawda???
Oczywiście  obiad również jedliśmy w altanie, bo kto by w taki upał chciał cokolwiek spożywać w domu?
Dopiero przymus powrotu do domu zmusił mnie do opuszczenia  ( z wielkim żalem zresztą) owego rozkosznego miejsca na  miękkiej kanapie w altance.
Pewnie gdyby nie to, że nazajutrz idę do pracy, pewnie noc z wielka radością na tej kanapie bym spędziła, tym bardziej, że tej nocy nie przewidywane były żadne
deszczowo – pogodowe perypetie.
I jeszcze jedno rozbrajające dla mnie zdjęcie, które zatytułowałam : „Przyjaciele”

Mały, czarny kotek   ma co prawda swoją siostrzyczkę , no i oczywiscie mamusię, która co jakiś czas donosiła małym kotkom jedzonko w postaci zabitej myszki, czyli ma dobre kocie towarzystwo, ale upodobał sobie glinianego bociana, bardzo lubi sobie siadać w pobliżu tej figurki i stamtąd na świat sobie  spoglądać.
Najprawdopodobniej takie a nie inne towarzystwo małemu czarnuszkowi najwięcej się podoba.

A dzisiaj już jest poniedziałek, dzień pracowniczy dla wielu, a niektórych dopiero rozpoczęty urlop od rana wita. Pozazdrościć tylko  takiego fajnego urlopu
w słonecznych promieniach, ja już swój urlop mam za sobą, nie można narzekać, co prawda nie zawsze był taki słoneczny, ale również był i miły.
Teraz dopiero nastąpiła  widoczna poprawa  po zabiegach wykonanych  w Mszanie Dolnej, a dodawszy do tego znikomy bardzo ból tego chorego barku, oraz  pokonanie nieszczęsnej róży na nodze , można rzec, ze jestem już szczęśliwą i zdrową osobą i do pracy mogę bez żadnych kłopotów się udać.
I się udam, a co, nawet  fajnie będzie zmienić leniwy tryb życia na tryb pożyteczny. Co prawda po urlopie już wróciłam na chwilę do pracy ( zanim mnie nie pokonała następna choroba), ale nie robiłam tego, co powinnam, czyli zdjęć, tylko spełniałam rolę rejestratorki, dzisiaj już wracam na swoje stanowisko, co mnie akurat bardzo cieszy,
Trochę będzie trudne dotarcie do pracy, bo dzisiaj akurat idę na popołudniową zmianę, czyli muszę wyjść z domu  akurat w największy upał, ale zawsze na wszelkie kłopoty metodę znaleźć można, więc i ja jej poszukam.
Życzę wszystkim miłego i udanego tygodnia i oczywiście miłego i udanego dzisiejszego dnia.

Ale rocznica

 

 

Dzisiaj mija 50 lat od pierwszego koncertu wspaniałego, legendarnego zespoły The Beatles.
Oj pamiętam, pamiętam, mnie wtedy jako nastolatkę ( a miałam wtedy cielęcy 12- sty rok życia) również dopadł szał beatles mani.
Ale która z nastolatek, obojętnie w Anglii, czy w Polsce, czy na innym nawet kontynencie nie szalała na punkcie   tej grupy, co prawda u nas w Polsce chyba nie mieli żadnego koncertu – nie pamiętam, ale wszystkie piosenki można było słuchać w radio, ewentualnie nieco później w telewizji , bo ten czas chyba zbiegł się z powstawaniem sieci telewizyjnej w Polsce, na początku jedno programowej, potem ” aż” dwu programowej, stopniowo rozszerzająca się na większą działalność.
Beatlesi nie musieli zabiegać o sławę, oni po prostu dawali koncert i świat oszalał na ich punkcie. Przynajmniej w tamtych czasach, bo dzisiaj popularność tego już nie istniejącego zespołu ( czemu???) nie jest taka wielka, dlatego pewnie nawet mnie nie zaskoczyła reakcja jednego z prowadzących dzisiejszy poranek TVN-24 twierdząc, do mnie jakoś ta muza nie przemawia. Na szczęście nie był to mój ulubiony Jarek Kret, bo jemu bym tego stwierdzenia nigdy  nie wybaczyła, takiej profanacji zespołu, którego sama kiedyś byłam wielką fanką. Ale tak już jest, inne czasy, inna muza obowiązuje. Jednak uważam, że ich piosenki były, są i będą ponadczasowe.
A ten, kto nie urodził się w tamtych czasach niech żałuje, nigdy nie zrozumie tej euforii i radości, jaką przynosił nam ten w sumie jeden z pierwszych rockowych zespołów. Wystarczy popatrzeć na  stare nagrania tej grupy, chociażby na YouTube, dziewczyny wprost wpadały w histerię, gdy tylko zespół pojawiał się na scenie, piszczały, wrzeszczały, płakały, wyrywały sobie włosy z głowy – który z dzisiejszych zespołów potrafi wzbudzić takie niesamowite reakcje młodzieży?
Dlatego z szacunkiem proszę podchodzić do dzisiejszej rocznicy, ten zespół dla mnie to legenda mojego młodzieńczego wieku.

