Piękny dzień w Modlnicy

Dzisiaj też wstał piękny, słoneczny dzień w Modlnicy. Na razie jest lekki, mroźny chłodek, ale znów po kilku godzinach będzie tak miło jak wczoraj.
Pewnie to jest prezent imieninowy dla wszystkich Jurków i Wojtków, którzy dzisiaj obchodzą swoje imieniny i którym składam dzisiaj serdeczne życzenia: zdrowia, zdrowia, radości i….tu każdy z solenizantów niech sam swoje życzenie sobie sam wpisze.

Wczoraj miałam naprawdę bardzo przyjemny dzień. Mieliśmy nawet gości, przyjechali teściowie Magdy – było wesoło i serdecznie.
Dostałam od nich wspaniałego szampana, ale ten niestety będzie musiał sobie jeszcze rok poczekać, aby nim toast wznieść.
Co prawda myślałam, że poczęstuję chociaż gości i domowników, aby wypili za moje zdrowie urodzinowego kielicha, niestety Rodzice Jacka jeszcze wczoraj wracali autem do swojego domu, a więc i TATA –  kierowca nie mógł pić alkoholu. Ale co się odwlecze, to nie uciecze, na pewno przyjdzie na to odpowiedni moment. Było mi bardzo miło, że w tym ważnym dniu o mnie pamiętali Na szczęście już we wczesnych godzinach popołudniowych zrobiło się całkiem przyjemnie na polu, mogliśmy sobie siedzieć i gaworzyć także na tarasie. No tak po prawdzie, kto siedział, to siedział, Mama Jacka i Magda „szalały” w ogródku i sadziły nowe krzewy i kwiatki, podlewały je i pieliły trawę. Tata prostował jabłonki, które nieco się pochyliły, a potem grał z Jaśkiem w piłkę, a ja sobie tak ich wszystkich oglądałam i cieszyłam się, że właśnie oni tu dzisiaj są ze mną.
No tak, teraz nastal czas, gdy zaczyna być coraz więcej prac w ogródku, ale też robi się w nim coraz weselej i kolorowo.
Tylko patrzeć, jak rozwiną się nam róże i inne zasadzone w zeszłym roku kwiatki, ale trzeba będzie tez jeszcze pouzupełniać rabatki, a przede wszystkim ukwiecić tą wielką, w postaci żłoba donicę. Ale na to musi być jeszcze kilka cieplejszych dni. A potem, gdy pod koniec czerwca, lub może dopiero na początku lipca usiądziemy na tarasie z filiżanką kawy z mlekiem ( już mi taką wolno pić, oczywiście bez cukru), będzie co podziwiać, a przede wszystkim fotografować. Wtedy mój blog znów pełen będzie zdjęć z Magdzinego ogródka.

Wczoraj otrzymałam wiele serdecznych życzeń i na Face Booku i tutaj i oczywiście też telefonicznie i smsowo.
Bardzo pięknie za wszystkie  tu otrzymane życzenia dziękuję 🙂

Dostałam kwiatki od Jacka i Magdy – już rosną na rabatce w ogródku, a także dostałam jeden bardzo wzruszający prezent od Kasi z naszej przychodni – słoik z zupką gerbera ( bo tylko takie na razie jadam) z  karteczką z życzeniami urodzinowymi i z …zaproszeniem na obiad.
Dziękuję Kasiu, bardzo się wczoraj wzruszyłam i zarazem uśmiałam z fantastycznego pomysłu na prezent  „na czasie”  🙂

Dzień urodzin minął i trzeba zabierać się za rzeczywistość, która u mnie na razie ogranicza się do metody prób i błędów dietetycznych. Niby prosta sprawa, ale okazuje się,że na razie nic ponad kleiki jeść nie mogę. Wczoraj zafundowałam sobie, z okazji uroczystego obiadu, kawałeczek łososia ugotowanego na parze i zmiksowanego oczywiście z marchewką, okazało się jednak, że mój nowy żołądek na razie nie toleruje takiego dania i dawał o sobie znać aż do dzisiejszego poranka. Cóż, pozostało mi jeść teraz tylko kaszki przeznaczone dla 5-6 miesięcznych dzieci, czyli wynika z tego, że na starość człowiek dziecinnieje. Ale nie, ja na prawdę się nie skarżę z tego powodu, nadal jestem bardzo szczęśliwa, że tej operacji się poddałam i już widzę jej pierwsze rezultaty, nie tylko ubytek masy ciała, na razie znikomy, ale jednak (Maciek wczoraj mi powiedział : tylko nie zniknij nam całkiem, ale to mi nie grozi raczej), ale też i łatwość w poruszaniu się, szczególnie przy wstawaniu z niższych mebli, nie muszę już z trudem podnosić się etapami na rękach, podnoszenie się sprawia mi mniej kłopotów i co najważniejsze mniej bólów. Zobaczymy jak będzie dalej, gdy zacznę więcej chodzić, ale na pewno i kręgosłup i stawy kolanowe i stopy znacznie to odczują. Jednym słowem jest dobrze, a będzie coraz lepiej.
A może to i dobrze, że teraz większe zainteresowanie przeniosłam na swoją osobę, bo zdecydowanie mniej zajmuję się politycznymi rozgrywkami, nie muszę się więc i denerwować.

Miłego i słonecznego dnia wszystkim życzę, a Ciebie Ulu serdecznie pozdrawiam, zrobiłaś mi miłą niespodziankę najpierw tym, że do mnie wczoraj zatelefonowałaś, a potem tym, że jednak mimo przeszkód  zdążyłaś do mnie na bloga zaglądnąć 🙂