nic się nie dzieje

Ot tylko takie drobnostki, czasem jest dobrze, czasem nieco gorzej….
Teraz martwię się moją Wiktorią, której ostatnio zdrowie nie dopisuje, musi robić tysiące różnych badań, aby wreszcie na koniec wykazano ( co daj Panie Boże), że nic złego z nią się nie dzieje. Ta moja  troska o wnuczki mojej siostry jest chyba normalna, wszak Ania też pewno by się Wiką denerwowała…..
Tak to jest z tymi nastolatkami, że w okresie, gdy ze statusu dziecka w strefę osoby  dorosłej przechodzą, po drodze spotykają  różne „rozwojowe” choroby
Ale zawsze rękę na przysłowiowym pulsie trzymać trzeba.
Wierzę, że tam z wysokiego nieba nad nią i wszystkimi nami Ania czuwa i krzywdy nikomu z nas nie pozwoli zrobić

A poza tym nic innego dzisiaj nie mam na blogu dopowiedzenia, bo przecież nie mogę stale narzekać na Pis, na pogodę, czy na swoje większe lub mniejsze bolączki.
Mogę tylko powiedzieć za klasykiem : NIECH SIĘ DZIEJE WOLA NIEBA, Z NIĄ SIĘ ZAWSZE ZGADZAĆ TRZEBA
Nawet wtedy, gdy tak nie do końca z nią się zgadzamy, a  czasami nawet  się buntujemy