a wczoraj…

Siedzę sobie wieczorem w domku i oczekuję na Darkę, która już z ostatnim zastrzykiem miała do mnie wpaśc i co słysze? Ktoś dosłownie dobija się do drzwi.
Otwieram więc, a tu z wielkim piskiem wpada Sisi. oczywiście kładąc się na plecach i wystawiając brzuszek do głaskankia, ach, jak ona lubi takie nizianie.
A potem zaprowadziła mnie do kuchni, usiadła pod lodówką i woła: dawaj mi tego smakołyka, którego tam przede mną schowałaś
Cóż miałam zrobić, musiałam się moją kolacją z nią podzkie.ić, bo gość, to gość, chociaż 4 nogi ma, ale jest bardzo ważnym i sympatycznym gościem.
Ale nie długo u mnie siedziały, bo Sisi przypomniała sobie, że w pobliżu jest Park, który trzeba oldwiedzić i wszystkie pozostawione tam przez pobratyńcach ślady trzeba obwąhać.
Tak więc znów zostałam sama i tak sobie już samotnie ten wieczór spędziłam.
A chłodno jednak u mnie w mieszkaniu jest, chyba czas zaprzestać być krakowskim centusiem i włączyć ogrzewanie.
W każdym bądź razie pół niedzieli przespałam, zwłaszcza, że znów kregosłup dawał o sobie znać. Ale już zakonczyłam tę zastrzykową sesję, pozostały mi tylko tabletki przeciwbólowe i na razie muszą one wystarczyc. No chyba, żeby znów ten ból się mocno nasilił, wtedy będe najwyżej brała drugą serię zastrzyków, ale ta decyzja jeszcze nie jest na już, tym bardziej, ze zastrzyki już się skończyły, trzeba by było następną serie wypisać. Zobaczymy, co z tego wyjdzie, może te tabletki wystarczą?
Jak widzicie,, dzisiaj wpis zamieszczam dopiero późnym popołudniem, bo dzisiaj u mnie obowiązywała NIEDZIELA ŚPIOCHA.

Bo ból i zimno najlepiej przespać, a pogoda dzisiaj jest istnie barowo – łózkowa. A ponieważ alkohol to mój wróg, pozostało mi tylko spanko.
A tak wspaniale mi się śniło, miałam piękne, kolorowe sny, które całkowicie od politycznej rzeczywistości mnie odsunęły, tak wiec nawet Kawę na ławe i Loże prasową, krtóre zawsze oglądam tym razem przespałam.
I bardzo dobrze, bo przynajmniej nie musiałam się denerwować.
A jutro zaczynamy nowy tydzien i……… zobaczymy
Ale jużą podjęłam decyzję, dzisiaj na noc włączam ogrzewanie w mieszkaniu, bo zimno niestety szkodzi mojemu biednemu, schorowanemu kregosłupowi.
A pomyśleć, że są miejsca na ziemi, może nawet nie tak daleko, jakieś 3000 – 4000 km od nas, gdzie temperartura dzisiaj jest 32 stopnie Celsjusza, świeci słonko, a od morza wieje delikatna bryza.
Ech, tylko pozazdrościć………