Po prawie dziewięciu godzinach przebywania na Oddziele Ratunkowym, wylądowałam w końcu na szpitalnym łóżku.
Nawet nikt by nie uwierzył, gdybym chciała opisać to, co na takim SORze się dzieje
Sodoma i Gomora. Budynek owszem, okazały, w stylu prawie że takim, jaki możecie oglądnąć w seriali ER, ale na tym chyba podobieństwo się kończy.
Ruch tam tak olbrzymi, ciągle przelewają się tłumy ludzi przychodzących samych. lub przewożonych karetkami. Tylko lekarzy tam stanowczo za mało, za wielka za to „masa przerobowa” olbrzymia
Gdy po konsultacji lekarskiej około 18 wróciłam z powrotem na SOR , widziałam tam nadal pacjentów, których widziałam w południe. Było tam kilka osób naprawdę bardzo cierpiących, jęczących, czekali potulnie tak jak i ja, bo co innego mieli zrobić? Obłęd.
Za to trafiłam na Klinikę Endokrynologiczną, gdzie się mną bardzo troskliwie zajęli, od razu dostałam kroplówkę, rano pobrano mi krew i ciągle coś się dzieje.
Budynek jest nowoczesny, piękne 4 osobowe sale, każda z olbrzymią łazienką, mówię Wam, XXI wiek!!!.
Personel też bardzo miły i życzliwy. Tylko m,ój brzuszek ciągle się buntuje, ale tu już na pewno dadzą mu radę.
Jedyna moja bolączka to utrudnienia w paleniu papierosków. Powiecie, że dobrze? Wcale nie dobrze, to każdy, kto zna głód papierosowy to świetnie rozumie
Ale jak tu ze sytym o jedzeniu pogadasz!!!
Nie piszę już wiele, bo inaczej siedzi się na internecie ograniczonym dostępem z mojego telefonu rutera, muszę oszczędzać bajty, bo tu nie ma pełnego zasięgu. Ale obowiązek spełniłam, proszę docenić
Pozdrawiam wszystkich serdecznie i do zaś 🙂