Wczorajsze popołudnie spędziłam w bardzo miłym towarzystwie V.I.P.-a , obiadek był nawet b.dobry, tylko chyba dwa razy posoliłam te same kotlety, bo były dosyć słonawe, ale na szczęście zjadliwe, dobrze, że chociaż nie przesoliłam ziemniaków, bo te mało solne ogórki też okazały się też całkiem wielko –  słone.
No cóż, miłość ma swoje prawa – potrawy słonawe wtedy bardziej się robią 🙂

Hurra!!  dzisiaj zażyłam ostatnią już dawkę antybiotyku, czyli odczekam jeszcze 2-3 dni i sięgam po mojego ulubionego Lecha – Shadow. Od razu wypiję dwie puszki na raz, a co, muszę nadrobić zaległości.
Ręka czasami jeszcze lekko pobolewa, najgorzej, że mój komentator ma chyba jakieś przeczucia, bo wczoraj napisał, jedna ręka wyleczona, pora na drugi bark  i…….wczoraj wieczorem rzeczywiście zaczęłam odczuwać lekki ból w prawym barku. A kysz maro nieczysta, odejdź ode mnie precz, liczba moich  boleści została bowiem juź wyczerpana.

Dzisiaj Patriarcha Cyryl I opuszcza już gościnną Polskę, wypełniając swoją  religijną misję, chociaż przypisują mu też, że miała ona podtekst nie tylko religijny, ale i polityczny. Może i trochę prawdy w tym tkwi, ale każda droga do pojednania sąsiednich narodów jest dobry. Chociaż większa część prawicy uważa tą wizytę jako wyraz podporządkowania się rosyjskiej presji na nas, Oni tak już mają….. Dziwne, że część tej prawicy, wywodząca się korzeniami z Pisu, czyli SP jest całkiem innego zdania niż ich dawni przyjaciele, czy to aby nie znaczy, że partia Ziobrystów wyraźnie odgranicza się od szkodliwych teorii partii Kaczyńskiego.
Wiadomo, że Kościół zabiegał o tą wizytę i o to pojednanie, co Pisowcom się nie spodobało, czyli równocześnie tracą duże poparcie wśród tych, którzy słuchają głosu Kościoła. Czy aby Ziobro chciał tą sytuacje wykorzystać dla siebie, stąd podjął taką decyzję?

A my cieszmy się, że nie mieszkamy na przykład w Hiszpanii, gdzie  temperatury od kilku dni osiągają 46 stopni w cieniu, czy we Francji, gdzie rząd ogłosił nawet drugi stopień zagrożenia temperaturowego, u nas temperatura dzisiaj będzie się wahać około „tylko” 30 stopni, no jutro, pojutrze taką granicę o kilka stopni nawet przekroczy. Ale to chyba już ostatnie takie tropikalne podrygi.
Co tu dużo mówić : jesień już pomału zbliża się do naszych drzwi, oby była pogodna, i ciepła, taka złota ciepła jesień też jest przecież miła, prawda?

