Ząb

 

Bolący ząb to straszna rzecz, o czym przekonała się nasza mała Mia. Akurat rodzice jej wyjechali na 3 dni, była pod opieką 2 cioć, dziadka i dodatkowo Ksawerego i Diany, ale nikt bez zgody rodziców nie mógł zdecydować o losie jej zęba. A tu wczoraj okazało się, że policzek Mii zdecydowanie spuchł, tak, że nawet z powodu dużego bólu zęba trzeba była ją wcześniej ze szkoły odebrać. No i zaczęło się, niestety Mia nie należy do dzieci, które bez protestu usiądą na dentystycznym fotelu. Rodzice telefonicznie wyrazili zgodę na wizytę u dentysty i ( biedny) dziadek tam ją zaprowadził. Nie wiem, kto większa gehennę przechodził, czy Mia, czy jej dziadek, który przez 2 godziny namawiał ją do otwarcia ust, no w końcu ząb został jakimś cudem wyrwany, a spocony z nerwów dziadek i spocona z nerwów i bólu Mia wrócili do domu. W sprawę została zaangażowana też przyjaciółka Moniki, która jest lekarzem i u której Mia spędziła noc po owej kaźni.
Mam nadzieję, że wszystko dobrze się skończyło ( dziecka jeszcze nie ma w domu), a jedyną nagroda jest to, że dzisiaj Mia ma dzień wolny od szkoły.
Nie ma co jej krytykować, gdy przypomnę swoje „wygibasy” na dentystycznym fotelu, gdy byłam wieku podobnym do Mii…….wstyd bawet pisać, może ona ma to po mnie?????

Aż dziw, że cokolwiek udało mi się w szewski poniedziałek załatwić Otóż zadzwoniłam do  Cyfrowego Polsatu raz jeszcze w sprawie tego dekodera, tym razem trafiłam na bardzo profesjonalną  panią, która potraktowała moją rozmowę z wielką perfekcją i zaproponowała mi nowy dekoder za symboliczną złotówkę, z tym, że muszę podpisać nową umowę z Polsatem na 24 miesiące, właściwie na podobnych zasadach jak teraz.  Nowy dekoder miałam dostać w terminie do 27 czerwca, a  okazało się,że ten dekoder przywiozą mi już, dzisiaj. Cud jakiś, czy co? ( nie chwal dnia przed zachodem Ewusiu !)

Za to nie udało mi się załatwić sprawy z Tauronem, przysłali mi nowa fakturę, która do dziś miałam opłacić, ale przecież w miesiącu maju wystawili mi już 2 faktury, ta była trzecią Okazuje się, że w „ogólnym” Tauronie mam nadwyżkę ponad 400 zł, a w tzw dystrybucji mam zapłacić 300 zł i nijak nie da się tego załatwić. Co prawda kolejne 3 panie odsyłały mnie telefonicznie kolejno do następnego działu i gdy już miałam finalizować sprawę telefon złośliwie mi się wyłączył.
Zatelefonowałam raz jeszcze i tym razem trafiłam na jakiegoś pana ” urzedola”, który mnie przekonywał, że jednak muszę zapłacić tą fakturę raz jeszcze, a z tamtej wycofać ewentualnie pieniądze, bo to jest całkiem inny dział i nie da się nic zmienić, bo takie są przepisy…..ple, ple, ple.
Nie wytrzymałam, rzuciłam telefonem ( prawie, że o ziemię ze złości) i postanowiłam dać sobie kilkudniowy dystans od tej sprawy.
Nie rozumiem tylko jednego, dlaczego różni  pracownicy mają całkiem inne podejście do załatwianej sprawy, jedni chcą pomóc, inni rzucają kłody pod nogi. Przecież to ta sama ciągle firma, w której mam swoje konto, więc jaka to trudność przelać moje  pieniądze  z jednego działu do drugiego, szczególnie, że wciąż jest to to samo konto.

No dobra, przestaję już o tym myśleć, a ponieważ dzisiaj pogoda jest deszczowo – ponura, dla poprawienia humoru dodaję dzisiaj do wpisu śliczny i słoneczny
kwiatuszek Elusi, życząc wszystkim miłego dnia.