Bąbel

Jak widać Bąbel, czyli pies Rafała Trzaskowskiego, w Unii Europejskiej czuje się bardzo swobodnie, ciekawa jestem, jak będzie się czuł na salonach i na ogrodach Pałacu Prezydenckiego???
Przed nami ostatnie dni decydującej rozgrywki, w niedzielę okaże się, czy Pisowi udało się przekręcić wybory i znów PAD ( co nie daj panie Boże) dalej będzie pod żyrandolem rozpychał się w Pałacu, czy jednak ustąpi miejsca temu, który na pewno o wiele lepiej i bardziej sprawiedliwie, a zarazem nieodlegle od humorów pewnego Kacyka z Żoliborza będzie sprawował to najważniejsze w Polsce stanowisko.
Najpewniej gdyby w tym prezydenckim maratonie nie wystartował Rafał Trzaskowski, musiałabym głosować na Szymona Hołownię, bo jego postulaty mogą człowieka przekonać do tego, że nie byłby uległym Długopisem i bez rozmysłu nie podpisywał by wszystkich podsuwanych mu pod nos ustaw.
Ale stało się, jak się stało, jest Trzaskowski, który dla mnie jest wzorcem nowoczesnego prezydenta, chociaż jakieś wpadki miał, ale własnie świetnie potrafił się z nich przekonywająco wytłumaczyć.
A PAD? no cóż, nadal pluje nienawiścią, czego dowodem była wczorajsza karygodna wypowiedź w Krakowie, gdy porównywał rządy PO – PSL do….korono wirusa i tak się w tym porównaniu rozpędził, że nawet zauważył, że te rządy były dla Polski jeszcze gorszym wirusem.
Po prostu PAD nie panuje nad swoimi słowami, w swoim zacietrzewieniu mówi to, co mu ślina na usta przyniesie, tylko jak to ma się do rzekomych ataków mowy nienawiści ze strony opozycji, o którą Pis ciągle opozycję oskarża, skoro wyraźnie widać, która partia tą nienawiścią pluje. I to było widać również wczoraj na Krakowskim Rynku, gdzie prócz wielbicieli tej pisiej nienawiści było sporo oponentów, którzy starali się przekonać tych pierwszych do mądrego i trzeźwego spojrzenia na rzeczywistość.
Mam jednak nadzieję, że mądrość Polaków zwycięży, że nie damy sobie odebrać tej naszej europejskości, a Andrzejowi radzę, by już pomału zaczął się pakować. Teraz inny Pan na salonach zasiądzie, a Bąbelek będzie mógł się cieszyć prezydenckimi ogrodami.
Co prawda PIS nawet na Jasnej Górze modły do Boga wnosi i z ambony niczym jeden z Paulinów jedna z rządowych ministrów śmie przemawiać do narodu, ale mam nadzieję, że Czarna Madonna czuwa nad Wszystkimi, nie tylko pisowskimi Polakami i nie da nadal obrażać wiary, przegoni tych, którzy Pisowskiego Bożka Jarosława wielbią i wysławiają, szczególnie w tak ważnym miejscu dla wszystkich, więc także nie pisowskich Katolików. Bo przecież Jezus też przegonił ze Świątyni kupców, którzy nie zgodnie z przeznaczeniem ten budynek dla własnych celów wykorzystywali – sytuacja jest prawie analogiczna, Pis też w kościelnych budynkach swoje partyjne interesy chce załatwiać, szkoda tylko, że ma na to pozwolenie ze strony gospodarzy Kościelnego Przybytku, który jest przecież własnością Wszystkich wierzących Polaków.
Częstochowa jest miejscem symbolicznym, tam ma panować miłość do Boga i szacunek do drugiego człowieka, a nie nienawiść i nie wolno takich symbolicznych i ważnych miejsc do swoich partykularnych interesów wykorzystywać.
I mam nadzieję, ze Kościelne Władze odpowiednio ustosunkują się do tego niedzielnego incydentu na Jasnej Górze i stanowczo potępią uległość Paulinów wobec jednej partii – to w kraju, który jest wolny od klerykalizmu i od ksenofobii niedopuszczalne, to zapewnia nam między innymi podpisany Konkordat.
Co Boskie – Bogu, co Cesarskie- Cesarzowi, czyli rozdział Kościoła od Tronu

Wczorajsza niedziela przyniosła niestety w Polsce wiele szkód, bardzo gwałtowne ulewy pozrywały w niektórych miejscach zwłaszcza południowej części Polski sporo dróg, a nieposkromiona, występująca z brzegów woda zalewała pola i mieszkalne domy.
Wyszłam na chwilę wczoraj do Parku, ale nie posiedziałam tam zbyt długo, najpierw zaczęło kropić, potem powietrze przeszyły grzmoty, więc postanowiłam szybciutko ewakuować się do domu i zrobiłam to dosłownie w ostatniej chwili, bo w momencie, gdy wchodziłam do bramy, zerwała się tak wielka ulewa, dosłownie pompa wody spadła z nieba i gdybym była jeszcze wtedy na ulicy, byłabym do suchej nitki przemoczona.
Ulewa trwała przez jakiś czas, potem przeszła w normalny deszcz, który chyba padał już całą noc i dzisiejszy poranek, a nadal jest buro za oknem i ciągle nad nami wisi widmo następnych opadów, byleby tylko nie tak obfitych, jak te wczorajsze. Dobrze, że temperatura powietrza jest znośna.
Ale niestety na najbliższe dni nie ma żadnych pomyślnych wieści na słonecznie dni, ale mimo to mam nadzieję, że ten tydzień jednak skończy się dla Polaków pomyślnie, czego Wszystkim życzę, przy okazji pozytywne myśli na poniedziałek Wam przekazując.