MIŁEJ NIEDZIELI

 



No więc było tak :

 

 

Przyznam, że miałam wczoraj  jednak lekkiego cykora przed tą wizytą. Wiedziałam, że skończy się ona blokadą barku.
Ale nie miałam wyjścia, zwłaszcza po tych kilu nieprzespanych nocach.
Na wszelki wypadek wzięłam ze sobą obstawę w postaci Maćka i Darki, Darka trzymała mnie za rękę, ot tak, dla kurażu.
Doktor jest boski, gotowa jestem nawet w nim się zakochać, więc jak nawet wbił mi tą szpilę do stawu uśmiechałam się, nawet mało co ból czując,  co prawda trochę bolało, gdy ten lek rozchodził się po okolicznych nerwach. Ale co tam taki ból od takiego przystojniaka…….
Doktor J. bardzo przypomina mi mojego ulubionego, niestety już nie żyjącego, ortopedę dr. Z., z którym ongiś pracowałam w Szpitalu Kolejowym, nawet Maciek przyznał, że oboje są do siebie ze sposobu bycia bardzo podobni. Niestety dr Z. zginął  tragicznie w stosunkowo młodym wieku na wskutek wypadku samochodowego, byłam na jego pogrzebie i naprawdę byłam bardzo tym faktem zmartwiona, ale to już było lata temu, żal nadal pozostał. Naprawdę to był wspaniały ortopeda, miał wielką wiedzę i wspaniałe wyczucie swojego zawodu, z wielką ufnością zawsze podchodziłam do wszystkich jego medycznych decyzji i bez lęku poddawałam się jego zabiegom. Podobnie jest z dr. J. naprawdę jest wspaniały. Co prawda nie obiecał mi, że ten ból odejdzie jak ręką odjął, wytworzył się w okolicy mojego barku stan zapalny i musi nieco potrwać, zanim  steryd zacznie działać nie tylko przeciwbólowo, ale i przeciwzapalnie, dlatego na wszelki wypadek muszę jeszcze połykać kilka tabletek przeciwbólowych – Celebrex.
 Z ulotki : Wskazania: Objawowe leczenie stanu zapalnego i bólu w chorobie zwyrodnieniowej stawów i reumatoidalnym zapaleniu stawów. 
No, znów następne proszki, ja już zakopię się chyba całkowicie w tym stosie zażywanych leków i nigdy się z nich nie wykaraskam. Ale skoro trzeba, to trzeba, no, w moim wieku nie koniecznie dlatego, by całkowicie się wyleczyć, bo to już przy takiej ilości  deformacyjnych dziobków jest całkiem niemożliwe, ale przynajmniej na tyle, aby troszkę te bóle przyćmić i mieć spokojne noce ( dni też).
Cóż, wiadomo:  S.K.S  panie S.K.S.!!!!!!
A na to niestety nie ma rady, dopiero  doktor Glinka wszystkie bóle wyleczy i dziobki obskubie. 🙂

No i potem nadeszła nieunikniona noc………. zastanawiam się jak ona przejdzie, z bólem, czy bez? Spokojnie, czy z nerwami i okropnymi snami ?
Jakichś wielkich rewelacji nie było, kilka razy się przebudzałam w nocy i czułam ból barku, ale to był ból bardzo uśmierzony, nie taki agresywny, jak poprzednio, pozwalał mi zaraz zasnąć nadal. Myślę, że oba lekarstwa już zaczynają działać i co noc będzie lepiej.

Całe szczęście, że jest to ręka lewa, czyli mniej „używalna” w różnych domowych czynnościach, jak na przykład w rozbijaniu kotletów schabowych.
Tak, bowiem dzisiaj mam na obiedzie  mojego V.I.P.a , zaprosiłam go na popularnego schaboszczaka. Co prawda nie podam go tradycyjnie z kapustą, ale nie chciałam kapusty spożywać ze względów zdrowotnych, myślę, że ogórek małosolny dobrze jarzynkę będzie udawał.

