niedziela po imprezce


Imprezka wczoraj była niezwykle udana, tym bardziej, że praktycznie prócz Jacka solenizantami byli jeszcze Rózia, która akurat obchodziła swoje pierwsze urodziny właśnie wczoraj, a także i to były zaległe urodziny Olki i przyszłe za kilka dni urodziny Magdy, tak więc sto lat brzmiało bardzo donośnie. Było bardzo rojnie od ludzi i gwarno od dzieciaczków.
Było bardzo dużego grilowania, sporo napitków: soków dla dzieci i innych zimnych napojów, a dla dorosłych troszkę piwa i wina, a tak,ze po lampce koniaku.
Był  włoski tort urodzinowy małej Rózi, pyszny sernik na zimno od babci Irenki, a także wspaniały bananowiec Magdy.
Pogoda nawet dopisała, nie było deszczu, słonko co prawda bawiło się z nami w chowanego, ale było bardzo cieplutko.
Dzisiaj mają się odbyć grillowe poprawiny,a tu słonko rano jeszcze było, teraz sie za chmurami skryło, pewnie będzie też i powtórka z pogody z wczorajszego dnia.
Od wczoraj dzieciaki mają już wakacje, aż 4 dzieci dostało czerwony pasek na świadectwie, co uważam za wielki rodzinny sukces. Za to wszystkie dzieci dostały promocję do następnej klasy, co też jest bardzo miłą wiadomością, niech teraz dzieciaczki sobie słusznie odpoczywają.
A ja już kończę ten wpis, bo blog jest dzisiaj bardzo kapryśny i mój wpis po napisaniu  ginie, muszę pisać od nowa. A ile razy można to samo pisać??
Życzę miłej niedzieli.