takiej hołoty chamskiej nikt jeszcze w Sejmie nie widział

Czyżby pan Kaczyński wreszcie dojrzał, że zarówno on, jak i jego ekipa poselska są dnem polskiego Sejmu?
Bo takie słowa wczoraj Wielki Wódz raczył użyć ma sejmowej sali, podczas gdy ostentacyjnie lekceważąco stał tyłem do występującej na trybunie posłanki Nowackiej, która motywowała wniosek o votum nieufności wobec Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego.
I kiedy poseł KO Borys Budka wyraził oburzenie z lekceważącej postawy kilku posłów, w tym Kaczyńskiego, ten ostatni określeniem „chamska hołota” ocenił posłów opozycji.
Rozumiem, że to „wystąpienie” Kaczyńskiego miało przykryć bardzo kłopotliwe dla Pisu zdarzenie, które miało nastąpić, czyli wyjawienie powodów nieufności wobec Ministra Szumowskiego , ale gdzie jest ta wysoka kultura i ta wysoka półka, o której kiedyś Kaczyński wspominał, a okazało się, że to zwyczajne pisowskie błoto, które do nich się przylepiło i którym teraz rzucają w innych.
Nie mieści się to w głowie, tak aroganckiego i butnego, a przy tym pewnego siebie rządu jeszcze dotąd w Polsce nie było.
A potem, podczas wystąpień posła Pisu, czy premiera, a także samego Szumowskiego zostaliśmy nakarmieni całym stekiem kłamstw, obłudy i w dodatku oszczerstw skierowanych do opozycji, co m, miało być ich bronią wobec słusznych oskarżeń.
Jeżeli teraz oni pozwalają sobie na taka arogancję, jaka przyszłość po ewentualnej wygranej pana Dudy czeka Polskę?
Czy naprawdę ta ciemnota jeszcze wciąż tego nie widzi? Na razie rząd uderza w opozycję, która chce przeszkodzić w destrukcji państwa, ale kiedyś przecież ten rząd uderzy właśnie w tych, którzy teraz go usilnie tłumaczą, bronią, to jest pewne. Bo arogancja i właśnie chamstwo tego rządu niepokojąco narasta, czują się co raz bardziej bezkarni i sięgną po wszystkie środki, żeby osiągnąć jeszcze więcej, nawet kosztem tych, dzięki którym zostali wybrani.
Białoruś i Turcja będą tylko przykładem dobrej demokracji w obliczu tego, co czeka nas z rąk trupy Kaczyńskiego, czarno to widzę.
A gdy któryś z posłów usiłował tłumaczyć nam, że Szumowski wyrósł w dobrej katolickiej rodzinie, śmiech pusty mnie ogarnął.
Katolik i kradnie nasze pieniądze, katolik który okłamuje ludzi? gdzie oni te chrześcijańskie nauki pobierali? Bo ja nie znam takiego przykazania” kradnij i łup ludzi ile się da. Już nie wspominając o tych licznych prominentnych „katolickich” pisowskich posłach, którzy mimo ślubu katolickiego żyją w całkiem innych związkach.
To tylko wszystko pozory, tak jak PIS to tylko jeden wielki pozór PRAWA I SPRAWIEDLIWOŚCI, a pod spodem.. ZGNILIZNA!!!!
Ale w Pisie są sami tacy pseudo-katolicy, którzy na pokaz się modlą, a na codzień kradną, oszukują i obrażają i poniżają innych.
Szkoda nawet więcej cokolwiek na ten temat pisać, zawsze jednak mówię sobie wtedy : PYCHA KROCZY PRZED UPADKIEM!!!! a ten upadek musi w końcu kiedyś nadejść!!!!

No to wspomnę teraz o czymś o wiele przyjemniejszym.
Poszłam wczoraj do apteki, niestety lek musiałam zamówić i dopiero dzisiaj go odbiorę, ale potem przeszłam się po pięknie ukwieconym moim Parku, ślicznie było, słonko świeciło, drzewka szumiały, kwiatki oczy pieściły, tylko kaczuszek ciągle w stawie nie ma, ba, nawet w stawie nadal nie ma wody, a fontanna wciąż jest nieczynna. Chyba jednak władze Krakowie ostro włączyli akcję „O” – oszczędzanie.
Potem usiadłam na mojej ławeczce, gdzie dołączył do mnie V.I.P. i miło wspólnie spędzaliśmy popołudnie, a tu nagle……..
Nagle w oddali zobaczyłam znajomą postać pana Waldemara, a po chwili na łączce pokazała się Lola.
Na moje zawołanie „Lola, Lola’ ta bardzo radośnie do mnie przybiegła i zaczęła się serdecznie witać, widać jeszcze wciąż mnie pamiętała.
Otóż okazało się, że pan Waldemar od paru miesięcy też szukał mnie w Parku, nawet powiedział, że się martwił, czemu mnie w Parku nie ma, dziwne, ja też przecież podobnie myślałam, też się martwiłam, czy coś się stało z nim , czy z Lolą, o czym nawet tu w moim blogu kilkakrotnie wspominałam.
Pewnie chodziliśmy o całkiem innych porach dnia i dlatego nie mogliśmy na siebie „wpaść”? A ten Park taki niewielki się wydawał…….
Oczywiście Lola wesoła jak zawsze, biegała, skakała, bawiła się tym razem bumerangiem, aż zziajana padła, jednak popołudniu zrobiło się dosyć ciepło, nawet gorąco.
Nie ważne, grunt, że wiem, że z nimi jest wszystko w porządku i znów pewnie będziemy się w Parku podobnie jak w zeszłym roku spotykać.
No i rację miał Kaziu, który mówił :”kto cierpliwie czeka, ten się doczeka”
Tylko, żeby to moje cierpliwe czekanie w politycznych potyczkach również szczęśliwego końca doczekało !!!!!!!
Dzisiaj znów idę do apteki, mam nadzieję, że tym razem już lek będzie na mnie czekał, potem zahaczę o Park, tylko….. że pogoda jakaś taka niewyraźna, chyba troszkę straszy deszczem????
No nic, jak nie dzisiaj, to jutro, czy pojutrze na pewno z Lola znów będę się mogła pobawić.
A ja życzę Wam politycznej cierpliwości i dobrych godzin na piątek.