UWAGA!!!!! UWAGA!!!! LATO ZNÓW DO NAS POWRACA!!!!!
Dzisiaj  w Krakowie ma być podobno aż 26 stopni, całe szczęście, że nie więcej.
Ale w poniedziałek wracam do normalnej pracy, a tu znów zapowiadają na następny tydzień tropikalne temperatury.
I jak tu żyć panie premierze, jak tu żyć !!!!
A może okaże się, że znów się z tą prognostyką minęli i lato będzie normalne, polskie?????

A gdy już wyleczę mój bark całkowicie, gdy już sny w nocy spokojne na mnie opadną mojego ulubionego doktora J zasypię z wdzięcznością różami:

Miłej soboty.

Wizyta kontrolna

 

Dzisiaj moje być, albo nie być, czyli wizyta kontrolna u lekarza pierwszego kontaktu – nareszcie się dowiem, jak wygląda moja rozprawka z tą nieszczęsną różą.
Co prawda jeszcze i dzisiaj i jutro muszę zażyć ostatnie tabletki antybiotyku, mam nadzieję,  ale mam nadzieję że ostatnie, przecież 2 tygodnie zażywanie tego
medykamentu jest aż nadto. Ale wszystko zależy od tego, co powie pani doktor Marysia.
No i od poniedziałku wracam na pełne obroty, czyli powracam już na dobre do pracy, mam nadzieję, że nic więcej już do mnie się nie przyplącze.
Po drodze może uda mi się jeszcze chirurga – ortopedę odwiedzić, bo jednak bez ostrzykania tego bolącego barku chyba się nie obejdzie, nie da się w nocy spać, co najmniej 3-4 razy ten bolący bark mnie budzi. Typowe zjawisko dla tak zwanego zamrożonego barku, wyczytałam te wiadomości w Goglach, właśnie w nocy, gdy ręka nie pracuje, nie rusza się, następują w częściach miękkich  obrzęki , powodujące ból. Leczenie tego chorobowego zjawiska polega na podaniu dostawowo środka przeciwzapalnego no i potem ewentualnie rehabilitacja.
Rehabilitację miałam wcześniej, podczas mojego urlopu w Mszanie, widać sama rehabilitacja nie pomogła

Ile się człowiek musi namęczyć, zanim umrze…….

Wczoraj odbył się mecz piłki nożnej z Estonią i…….. zwyczajnie, znów zabrzmiały potem prześmiewcze słowa” Nic się nie stało, Polacy, nic się nie stało „…..
Zastanawiam się tylko, czy my rzeczywiscie mamy piłkę nożną? Może najlepiej byłoby rozwiązać to całe tałatajstwo, które udaje tylko, że im zależy na grze.
Szkoda nawet  łożyć na nich pieniędzy.
Niestety prawda jest taka: część piłkarzy, tych  związanych z zagranicznymi klubami  mają głęboko w nosie naszą reprezentację, po prostu do niej się nie przykładają. I tu żaden nawet najlepszy trener nie pomoże, gdy piłkarzom po prostu nie chce się grać.
Przegonić tych wszystkich Błaszczykowskich, Polańskich czy Szczęsnych na cztery wiatry, bo nam potrzebni są prawdziwi i oddani zawodnicy, a nie lalki do parady, Odpuścić sobie brania udziału  w meczowych rozgrywkach przez kilka lat i zacząć wszystko od początku, od nowej, świeżej, jeszcze nie zniszczonej nadmiarem  pieniędzy , zblazowanej kadry,
Taka kadra piłkarska, jaka jest teraz to tylko  wstyd dla Polski, a trener Górski pewnie ze złości i ze wstydu w swojej trumnie się przewraca!!
To tyle, co na temat piłki nożnej mam do powiedzenia.

