No i mamy Nowy, 20016 już rok

 

Sylwester za nami. Dla jednych huczny i balowy, dla innych była to zwyczajna domówka, bardziej, lub mniej miła, a dla mnie był to zupełnie zwyczajny wieczór, chociaż o północy mocno ściskałam w dłoni pieniążki, tak, jak kiedyś nauczył mnie tego mój Tatuś.
Miało to oznaczać, że przez następny cały rok te pieniążki będą się mnie trzymały. I oby tak było!!!!
Ten samotnie spędzony  wieczór był trochę z wyboru, trochę z kłopotów zdrowotnych, ale w sumie tylko na dobre mi to wyszło.
Północ witałam bąbelkami, a jakże, co prawda nie szampańskimi bąbelkami, ale tymi z wody mineralnej, może być, też te bąbelki były ważne.
Głośno wypowiedziałam też życzenie SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU Ewuniu, no bo nikogo innego obok mnie nie było, nawet pies pojechał na Sylwestra do Krynicy.
Przyznam się, że nawet specjalnie nie oglądałam TV, o godzinie 20 specjalnie miałam zamknięty telewizor, aby nie nabijać punktów procentowych oglądalności PAD-a, włączyłam telewizor dopiero na film „Pretty women”, który z przyjemnością po raz chyba dwusetny sobie obejrzałam.
Zauważyłam, że tak jak jak film  „Kevin sam w domu” jest przebojem  każdej Gwiazdki, tak właśnie ten wczorajszy film staje się przebojem wieczorów sylwestrowych.
Nie oglądałam też żadnych transmisji koncertów sylwestrowych, tylko za pięć minut dwunasta włączyłam na chwilę transmisję z Krakowa, by nie przegapić północy, potem zaraz go wyłączyłam, bo był raczej denny, podobnie jak pozostałe. A może po prostu mnie to już wcale nie cieszy, może wyrosłam z tego?
Poszłam sobie całkiem spokojnie spać około pierwszej w nocy. Co prawda jeszcze jacyś nadgorliwcy nadal strzelali petardami, ale udało mi się w końcu zasnąć.
Niektórzy po wczorajszej balandze obudzą się dzisiaj skacowani, ja za to porządnie się wyspałam i będę mogła już niedługo oglądnąć w TV2 uroczysty Koncert Noworoczny z Wiednia, na który czekam niecierpliwie. Bardzo lubię tę atmosferę i galę Noworocznego Koncertu, a za utworami Straussa wprost przepadam, to jest prawdziwa uczta dla moich oczów i uszów.

Czy mam jakieś zobowiązania na Nowy Rok? Nie specjalne, bylebym tylko zdrowa była i doszła wreszcie do porozumienia z tym moim niesfornym brzuszkiem, który nie wiadomo czego po mnie jeszcze oczekuje. Nie nastawiam się też na dalsze gwałtowne odchudzanie, ważne jest, bym tę wagę, którą mam do końca utrzymywała, to znaczy mogę ewentualnie pomalutku trochę tych kilogramów jeszcze się pozbyć, ale i tak mam problemy z nadmiarem skóry, która prowadzi do niezbyt estetycznego wyglądu. Cóż, na MISS Polonia nie będę startować, skórę da się trochę ukryć, gorzej w lecie będę wyglądała z krótkimi rękawkami, bo na rękach niestety też skóra mi wisi, a to widać. Najważniejsze tylko, żebym nie przytyła, ale to jest raczej w tej chwili niemożliwe, bo jednak moje brzusio jest wspaniałym strażnikiem mojej wagi i nie pozwala na jakieś większe żarłoczne ekscesy.
Gorsze jest tylko to, że niestety coraz mniej lubi dostawać do jedzenia, mniej rzeczy toleruje. Ostatnio przeniosłam się na pasztety i pasty z cieciorki i z warzyw, jakoś od mięsa i wędlin mnie raczej odrzuca, a ile można w koło Macieju jeść biały ser? to już się robi nudne. Poczekam do wiosny, ciekawe jak moje szanowne brzusio zareaguje na wiosenne nowalijki, czy je polubi?

Czego Wam Kochani moi w tym Nowym Roku życzyć. Powodzenia, szczęścia, miłości, „odrobiny” pieniędzy, a przede wszystkim byśmy wszyscy zdrowi byli, bo zdrowie jest najważniejsze!!!
A polityka? Cóż kiedyś i złe czasy odchodzą, oby jak najszybciej…….

DO SIEGO ROKU moi Kochani.