no to…….

 

          22 D  D  M  W  D  B  –  Z

 

 tuptam sobie do pracy, chociaż to sobota, chociaż za oknem deszcz i słota……..

 

aż chcę sie zanucić : "deszcz jesienny deszcz…."

 

albo lepiej to :

"zawsze niech będzie słońce……"

ale jest jak jest, rzeczywistość wzywa….

Ale czy wypada w takiej pogodowej zapaści życzyć komuś miłego weekendu??

Pewno wiele osób zawiedzionych będzie dzisiaj, bo wczorajszy dzień zapowiadał mile wypady na działki,a tu……  taka niemiła  niespodzianka.

Tak jak wiem, też na dzisiaj wiele ślubów się szykuje ( na szczęście żaden mój znajomy), też niezbyt to na takie uroczystości dzień, oby nie zaważył tylko na późniejszej małżeńskiej przyszłości…

No dobra, więc miłego weekendu ( jednak) życzę i ….pędzę do pracy!

słoneczny poranek

 

     23 D  D  M  W  D  B  –  Z

 

NO I CZY ŚWIAT PIĘKNY NIE JEST???

Wstał dzisiaj piękny, słoneczny i cieplejszy w końcu poranek.

Ba, nawet powiedziałabym, że za oknem jest cieplej, niż w domu, bo oczywiście nie grzeją jeszcze w kaloryferach ( no i po co? trzeba oszczędzać, skoro to prywatna kamienica – a płacimy za ogrzewanie przecież cały rok, przez wszystkie miesiące tak samo równo, więc czysta oszczędność na lokatorach).

Mury już bardzo wystygły ( stare budownictwo przecież), ale otwieram okno i wpuszczam do domu troszkę ciepełka, zawsze jakieś wyjście z sytuacji, nawet tej bez szans pozoronie, jest.

No to mamy nareszcie ciepło, słonko i odrazu weselej na duszy człowieka się robi, chociaż podobno nie ma co za bardzo się cieszyć, nastepny niz nadciąga…. ( no, czuję to już nawet w kościach)

Byleby tylko nie niż w życiowych powodzeniach- ten już mam zdecydowanie za sobą !

Dzisiaj piątek i może bym się cieszyła, ale najprawdopodobniej jutro idę też na te kilka godzin do pracy ( oczywiście do żabek, a jakże), ale co mi tam, popracować jutro mogę, zwłaszcza, ze przedemną sporo wolnych sobót teraz będzie w perspektywie z powodu urlopu….

Ech! URLOP!!

pomyłka

   

      24 D  D  M  W  D  B  –  Z

Coś chyba gdzieś w tym rozliczaniu dniu do wyjazdu pomyliłam liczby, przecież tych dni jest o wiele mniej, niż wskazuje codzienny mój wpis, nie wiem, czy coś przespałam?

a tyle razy liczyłam i liczyłam….. i  o całe dziesięć dni się pomyliłam, na szczęście na moją korzyść.

No, coś raz  jest na moją korzyść – bo ostatnio z tym szczęściem kieprawo się działo…..

Właśnie, moja kochana już niestety nie żyjąca Ciocia Irena mówiła: "Umiesz liczyć? licz na siebie"

I liczę, narazie wdrożyłam ściły tryb O (oszczędnosci), ale przyznam, że nie zawsze mi się to udaje.

Ach ta fantazja……..trudno ją poskromić……..

Bylebym z tym liczeniem na siebie  też się nie pomylić hehe.

Ale ogólnie mówiąc nie jest źle, pewnie, że mogłoby być lepiej, ale jak sie nie ma co sie lubi……

Dzisiaj trzynasty dzień miesiąca września.

Ta data przypomina mi moją babcię, już nieraz  tu wspominaną Tamtąmamę ( nie cierpiała, jak sie ją nazywało babcią).

Była wielka damą, obracającą się ongiś w wielkim świecie ( no w sumie była żoną senatora II RP),świetnie władająca językami, szczególnie niemieckim  a przede wszystkim  francuskim, którym do późnych swoich lat chętnie posługiwała się w rozmowach salonowych.

