znów nieco opóźniona w blogowym wpisie

DLA KOGO TA RÓŻA????

A ONA TAM CZEKA………

Kto? oczywiście Ula, bo co prawda posłałam Uli w messengerze różę, ale Ulka jest przyzwyczajona, że środowy blog w dużej częsci jest przeznaczona dla Niej.
I tak właśnie jest i dzisiaj , a lekkie opóźnienie wynika z tego, że prócz zwyczajowych porannych zajęć, które z powodu niewielkiej mojej ułomności trwaja ciut dłużej, dzisiaj miałam wizytę p. Eli, która zrobiła mi pedicure.
Jest to dla mnie bardzo ważne, bo moje stopy wymagaja leczniczego pedicuru, a z powodu mojej choroby nie miałam go już dawno wykonywanego i po prostu zaniedbałam bardzo swoje stopy, paznokcie zaczęły mi już pomału wrastać, a i zmiany na stopach powiększać, co utrudniało mi chodzenie, miałam z ich strony zadawany dodatkowy, a niepotrzebny ból. Teraz jest już bardzo dobrze, moje stopy odpoczęły i mnie nie bolą. Tak po prawdzie mam do Pani Eli wielkie zaufanie, już od wielu lat poddaję się jej „torturom”, ale jest bardzo delikatna i mam do niej pełne zaufanie.

No i co Uleczko? Mamy dzisiaj dosyć przyjemną pogodę, co prawda temperatura jest dość wysoka, ale lekki wietrzyk jednak pomaga, orzeźwia.

Co prawda dzisiaj nie wychodzę na spacer do Parku, bo jednak wciąż potrzebuję czyjejś opieki koło siebie – tzn nie podawanie rąk, czy prowadzenie mnie pod ręką, to czynię sama, ale przez obecność kogoś koło mnie czuję się bezpieczniejsza. Zresztą jutro przychodzi do mnie p. Kasia i pod jej kuratelą na pewno pójdę do Parku, chętniej niż ostatnio, bo nie będą mi dokuczać moje stopy.
Ale wierzę, że i Ty sporo na świeżym powietrzu przebywasz trochę buzię do słonka wystawiasz, niestety coś tam prognozują, że znów ma być gorsza pogoda i nawet może spaść deszcz, oby nie, przynajmniej nie jutro, skoro mam takie plany na czwartkowe popołudnie.
Serdecznie Cię pozdrawiam Uleczko i zarówno Tobie i Wszystkim moim blogowiczom życzę, by jak najdłużej mogli się cieszyć taką pogodą.
Czy zauważyliście, że ostatnio moje wpisy są antypolitycznę? I bardzo dobrze, bo czuję się przez to spokojniejsza, a nerwy wcześniej jednak bardzo mi w życiu przeszkasdzały.
Ale nie oznacza to, że całkowicie sie nią nie interesuję, owszem, czasami czytam niektóre wiadomości i bardzo mnie one denerują, więc je szybko od siebie odrzucam.
Może kiedyś znów „politycznego” kiedyś do blogu wrzucę, ale na pewno nie tak skutecznie i nerwowo, jak to robiłam przed chorobą. Teraz mam czas przeznaczony na rekowalescensje i tylko spokój do życia mi jest potrzebny.
A teraz już kończę mój wpis i idę zjeść zupkę, którą sama sobie ugotowałam.

NARAZIE !!!!

Reklama