imieniny

Dzisiaj imieniny obchodzą Ireny.

Oczywiście nie wszystkie, bo moja Mama Irena obchodziła imieniny 20 października, ale znam Irenkę, która dzisiaj ma swoje święto i czasami też czyta mój blog, niech więc będzie Jej przyjemnie, gdy znajdzie piękne kwiaty i życzenia specjalnie dla Niej w mom blogu.
Tak jak pisałam na messenerze, życzę Ci Irenko wiele zdrowia – teraz doceniam, jak one jest niezbędne w codziennym życiu, pogody ducha, uśmiechów i wiele miłości od Najbliższych i od Przyjaciół.
Doceniam, jak ważne jest to, gdy się ma koło siebie Bliskich i właśnie Przyjaciół, czy Znajomych do których moża swoje przemyślenia, a czasem i żale i bóle wypowiedzieć.
Wszystkiego dobrego Irenko, niech każdy następny Twój dzień też będzie taki piękny, jak ten dzisiejszy.

Dzisiaj przede mną nowe wyzwania, najpierw wizyta Reni i jakoś przystosowanie mieszkania, by wszystko mieć pod tak zwaną ręką, bo jednak taki układ jest mi teraz potrzebny – łatwy dostęp do rzeczy koniecznych, przynajmniej do czasu, gdy nie będę całkiem od kuli uzależniona.
Potem muszę wykonać swoje ćwiczenia, wczoraj Daria przyniosła mi odpowiednie do tego przybory: piłki i taśmę rozciągającą, a popołudniu przychodzi do mnie pani Kasia z Kwitnącej, więc będą ćwiczenia, oczywiście schody, które muszę dokładnie opracować, no i może spacer do mojego ukochanego Parku.
Tak więc masm bogaty plan dnia, oczywiście po drodze muszę sobie ugotować obiad, oczywiście dietetyczny, bez zbędnych tłuszczy i kalorii. Do tej pory, od przyjścia ze szpitala mi się to udawało, bo gdy dzisiaj rano zbadałam sobie cukier, mój pomiar wynosił 84, czyli na nowe przeliczania ok 4.6, czyli całkowita norma.
Oczywiście, że zażywam Glucophage, ale i tak dieta jest konieczna.
I bardzo dobrze, dosyć już „pozornych dobroci”, a w sumie szkodliwych produktów w życiu się najadłam i teraz pora przystosować swój apetyt do zdowego odżywiania. To też i będzie miało wpływ na moją wagę, bo przyznam, że przed chorobą bardzo się ropasałam i całkowicie na dietę nie uważałam, skutki tego były żałosne, bo i przybrałam na wadze, no i cukier niestety mi podskoczył i musiałam na te tabletki przejść,
Okazuje się, że to nie jest wcale takie trudne to przestawianie diety, bo chyba nawet mój żołądek zrozumiał potrzebę ograniczenia tłuszczy i nadmiaru jedzenia, odrzuciło mnie od wielu szkodliwych pokarmów, niestety także i od mięsa, po prostu mi ono nie smakuje, podobnie jak kiełbasy, parówki, czy smażone kotlety, a nawet kurczak też nie należy do moich smakołyków.
Lubię za to wszelakie białe sery, a ulubionym moim śniadaniem są 2 grzanki z chleba tostowego , posmarowane białym serkiem z rzodkiewką, czy ze szczypiorkiem – same zdrowie, Również polubiłam surówki, a jako „czekoladki” teraz moim przysmakiem są pomidorki cherry.
Jak widać, od wszystkiego można się odzwyczaić, no i do wszystkiego można się przyzwyczaić, trzeba tylko pozwolić własnej głowie zarządzać tą dziedziną życia, jakim jest karmienie.
Nie powiem, od czasu do czasu (ale rzadko) zjem coś słodkiego np mały kawałek sernika, ale tak mały, ze nie może mi zaszkodzić, zresztą po qwiększewj porcji od razu robi mi się niedobrze.
Zobaczymy, jak długo wytrzymam i jakie skutki odniosę, trzymajcie kciuki, by się mi to udało.
Narazie robię wszystko, żeby zapobiec ewentualnej operacji następnej nogi, a mniejszenie wagi na pewno będzie pomocne.
Jak pisałam, dzisiaj nareszcie wstał piękny i cieplutki dzionek, cieszmy się nim i korzystajmy z tego, że nareszcie zawitała do nas wiosna, na kótrą tak tęsknie wszyscy czekaliśmy i która nareszcie do nas w swoim całym pięknie przybyła.
Wszystkiego najlepszego na dzisiaj i na najbliższe dni

Reklama