To i moja środowa róża dla Ulki w biało – śnieżną szatę się ubrała/
Witam Cie Uleczku zimową porą. taki właśnie dla nas czas nadszedł, a ja ciągle niecierpliwie czekam, gdy będzie można zdjąć z głowy czapkę, wyciągnąć spod szyi ciepły, wełniany szal i zdjąć nareszcie kurtkę. Bo ta nowa wiosenna na mnie już czeka 🙂
Ale do wiosny wciąż jeszcze tak daleko, a tak by się chciało troszkę kości ogrzać w słoneczku, prawda?
Wiem, Tobie pewnie ta zima tak nie dokucza, jak mnie, bo jesteś zahartowana w długich spacerach z kijkami, teraz po leczeniu sanatoryjnym pewnie jeszcze bardziej żwawo z nimi biegasz.
A ja ciągle się skarżę, że mi jest zimno. Siedzę w ogrzewanym przecież mieszkaniu w dwóch swetrach i trzęsę się z zimna.
No tak, zabrakło mi mojego własnego termoforu – tłuszczyku, który mnie dotąd dogrzewał. Ja wiem, Ty jesteś szczupła, nawet powiedziałabym jesteś chudzinką, ale zdążyłaś się przyzwyczaić, że nie musi Cię grzać własna tłuszczowa powłoka. A ja po tylu latach nagle zostałam jej pozbawiona….
Nie, nie znaczy to wcale, że się skarżę, skądże znowu, przypuszczam, że to ostatnie przymusowe nie jedzenie z powodu moich dolegliwości spowodowało, że nie mam należycie dostarczonej energii potrzebnej do ogrzewania ciała, stąd to nieprzyjemne uczucie zamarzania.
Ale kłopoty się skończyły, dobrzeję w oczach, o przepraszam, raczej w brzuszku, więc wszystko niebawem powróci do normy,
Tylko właściwie mogłaby ta wiosna przyjść szybciutko, prawda? No nie już, teraz, dzisiaj, jutro, niech dzieciaczki na sankach i na nartach podczas ferii zimowych sobie pohasają, ale potem już powinna być wiosna.
Wczoraj dowiedziałam się, że w Japonii za kilka dni już zaczynają obchody Kwitnącej Wiśni. Takim Japończykom to dobrze, co prawda nie od razu w calutkiej Japonii, ale pomału krainami już zaczyna się tam kwitnienie. A my? Ile jeszcze mamy czekać 2-3 miesiące? Za długo……
Właśnie a propos ferii, jestem ciekawa, czy przez ten okres też wybierasz się do swojej Magdy jako Dog- sitter? Czy Oni wybierają się gdzieś na jakiś zimowy wypad w góry?
Pozdrawiam Cię serdecznie Uleczku i całusy posyłam gorące, mam nadzieję, że zanim dotrą do Ciebie do Poznania nie uda im się całkowicie zamarznąć na sople.
Wczorajszy dzień przeszedł w miarę normalnie. Rano pojechałam do pracy, potem zrobiłam małe zakupy, ugotowałam pyszną zupę pomidorową na jarzynkach i pomidorkach z puszki z ryżem i byłam u pani Oli, która wyprofilowała mi brwi i nałożyła mi na nie hennę.
Po zupce zrobiłam się lekko senna, więc uskuteczniłam sobie całkiem niekrótką drzemkę. Oczywiście nie włączałam telewizora, bo nie chciałam sobie psuć humoru wiadomościami z Brukseli. Cała polityka była wczoraj poza mną, co miałam na ten temat do powiedzenia już napisałam w poprzednim moim blogu. Podobno pani premier Broszka, oj przepraszam, premier Szydło, całkiem nieźle sobie nawet dawała radę na tym unijnym przesłuchaniu, czemu wcale się nie dziwię, bo w oszukiwaniu i w kłamstwach osiągnęła już himalajskie szczyty, więc to nie była dla niej żadna nowość, a z kolei i nasza polska opozycja w Unijnym parlamencie siedziała cicho, jak mysz pod miotłą, pewnie ze wstydem słuchała tego, co „bajeruje”przedstawicielka polskiego rządu i nie chcąc jej jeszcze bardziej pogrążać nabrała wody w ustach.
Co wyjdzie z tej debaty, na ile politycy Unii dali się lub nie dali się wyprowadzić w pole zobaczymy wkrótce.
Dzisiaj obudził mnie mroźny bardzo pranek, temperatura spadła nawet poniżej 10 stopni.
Brrr, biedna Renia, która dzisiaj do nas raniutko przyszła, zamarznięta była jak sopelek, no tak jest, gdy się na mrozie na bus czeka.
Mnie to chyba na razie nie grozi, albowiem idę na popołudniu i do tego czasu temperatura nieco się podniesie – przynajmniej taką mam nadzieję.
No to może na rozgrzewkę jakiś fajny kawał wkleję?
– Jasiu jak jest różnica między światłem słonecznym, a elektrycznym?
– Za słoneczne się nie płaci.

