po japońsku czyli…

….jako tako minęła ta noc. Po silnych, podwójnych środkach przeciwbólowych boląca ręka budziła mnie tylko chyba trzy razy, co to jest na przeciw poprzedniej prawie nieprzespanej nocy….
Dochodzi do tego, że gdy nadchodzi już pora kładzenia się spać, zaczynam się po prostu jej bać i odwlekam tą chwilę do ostateczności.Czyli znów muszę uśmiechać się do Maćka, by mnie na tą środę zarejestrował do mojego ulubionego doktora Zbigniewa, mam nadzieję, że nie odmówi mi on następnej porcji blokady, tylko jak długo tak można?, tym bardziej, że ten czas pomiędzy blokadami wyraźnie się zmniejsza. Ciekawa jestem, czy jest jakaś granica, po której już takiego leczenia nie można przedłużyć??? To by było dla mnie straszne, bo po pierwsze nie mogłabym inaczej opanować bólu, a po drugie ( to już piszę z uśmiechem na twarzy i z przymrużeniem oka ) nie mogłabym spotykać mojego miłego pana doktora. Żarty na bok, sprawa jest coraz bardziej poważna, bo jak już wspominałam i czasami druga ręka ( drugi bark) też od czasu do czasu mi się przypomina, a tak właśnie lekkimi bólami zaczęła się historia mojego lewego barku…., oby historia się nie powtórzyła.
Czy ja już naprawdę jestem taka do niczego?? taka prawdziwie opanowana przez to SKS?????

Wczoraj przed Parlamentem odbyła się manifestacja przeciwko stosowania GMO. W tej manifestacji brały też udział i celebryci i celebrytki, między innymi Doda, która dla  udowodnienia wiarygodności szkodliwości GMO ucharakteryzowała swoją  twarz ( mam nadzieję, że tylko ucharakteryzowała) na twarz z bardzo zniszczoną cerą, na wskutek stosowania takiej przetworzonej żywności.
Nie mam na ten temat  właściwie swojego zdania, jest wiele  fachowych głosów przeciwko stosowania GMO, są i też głosy, że żywność taka nie jest szkodliwa dla zdrowia, ja tylko wiem, że bardzo lubię truskawki, a w sumie one też należą do grupy żywności przetworzonej. Mniam, truskawki ( świeże) ze śmietaną, sama pychotka lubiana przez wiele osób, nie wyobrażam sobie, żeby i ją wycofano z naszego żywienia, inaczej czerwiec nie miał by swojego przecież uroku.
A tak poważnie, czy my do końca wiemy, co jemy? Tyle się mówi o żywności bio, a bardzo często ta bio marchewka, czy bio pietruszka rosną co prawda w ogródku, ale niedaleko, a czasami wręcz przy samej drodze, gdzie tam i z powrotem jeżdżą samochody, wydzielające trujące spaliny………
Czasami podziwiam też te stoiska warzywne, umieszczone przy ruchliwej ulicy, po której jeżdżą auta.
A pieczywo? Rzadko kiedy w piekarniach można spotkać ” prawdziwy” chleb, teraz są one wzmagane jakimiś ulepszaczami, pieczywo co prawda  robi się wtedy puszyste, ale smakuje jakby było napompowane powietrzem, no i o wiele szybciej traci swój smak, staje się niejadalne.
Pamiętam,że gdy wracałam z USA i po przesiadce we Frankfurcie podali nam chleb normalny, nasz polski, prawie wszyscy pasażerowie jęknęli z rozkoszą, nareszcie normalny, pyszny chleb, nie ten amerykański, „napompowany”. Teraz niestety i nasze piekarnie podobne „napompowane” powietrzem pieczywo wyrabiają, szkoda, najlepsze pieczywo jest jednak to wykonane według starych przepisów.

Tu można powiedzieć, że samo życie jest szkodliwe, tyle oparów i spalin, tyle smogu i innych świństw w powietrzu się unosi…. A chociażby sławna dziura ozonowa, która określona jest jako spadek ozonu w powietrzu, a najczęściej jest ona spowodowana stosowaniem freonów mających zastosowanie w przemyśle chociażby kosmetycznym, czy w urządzeniach klimatycznych i chłodniczych, a także i w medycynie.
Nie darmo  teraz jest cały „wysyp” chorób nowotworowych, na które zapadają nawet dzieci.
Ale jeżeli jest możliwość naszego zaangażowania w walce z takimi nieprawidłowościami, jak stosowanie takiej żywności, czy w walce w zwalczaniu np.natężenia szkodliwych substancji w powietrzu ( tu trzeba zwrócić uwagę na brak odpowiedzialności wielu fabryk, którzy wolą nawet  płacić  kary za nieprzestrzeganie kryteriów szkodliwości, niż te nieprawidłowości zwalczać), to czemu nie, jestem za takimi protestami.
Przynajmniej są one słuszne, obejmują całe społeczeństwo i nie pachną bzdurnymi oskarżeniami jak  rozruchy z 11 listopada, czy planowanym na 13 grudnia protestem zwolenników Pisu.
Te przynajmniej mają  jakiś sens !!!

Pozdrawiam wszystkich w nowym tygodniu, do świąt Bożego Narodzenia coraz bliżej.
Podobno na 5 – 6 grudnia zapowiadają mrozy i śnieg i bardzo dobrze, bo inaczej św. Mikołaj nie miał by w jaki sposób ze swoimi saniami wypchanymi prezentami do nas dotrzeć.
Słonecznego poniedziałku – u mnie już od rana słoneczko przyświeca.