Życie jest piękne………..

 

 

…….nawet po sześćdziesiątce, gdy można przełamać pewne bariery i zacząć realizować swoje marzenia. Tylko trzeba chcieć!!!
Moim największym marzeniem niewątpliwie była walka z otyłością i chyba mi się to udaje, piszę chyba, bo ciągle jestem na pierwszym etapie swojej
drogi i jeszcze nieśmiało po niej kroczę, ale już zbliża się pora, że moje kroki muszą być bardziej radykalne i pewne. Myślę już o tym, aby, po oczywiście wygojeniu się ran, zacząć wizyty na basenie. Zawsze uwielbiałam pływanie, a woda i pływanie są znakomitym naturalnym masażem i dla kręgosłupa i dla mięśni brzucha, no i poza tym naturalnie „rzeźbią” sylwetka, czyli jest to samo zdrowie.Czyli znów upiekę dwie pieczenie przy jednym ogniu, uzdrowię i swój kręgosłup i troszkę wzmocnie mięśnie brzucha, wtedy ten nadmiar skóry nie będzie taki wielki. Myślę, że w lecie będę mogła już ubierać nieco węższe sukienki, a na przyszłe lato to ho ho! 🙂
Następny etap sanacji mojej osobowości to zrobienie porządku w mojej buzi, a potem się zobaczy, na pewno jeszcze będę miała kilka fajnych pomysłów, wszak przede mną jest jeszcze długie, długie i ciekawe życie.
No i proszę jaki optymizm mnie po tej operacji opanował, z czego się cieszę, bo nie można tylko siedzieć w domu i myśleć, jaka to jestem nieszczęśliwa.

Przed nami fajny czas ciepłej, wiosennej pogody, pora przegonić chłodne wiatry i kłębiaste chmury, musimy zacząć dbać o ogród Magdy, już kwitną piękne magnolie, owocowe drzewa też już mają śliczne kwiatki. Czekamy na słoneczko, podobno od poniedziałku będzie już cieplutko.
Na razie życzę przyjemnej, lecz nieco zimnej niedzieli, grunt, że w sercu już wiosna zagościła.