oj, będzie dzisiaj „różowo” na moim blogu

 

Pierwsza róża oczywiście dla  Drogiego Solenizanta, który dzisiaj kończy………. no prawie 18 lat.
Kaziku, składałam Ci już życzenia na Face, składałam telefonicznie, ale chcę jeszcze tutaj dla Ciebie pozostawić różę z moimi serdecznościami, abyś wiedział, że zawsze o Tobie pamiętam.

A teraz zabawię się w Małego Księcia ( a może raczej Księżniczkę)  i ofiaruję z okazji naszej środy  Mojej Uli 1000 róż.
A dlaczego tak? Ano, w następną środę znów nie będzie mnie na blogu, będę leżała na pooperacyjnym łożu boleści, nie będę mogła do Ulki i do Was zaglądnąć.


Te wszystkie róże dla Ciebie Ulu, abyś o mnie pamiętała, szczególnie w przyszły wtorek (dzień operacji), w następną środę  i….. zawsze 🙂
Posyłam Ci całuski z raz słonecznego, raz mżystego, acz jeszcze raczej chłodnego Krakowa.
Życzę Ci, aby ta prawdziwa, ciepła wiosna dotarła do Ciebie jak najszybciej i nie straszyła Cię już ani śniegiem, ani chłodnymi podmuchami.

Dzisiaj jeszcze przede mną wizyta u dentysty, ale nie boję się, to tylko formalność, bo w buzi mam wszystko uporządkowane.
To moje przedostatni badanie przed szpitalem badanie, jutro czeka mnie miła rozmowa z przemiłym (mam nadzieję) anestezjologiem i koniec już z tym bieganiem, pozostaje mi tylko czekanie na poniedziałek.
Pierwotnie miałam iść dzisiaj do szpitala, a jutro miałam mieć operację, ale z przyczyn technicznych termin ten o kilka dni został przesunięty. Z jednej strony to dobrze, bo mogłam sobie spokojnie, bez nerwów załatwić jeszcze te badania, które mi pozostały, a także odsapnąć po świętach i ewentualnie wyrównać cukier. Ale tu nastała miła niespodzianka,  mimo świąt mój cukier jest całkiem poprawny, widać mój organizm sam się broni przed  ewentualnymi komplikacjami.
Z  drugiej strony już, jutro miałabym wszystko „z głowy”, bo nerwy moje i tak na pewno zostaną narażone na szwank. Ale cóż mi, biednej szarej istotki pozostaje innego, niż cierpliwe czekanie??

W odniesieniu do wczorajszych rewelacji podanych przez Radio RMF FM mam trochę mieszane uczucia. Z jednej strony dobrze, ze wychodzą na jaw pewne zatajone dotąd części rozmów w kokpicie, ale to nerwowe podejście do tej kwestii opozycji daje możliwość zastanawianie się nad tym, co naprawdę wtedy w tym samolocie się działo. A może jednak najlepiej byłoby przestać grzebać w tej nie do końca jasnej tragedii i pozwolić, by pozostały już tajemnicą na zawsze, bo w sumie, co to da, gdy nawet ją wyjaśnimy????
Niech odpoczywają sobie w spokoju, nie targani różnymi insynuacjami i kłótniami. I tak nic już się w tej sprawie nie zmieni.

Życzę wszystkim pogodnej środy i dużo wiosennej radości, Bo może tak nie do końca jeszcze tą wiosnę widać, ale na pewno stoi już za progiem naszych domów, trzeba tylko szeroko otworzyć jej drzwi.