demony minęły

 

A dzisiaj już jest poniedziałek, demony wczorajszego dnia na szczęście minęły, pozostawiam je bez  komentarzy…….
Pewnie dzisiaj będą je komentowali kolejni politycy, kolejni socjologowie i  inni uczeni w piśmie, ja pozostanę w tym temacie niema. Niepotrzebne mi są zdenerwowania, dlatego żadnych transmisji z wieców nie oglądałam, starałam się pomijać to, co piszą o tym gazety na forum, nawet wczorajsze Szkło Kontaktowe ominęłam i tak mam swoje na ten temat zdanie i nikt mi tego nie jest w stanie wyperswadować.
Po prostu wczoraj była niedziela, a dzisiaj jest już poniedziałek i koniec, cicho, sza……
Dlatego piękne  i słoneczne zdjęcie na pokrzepienie duszy wkleję i już wszystko będzie O.K.
Bo za oknem nie ma słońca, jest ponuro i mokro, chociaż dzisiaj u nas w Krakowie podobno  jest najbardziej ciepło w porównaniu z innymi miastami.
Ale słonka nie ma.

A na moich obydwóch barkach siedzą dwa wielkie, ciężkie słonie, okropnie mi ciążą, szczególnie w nocy. Z tego widać, że te wszystkie rehabilitacyjne zabiegi są do…niczego. Teraz powinnam wziąć co najmniej 10 porządnych masaży, szczególnie  na kręgosłup szyjny, chociaż na pozostałe odcinki też by się takie zabiegi mi przydały. Póki co spróbuję zażyć niezawodny Nimesil, może chociaż trochę przegoni on te słonie z moich ramion?? Jakoś pracować dzisiaj przecież muszę, nie mogę mieć ograniczonych ruchów rąk, bo na razie czuję się, jakby mi ktoś jakiś pancerz na kark wsadził i nawet rączkami spod tego pancerza  trudno mi wymachiwać.
Co prawda w moim aparacie rtg wszystko działa „na guziczki”, ale pacjenta muszę układać już własnymi rączkami,  więc muszę je mieć sprawne.
Miłego tygodnia