Dzisiaj przyjeżdża do Polski patriarcha Rosji i Wszech Rusi – Cyryl I.
Aby ten jego pobyt w Polsce szczęśliwie się skończył, bo tylu oszołomów ostatnio po Polsce fruwa……

Życzę miłego czwartku – zapowiada się dosyć nawet ciepły dzionek, taki umiarkowany, nie gorący i nie zimny.
I tak trzymać

Dzień świąteczny

 

 

Dzisiaj mamy wielkie święto :  Wniebowstąpienie Najświętszej Marii Panny.
Największe uroczystości odbywają się dzisiaj na Jasnej Górze w Częstochowie, tym razem Wzgórze jest gospodarze  wszystkich, a nie tylko tych wybranych  (prawdziwych) Katolików – i tak być powinno. Zwyczajni katolicy też mają prawo udać się z pielgrzymką do wrót Najświętszej Panienki z prośbami prywatnymi , ale również i  tymi dotyczących losów naszej Ojczyzny ( nie koniecznie Wolski!!)

Spokój domowy już został dzisiaj zaburzony, rodzina zjechała z wielkim hukiem z zagranicznych wywczasów i….trzęsą się biedaczki teraz z zimna, bo różnica temperatur jest ok 20 stopni. Rano wsiadali  do samolotu w tropikalnej Hiszpanii. wysiedli akurat w zimnym Krakowie. Szok termiczny w takiej sytuacji nastąpić oczywiście musi.
Dziewczyny z wielka niecierpliwością poleciały witać się ze szczurkami , Monika rozpakowuje na razie przywiezione wiktuały – dostałam kawał fajnego pleśniowego sera w prezencie,  ale fajnie śmierdzi !!!! – uwielbiam taki właśnie prawdziwie śmierdzący ser, mam to chyba po moim tatusiu, wielbicielu wszelakich serów pleśniowych, których nauczył się jeść ( i wielbić) ongiś będąc w Paryżu.
Zasada jest jedna : im bardziej ser śmierdzi, tym bardziej jest szlachetny i ….pyszny!!!!
Ale powitalna  kawa już wypita ( oczywiście moja, bo ich gdzieś tam głęboko w bagażach jest ukryta).

No ale jak mieć tu dobre samopoczucie, gdy horoskop, przyniesiony mi mailem ogłasza  to, co niżej zamieszczam:

 

Witamy Cię Ewa, to jest twój biorytm na środę, 15 sierpień:

W tym dniu Twój poziom umysłowy wynosi 0%: Możesz mieć chwilowe problemy z równowagą psychiczną – nie stresuj się zanadto.Twój poziom fizyczny wynosi 17%: Wystrzegaj się sportów ekstremalnych.
Twój poziom emocjonalny wynosi 18%: Staraj się rozładować nieprzyjemną sytuację i nie zwracaj zanadto uwagi na opinie innych ludzi!

Wysilać się  umysłowo przynajmniej dzisiaj nie muszę, bo to wszak dzień wolny od pracy, a co do sportów ekstremalnych, to chyba będę dzisiaj musiała trenować skok przez walizki, rozłożone na razie w przedpokoju.
A stresować się wcale nie zamierzam, bo zaraz wskakuje do łóżka i oglądać będę swój ukochany serial  „Rodzina Zastępcza”

 

No to życzę wszystkim miłego świętowania.

Niespodzianka dla mojego V.I.P.-a

 

 

 

 

A niespodzianka zawarta jest w blogu, na pewno V.I.P. w mig  ją odgadnie 🙂

A właściwie co z tą pogodą???? Wczoraj nawet słonko świeciło ( i zachodziło, co pewien V.I.P. pięknie uchwycił), a dzisiaj pochmurno, ale co najważniejsze to okrutnie zimno. Teraz w Krakowie jest tylko 12 stopni, czyli powiedzieć można, ze mróz, w porównaniu z temperaturami z poprzedniego tygodnia.
Jakieś to dziwne, albo upał, że nie da się wytrzymać, albo chłód, że też wytrzymać na wakacjach nie można, a gdzie jest miejsce na to normalne lato z temperaturami dla nas  dogodnymi np 24-25stopni pana C???