Pamiętam jednego pana doktora, zresztą kolegę mojego Taty, który specjalnie na take "francuskie pogaduszki "przychodził do Tamtejmamy, a ona była wtedy naprawdę bardzo szczęśliwa….

Dzisiaj mija 41 lat jak odeszła do Krainy Wielkiej Szczęśliwości……

południe

Południe nastało, a dziura w jezdni zalepiona.
Jeszcze trochę, a ekspertem drogowych robót zostanę.
Wszystko sobie pooglądałam.
Najpierw dziurę oczyścili z brudów, potem dwóch wylewało tam goracy asfalt ( ale śmierdziało!!!) a trzeci posypywał za chwilą to piaskiem i taką miotłą- gładziarką to polerował, na końcu postawili płotek wokoło i…..kawałek jezdni ( tej zresztą przez nich wcześniej wyburzony) naprawiony.Prawda jakie to proste????.
No i czego na stare lata człowiek się uczy???
Jednak nie tylko przez internet można się dowiedzieć ciekawych rzeczy, wystarczy przez okno sobie popatrzeć.
A teraz znikam już do pracy.Cześć.

remontują…..

 

                35 D D M W D B -Z

 

Dostali pieniądze z Uni, to remontują teraz wszystko na potęgę.

Koło mojego domu też ciężkie maszyny pracują.A właściwie to głównie już teraz smolarka. Kopcą tą smołą ile wlezie ,( no właśnie, po co w domu akurat jestem), hałasują, ale za to będzie ślicznie. Ale tylko na sąsiedniej ulicy ( mój dom jest narożny), remont zahacza tylko kawałeczek chodnika i jezdni z mojej ulicy, dalej już sobie będzie  można zęby na dziurawym chodniku i jezdni wybijać, opony dziurawić…..

Okna nie można  porządnie otworzyć, bo smołą zajeżdża ( tak będzie w piekle????), ale może to i dobrze, bo w mieszkaniu jest i tak chłodno, ciekawe kiedy będą w kaloryferach odpalać ( gdzie niegdzie już grzeją!)

I tak mija mi następne przedpołudnie w ocekiwaniu na wyjście do pracy.

Chyba jednak lepiej na tą ranną zmianę chodzić, bo zawsze jest milej i ciekawiej popołudniu, chociaż trzeba przyznać, że teraz, gdy mam  dekoder, więcej ciekawych rzeczy można sobie  w telewizji pooglądać o każdej porze dnia  i nocy też 🙂

Ale noc pozostawiam jednak na spanie.

A tak apropos: już jutro spłacam ostatnią ratę za telewizor, czyli już ci  jest on mój, a nie banku.

 To taka  moja mała pocieszka na te pochmurne dni.

MINĘŁO 6 LAT….

 PAMIĘCI  OFIAR TERRORYZMU POLEŁYCH 11 WRZEŚNIA 2001 ROKU

  

  P A M I Ę T A M Y !!!!!

Z przerażeniem śledziłam wtedy losy Nowego Yorku i pozostałych atakowanych zaślepionych religijnym fanatyzmem miast Stanów Zjednoczonych.

Z przerażeniem, ale także z niezrozumieniem  DLACZEGO ???

Jak człowiek człowiekowi może takie piekło na ziemii zgotować???

Jak można kochać Boga, ich Boga, jak nie kocha się ludzi, przez Boga do życia powołanych????

Mój Bóg mówi : nie zabijaj, czy ich tego nie zabrania???

Przecież to ta sama, wspaniała, najlepsza Osoba , kochająca ludzi i ucząca ich kochać bliźniego.

Chyba bardzo wypaczona jest islamska wiara……

siła złego na jednego

 

             36 D  D  M  W  D  B  –  Z

 

Jak coś nie idzie, to nie idzie. Widać pech lubi parami chodzić.

Dzisiaj przychodzi pan do naprawy mojego  zesputego video.

Właściwie ktoś powiedziałby, a na cholerę ci wideo, ale skoro już jest?, trudno, żeby niepotrzebny mebel po domu się poniewierał, co nie?

