jest środa……

….to i są róże dla Ulki.
Dzisiaj późno, bo po niezbyt dobrze przespanej kolejnej noc,y musiałam odespać potem pół dzionka rano.
Przepraszam Uleczko za tak późny wpis dla Ciebie, ale wiesz, ze zawsze o Tobie pamiętam, zwłasszcza we środę.
Serdecznie Cię Uleczko pozdrawiam i te ostatnie już chyba promyki słonka do Poznania podsyłan.
Niestety czas szybko leci, więc i te wakacje jakoś gdzieś tam tylko przemknęły, pozostało tylko jeszcze 5 dni tego lata i Pani Jesień zapuka do naszych drzwi i okien.
Oby była dla nas łaskawa i nie straszyła nas chłodem i tymi nieznośnymi szarugami.
I bez tej koszmarnej pogody kręgosłup mi dokucza, a gdy jeszcze zacznie padać?
No właśnie, a propos mego kręgosłupa, wczoraj przyjechała do mnie Pani Doktor i sprawną rączką zrobiła mi zastrzyk przeciwbólowy w…mniejsza o to gdzie, wiadome jest chyba takie miejsce iniekcji.
Zawsze bałam sę zastrzyków, pamiętam raz nawet uciekałam przed koleżanką, pielęgniarką, która usiłowała zrobić mi przeciwbólowy zastrzyk. Chyba musiało to wyglądać dosyć zabawnie, gdy ganiałam po pielęgniarskim gabinecie, w końcu koleżanka mnie dorwała i udało jej się nawet bez kłopotów ów zastrzyk mi zrobić.
Wczoraj Darki wcale się nie bałam, posłusznie się położyłam i swoje czcigodne cztery litery wypięłasm, poddając się torturze, bo jednak taki zastrzyk jest nieco bolesny, ale na szczęście Darka podawała go powolutku i można powiedzieć, że zatrzyk prawie nic nie bolał. Za to chwilę później wyraźną poprawę poczułam, nie musiałam już trzymać się przynajmniej mebli przemieszczając się po mieszkaniu. Wypiłysmy wspólnie herbatę, rozmawiając o tym i o tamtym, po czym Darka wróciła do domu, bo musiała jeszcze przygotować się jeszcze do sobotniego egzaminu lekarskiego tak zwanego ostatecznego lekarskiego egzaminu LEP. który jest uwieńczającym ostatecznym studenckim egzaminem, potem już pozostaje tylko życie zawodowe.
A ja jeszcze zażyłam przeciwbólwe tabletki, które mi Darka przyniosła i wskoczyłam do łóżeczka, niestety nie udało mi się szybko zasnąc i jak już pisałam na początku znów zaliczyłam następną zarwaną noc.
Ale ból wyraźnie już odpuścił, nie jest taki nieznośny jak wczoraj, niestety jeszcze nie na tyle opanowan, bym mogła bezkarnie wyruszyć na podbój Parku.
Na szczęście mam całkiem nieźle zaopatrzoną lodówkę,a właściwie zamrażarkę, a wczoraj Daria doniosła mi chleb i jabłka. Do soboty jakoś bez wychodzenia wytrzymam, najgorzej, że konczy mi się już liqid do mego E papierrosa, a bez smoczka trudno będzie jakoś przeżyć to moje życie.
Dawniej nie było z tym problemu, bo można było zamówić bylo takie liquidy przez telefon, teraz podobno z troski o zdrowie społeczeństwa, można zamawiać tylko płyny bez domieszki nikotyny. To całkiem głupi pomysł – po co komuś taki papieros bez nikotyny, to tak, jakbym kupowała perfumy bez zapachu.
Ale w Polsce zawsze znajdzie sie ktoś taki, który decyduje, co jest dla mnie dobre, zdrowsze i niezbędne do życia i swoje „filozoficzne imaginacje” włącza w życie, nie licząć, czy mi się to podoba, czy nie podoba, nie mam prawa smodecydowania o sobie.
W takim razie będe musiała poprosić chyba Darię, by mi takie luqidy zakupiła, ale dopiero w następnym tygodniu będe mogła zawracać jej głowę, już gdy upora się ze swoimi egaminami.
Do tej pory…….musze oszczędzać palenie, a jeszcze lepiej postarać się porzucić ten zgubny nałóg, tylko niestety ciemno to widzę.
Tak bardzo się do tego smoczka przyzwyczaiłam………..zupełnie jakbym była niemowlaczkiem, który płacze, gdy swojego smoka nie dostaje.
Ale na razie jeszcze mam dwa małe opakowania, problem pozostawiam na potem, może znów zacznę normlnie po ulicy sama chodzić i sama będę mogła zrobić takie zakupy……

Ulce i Wszystkim moim Czytelników życzę dużo słonka na dzisiaj, bo tak jak pisałam, niestety nadciągają jesienne chmurzyska.
Wszystkiego dobrego zatem.