Cała Polska ciągle żyje sprawą Amber Gold, a cwaniaczek, który naciągnął tylu ludzi ma się całkiem dobrze i wcale nie z ukrycia śmieje się wszystkim w nos.
Na pewno otoczony był dobrymi prawnikami, którzy znaleźli odpowiednie dziury w naszym niesprawnym prawie i każdemu  z nich takie przedsięwzięcie świetnie się opłacało, bo pewnie nieźle przy tym się obłowili .  Pytanie tylko jest jedno, czy uda się w jakiś sensowny sposób dobrać się do skóry tym oszustom, czy państwo nadal będzie udawało, że nic nie da się zmienić. Myślę, że ta afera to wielka porażka ministra Gowina a również i poprzedniego ministra Kwiatkowskiego i jeszcze do tyłu jeszcze kilku ministrów sprawiedliwości, którzy nie potrafili poradzić sobie z zabezpieczeniem przeciw oszustwom.
A ilu jest jeszcze podobnych panu Plichcie oszustów, tylko jakoś do tej pory ich szalbierstwa nie ujrzały światła dziennego????
Ech, szkoda gadać, ten kto pracuje uczciwie ale dużo i starannie też może dojść do dobrego standardu życia, ale ważne jest to, że zdobywa to wszystko własnymi rękami i własnym umysłem, ale nie krzywdząc przy tym innych.

Dzisiaj ostatni dzień mojego spokoju w domu, jutro zjeżdża do domu wesoła rodzinka, oj znów się będzie działo.
Dziewczynki co prawda jeszcze na dwa tygodnie wyjeżdżają do Zawoi, ale od gości odwiedzających Monię i Tomka pewnie się nie uchronię, więc znów ten domofon będzie dzwonił jak oszalały. A było tak fajnie i cicho……….. nawet z Julką i Ksawrem doszłam do porozumienia  – można było w miarę spokojnie egzystować. Można było…………

Jestem trochę zawiedziona, bo co prawda nie grałam w plemiona, ale miałam tam kumpla do rozmowy Czekałam na jego powrót po urlopie, a tym czasem okazało się, że zlikwidował konto Dziwne, nawet słowa wyjaśnienia nie napisał…… jeszcze czekam, może to nie on zlikwidował to konto, tylko przez jego nieobecność ktoś mu konto usunął ????? Nie wierzę w to, żeby taki miły  i grzeczny człowiek tak nagle bez słowa zniknął, przecież te nasze koleżeńskie rozmowy były chyba miłe, nie podejrzewajcie mnie o nic więcej, to tylko kumpelskie gadki o niczym, czasem o pogodzie, czasem o jego rodzince, bowiem ma żonę, którą bardzo kocha i dwoje uroczych maluchów, córeczkę i synka. Zresztą to młody człowiek, więc zawsze w rozmowach ( a raczej pisaniu) ustawiałam sie w mojej ulubionej pozycji Cioci Ewy.
Ostatnio doszłam do wniosku, że fajnie jest co prawda być młodym, ale pozycja seniorki rodu też nie jest taka zła, pod warunkiem, że niezbyt często coś strzyka w kościach 🙂
Wszystko ma swoje plusy i minusy,   starszy wiek również 🙂 
Chyba to jeszcze nie podeszły wiek???

 

Życzę wszystkim miłego dzionka i…słoneczka na duszy przynajmniej, skoro na niebie go brak

zjeść Tuska wraz z synem, przekąsić córeczką?

 

