niespodziewane odwiedziny

 

Sobotnie lenistwo przerwało wieczorem miłe spotkanie, mili goście.
Przyszli do mnie w odwiedziny Maciek, Wika i….Syberia, ich nowy pies, wzięty kilka dni temu z Azylu.
I chwała im za to, że przygarnęli tę „kupkę nieszczęścia”, chociaż nie można powiedzieć, żeby ta sunia wyglądała na nieszczęśliwą.
Wręcz przeciwnie, to niezwykle żywiołowy pies, pełno jej było wszędzie, musiała wszystko zobaczyć, wszystko powąchać, a tych odpowiednich dla jej nosa zapachów było u mnie w pokoju  sporo, przecież tu Pepa ma nawet swoje legowisko, które zostało dokładnie, centymetr po centymetrze spenetrowane Syberii noskiem.
To młoda suczka, mniej więcej ma około roku, więc bardzo lubi jako zabawę stosować tzw „podgryzki”, tak, że po jej wizycie miałam lekko obolałe palce, ale bawiło mi się z nią fajnie. Oczywiście bystre oczka tylko patrzyły, coby tu zmajstrować, co porwać, nawet wynalazła gdzieś schowane pudełko zapałek, za które zaraz ochoczo się zabrała, trudno jej było je wyrwać z pysia, ale od czego jest przekupstwo? Dziwne, każdy pies doskonale rozumie komendę „chodź, coś ci dam”, natychmiast jest przy Tobie i czeka. Co prawda nie miałam żadnych dla niej pyszności, bo jak wspominałam, wizyta była niezapowiedziana, ale biszkoptowy groszek ptysiowi też Sybi przypadł do gustu.
Jak pisałam, Syberia jest dopiero od kilku dni u Maćków, ale już czuje się tam, jak u siebie, ba, nawet i u mnie czuła się wspaniale, pilnując mojego domu i pilnie obszczekując każdy dzwonek do drzwi, będzie z niej wspaniały stróż i wspaniały kompan do zabaw.
Takie niespodziewane urozmaicenie jest bardzo przyjemne, szczególnie, że Maciek wie, jak bardzo lubię psy.
Zresztą psy zawsze były u nas w domu, co prawda były małe przerwy, ale już mi się wydaje, że nasza Pepa jest u nas od zawsze i nie wyobrażam sobie, że przychodzę do domu i nie wita mnie z radością taka mała psia istotka.
Co prawda Pepa jest troszeczkę leniuszkiem i lubi spać, więc zdarza się jej, że nie usłyszy, że właśnie wróciłam, ale gdy tylko zawołam ją po imieniu jest natychmiast. No i fajnie jest, gdy rano siedzę sobie przy komputerze, a tu nagle słyszę „chrum – chrum” (ona tak właśnie dziwnie mruczy), wiem, wtedy, że Pepa przyszła powiedzieć mi dzień dobry.
Pepa od 2 dni jest z Moniką i z Tomkiem w Krynicy, więc z Syberią się nie spotkały (oj, pewnie Pepa byłaby zazdrosna lekko), ale za to po przyjeździe na pewno z kolei Pepa spenetruje noskiem mój pokój, czując, że był tu inny piesek. Ale może nie będzie miała do mnie pretensji???

Zmieniając temat: Zawsze mówiłam, że Poznaniacy, czyli współziomkowie mojej Uli, to są wspaniali ludzie. Tak i teraz było, wczoraj odbyła się w Poznaniu  wielka manifestacja, około 2 tysiące ludzi z czerwonymi kartkami dla rządu wyszły na ulicę
BRAWO POZNAŃ!!
A miało być niepolitycznie, ale to nie były moje polityczne rozważania, tylko podane za mediami suche fakty, a to już coś innego.

Dzisiaj obudziłam się bardzo wcześnie( co widać chyba, skoro dzisiaj dosyć szybko ten swój blog zamieszczam) i oczywiście zastanawiałam się, czy dzisiaj jest niedziela, czy już poniedziałek.
Te kilka wolnych dni wprowadzają zupełny zamęt, szczególnie gdy człowiek jest jeszcze na wpół obudzony. Ale po chwili (nie ukrywam) z radością stwierdziłam, że jeszcze dzisiaj dzień wolny od pracy. I bardzo dobrze, wcale nie chce mi się wychodzić na te zimne i z lekka zaśnieżone, więc śliskie ulice. Na termometrze jest teraz minus 15 stopni, wow, zimniutko, a ja miałam taką nadzieję, że zima do nas jednak nie przyjdzie 😦
Ale do jutra na pewno się nie rozpogodzi na tyle, żeby można się było nie trząść na autobusowych przystankach, jakoś te kilka chłodniejszych dni muszę nauczyć się znosić.

Ale póki co, miło i niedzielnie Was wszystkich pozdrawiam i życzę dzisiaj jeszcze miłego odpoczynku, potem wracamy na dwa dni do pracy, by znów świętować wraz z Trzema Królami. Ten następny tydzień będzie więc urozmaicony, a potem już….codzienność.
Ale po co się martwić na zapas? Dobrego dnia !!