Znów kilka groszy z kieszeni wyleci i jak tu oszczędzać?

A może pokusić los i jednak zagrać w totolotka?

Nie muszę odrazu tego miliona wygrywać, zadowolę się mniejszą kwotą, akurat taką, żeby te wakacje  w Busku jakoś sobie zabezpieczyć.

Och, pieniądze, pieniądze.

Jedyna możliwa  i dostępna dla mnie oszczędność to rzucenie tych cholernych papierosów, ale jak, skoro atmosfera teraz w moim życiu taka nerwowa?

(jeszcze ciągle trochę nerwowa, niby przeszło, ale zadra w sercu wciąż tkwi!)

Wczoraj złapałam się na tym, że już nie panuję nad swoim nałogiem i sięgam po papierosa michimalnie, zwłaszcza, gdy siedzę przy domowym  komputerze.

Znalazłam sposób ( no dobra, ktoś mi podpowiedział), wyniosłam popielniczkę, papierosy i zapalniczkę na stolik koło okna.Same korzyści z tego wynikną, będę mniej paliła (bo jednak muszę wstawać, iśc do okna, co już jest nie machimalne a całkiem świadome) no i nie będzie tak strasznie w tym moim pokoju "pachniało" papierosowym dymem.

Muszę się ograniczać, przecież bedąc w pracy palę jednak o wiele, wiele mniej,

A może jednak rzucić to w cholerę???????

PRZYZWYCZAJENIE

 

              37 D  D  M  W  D  B  –  Z

Przywyczajenie to podobna  druga natura człowieka.Jego własna skóra.

Oczywiście, że mimo że nie musiałam rano wstawać, juz kilka minut po piątej otwarłam dzisiaj swoje piękne skąd innąd oczęta ( no fakt, że mam ładne oczy, temu nikt nie zaprzeczy,ale w końcu każdy coś pięknego w sobie musi mieć, no nie??)

Mam przed sobą jeszcze sporo czasu do wymarszu do pracy, muszę jakoś go porządnie spożytkować, może małe pranko uskutecznić, pokój odkurzyć, kwiatki podlać……

Dawno w dzień powszedni nie miałam tyle dla siebie czasu i muszę do tego przywyknąć.

Dzisiaj u żabek zapowiada się bardzo pracowity dzień (Asia poszła na urlop, będę sama pracowała,jak ongiś na dwóch stanowiskach: technik rtg i rejestratorka), więc od rana nabieram dużo p o z y t y w n e j  energii.

Czego wszystkim na bieżący nowy tydzień i ten deszczowo – mglisty poniedziałek życzę.

P.S. czy ja kiedyś pracowałam u jakichśtam rybek?????????????

To chyba był jakis zły sen…………

popołudniowo

 

                                  38 D  D  M  W  D  B  –  Z

 

I ZNÓW SIĘ ZAPOMNIAŁAM Z TYM BLOGIEM….

No dobrze, rany wylizane, już spokój mą duszę opanował ( nie ma to jak dobry sen) i radość, że jutro nie będę wstawała, tak jakbym musiała o 5 rano, jutro dopiero na popołudniu idę, więc tyle czasu dla siebie będę miała rano….

Ale to wszystko jutro, a dzisiaj jeszcze nadal cieszę się domowym ciepełkiem, zwłaszcza, że za oknem plucha.

a propos:

–  Mamusiu, daj mi kilka złotych,muszę iść sobie  zeszyt kupić

– No co ty zwariowałaś, w taką pogodę, jeszcze się przeziębisz, wyślemy tatusia

Chyba już teraz widać, że mi lepiej co?????  

snutno….

                         

         29 D D  M  W  D  B  –  Z

Jakoś bez entuzjazmu obudziłam się w ten sobotni poranek.

Poprostu jestem tąpnięta.

Liżę rany….

A i nawet zastanawiam się, czy jest sens  mojego wyjazdu do Buska.

Muszę jeszcze dobrze to przeanalizować.