To najnowsze wiadomości polityczne : wywalić młodego Tuska, niech gnije z głodu, bo co taki sobie wyobraża, skoro jest synem premiera?
Pis ma teraz świetną pożywkę. Ponoć Michał Tusk wiedział, nie powiedział, premier Tusk wiedział i nie powiedział, a głupi lud  wsadzał pieniądze do  firmy „Gold Amber” A co robi prezes firmy „Amber Gold”? zwija działalność tej firmy i…otwiera nową firmę też Amber Gold tylko tym razem z ograniczona odpowiedzialnością.
Czyli zagrał wszystkim na nosie, co najlepsze w majestacie prawa, bo niestety prawo jest takie, że mu wolno to zrobić i już.
Inna sprawa, kto teraz z klientów odważy się powierzyć tej nowej firmie jakiekolwiek swoje pieniądze po tej wielkie aferze pierwszej firmy?
Ale przyznam, ja tego nie ogarniam, może znów jacyś naiwni się znajdą? Tylko potem znów szukać będą winy nie w sobie, ale w na przykład rządzie.
Inna sprawa to to, że okazuje się, że wszystkim szalbierzom opłaca się mataczyć, kręcić i zarabiać na czyjejś krzywdzie.
Na pewno na tej aferze nie stracił ani Donald, ani Michał Tusk, nie stracił prezes Amber i jego żona, stracili tylko prości i w dużej części ludzie biedni. którzy odkładali tam  pieniądze, by zapewnić sobie spokojną starość .Przynajmniej tak im się wydawało, teraz najczęściej  potracili cały dobytek swojego życia i na stare lata będą chyba musieli na żebry chodzić.
Ale jest taka mądra ludowe porzekadło : Chytry dwa razy traci, zamiast odkładać pieniądze w jakimś sensownym banku, który nie daje co prawda takich wielkich zysków ale jest przynajmniej w miarę bezpieczny, ludzie chcieli się wzbogacić na złocie i zostali wystrychnięci na dutka.
A co ma do tego premier i jego syn? ano pewnie nic, bo może i pewnie wiedzieli, że ta firma nie jest pewna, syn premiera też pracował w liniach lotniczych, które z Amber Gold miały powiązanie, ale kto  bronił się orientować w prawdomówności i sytuacji firmy  każdemu potencjalnemu klientowi????
Ale Pis wie najlepiej przecież, więc zakładamy, że to wszystko jest oczywista wina Tuska.

Inna „afera” to sprzeniewierzenie się arcybiskupa Michalaka  samemu prezesowi Kaczyńskiemu. Chodzi o pojednanie kościoła rosyjskiego i kościoła polskiego, które to pojednanie ma nastąpić w czwartek, gdy przybędzie do polski Patriarcha Rosji i całej Wszech rusi Cyryl I. W związku z tym, arcybiskup Michalik potępił wykorzystywanie przez Pis katastrofy smoleńskiej do rozwiązywania własnych spraw politycznych, co z kolei nie spodobało się pisowskiej części prawicy, a również sam fakt pojednania Rosjan i Polaków jest w niesmak Kaczyńskiemu i innym pisowcom
Co teraz prezes zrobi? Z jednej strony szkoda tracić poparcie Kościoła, bo na nim oparty jest głównie jego wyborcy, z drugiej strony ciągle ma przeświadczenie, ze to właśnie RUSCY zabili mu brata….. chociaż kto wie, czy on w to naprawdę wierzy?

Igrzyska Olimpijskie skończyły się dla nas niezbyt pomyślnie, Polacy przywieźli tylko 10 medali, przykre, bo nasze apetyty na zwycięstwa były dużo za duże i okazuje się, że bezpodstawne. Niestety trzeba powiedzieć jasno, że naszym sportowcom do światowej czołówki ciągle jeszcze daleko, oj daleko.
Życzę miłego nowego tygodnia, na wpół pracującego, na wpół świątecznego

 

noce i dnie

 

Jedna dobra mojej choroby to to, że mogę sobie dzień z nocą pozamieniać, bo przecież nie chodzę do pracy. To znaczy niedługo już wszystko się zmieni, ale… Dlaczego nie cierpię nocy? Bo jest koszmarna, nie dość, że co  chwilę jakieś bóle mnie budzą, jak nie ramię, to kolano, kręgosłup albo coś innego, to w dodatku ostatnio jakieś okropne sny mnie nawiedzają, które też powoduję, że nagle w środku nocy siadam przerażona na łóżku.
Nas przykład dzisiaj śniło mi się, ze Oliwia przyniosła do mojego domu trupa jakiejś koleżanki, która u niej w domu  zmarła  śmiercią gwałtowną  i na siłę wsadzała mi tą zmarłą koleżankę  do łóżka, żebym z nią spała – no czy to nie jest koszmarny sen??? Brrr…. od razu się przebudziłam, ale potem znów jakieś  inne koszmary mi się śniły, tak wiec dzisiaj jestem całkiem niewyspana. Na szczęście jest już dzień i spokojnie będę sobie mogła pospać, bo przecież kiedyś trzeba, jeżeli nie udaje się w nocy, dobry do tego jest dzień. Ciekawe jest tylko, że podczas dziennego snu nie dokuczają mi żadne stawowe dolegliwości, ani tym bardziej nie mam tych koszmarnych snów- śpię spokojnie !  Jaki wniosek? może ja mam to tak rodzinnie, przypominam, że kiedyś, dawno temu moja babcia i moja ciocia Janka właśnie w nocy urzędowały, a w dzień spały.
Tylko jest jeden szkopuł, już około 23, a czasami i wcześniej…. chce mi się spać. Dokładnie działa to tak: gaszę światło, włączam sobie jakiś film na Ipli albo na YouTube , zaczynam oglądać i po chwili oczy same mi się zamykają, wiec wyłączam komputer i……sen odpływa jak na skrzydłach, ale alb chwilę się meczę i jednak zasypiam, albo….ponownie włączam komputer i historia się powtarza.
Ogólnie mówiąc zarówno TV jak i film w komputerze działają na mnie jak najlepsza kołysanka, zresztą zarówno podczas dnia jak i w nocy.
No, ale jak już pisałam czas mojego ” leżakowania” pomału się kończy, więc to znak, że tryb życia też trzeba jakoś poprzestawiać na „normalny”

Ale dzisiaj jest niedziela, więc mam czas tylko dla siebie. Zaraz zażyję moją dzienną dawkę lekarstewek i…pójdę odespać noc.
I proszę mi nie przeszkadzać  🙂

No i leje jak z cebra

 

I też źle, bo znów narzekamy : ale fatalna pogoda. Czyli człowiekowi nie dogodzi, gorąco – źle, chłód i deszcz – też źle.
A ja się cieszę, ze wreszcie się chłodno zrobiło. Cieszę się, tym bardziej, że nigdzie dzisiaj wychodzić z domu nie muszę, ba nawet nie powinnam, bym tej swojej róży nie przeziębiła. A że przy okazji stawy mnie nieco narywać będą? co tam, grunt, że pooddychać będzie można normalnie i to bez pomocy wiatraczka.
Zresztą te gorące dni mają jeszcze powrócić.

No to co będę robiła??? – a pewnie głównie sobie przysypiała trochę, bardzo ostatnio polubiłam tą czynność 🙂

Ostatnia noc, wbrew złym przewidywaniom była spokojna, żadna brygada remontowa tym razem nie przeszkadzała mi słodko śnić.
Wczoraj nawiedził mnie Maciuś, wiec znów miałam porządny i profesjonalny opatrunek na nodze, który nie spadał przy każdym moim kroku.
Ta noga jest już prawie w dobrym stanie, tzn czerwono- szklista skóra zmieniła wygląd na prawie, że już normalny, co nie znaczy, że nie piecze, stąd potrzebne jeszcze okłady z maści ichtiolowej no i konieczność zażywania antybiotyku  jeszcze przez kilka dni , oczywiście mój budzik w telefonie czuwa i na czas
informuje weź :  pigułkę, weź pigułkę, całkiem jak w „SEKSMISJI”

Dzisiaj są 16 – ste urodziny Darki Tak, tak, już szesnaste, chociaż  całkiem niedawno usypiałam ją w wózeczku i śpiewałam jej kołysanki.
Dzisiaj to już piękna i mądra panna.
Powodzenia w życiu Darka! spełnienia wszystkich wielkich i małych marzeń, powodzenia w nowej szkole ( w tym roku Darka rozpoczyna naukę w pierwszej klasie licealnej), samych piątkowych ocen, czerwonego jak dotąd paska na świadectwie, powodzenia w olimpiadach, w których brać będziesz pewnie udział, a także   w niedalekiej już przyszłości udanego startu na studia medyczne na UJ. Babcia Ania na pewno tego by dla Ciebie chciała.

STO LAT DARKA !!!!