I po co te nerwy???

   

 

żebym to ja to wiedziała…. nerwy są i już.

Denerwowałam się  wczoraj tą wizytą bardzo ,  to nie zależało odemnie, było poza mną.

Grunt, że wszystko za mną., ale co się nalatałam do tego WC, nawet już po wizycie, to moje.

Widać to był mój sposób na odreagowanie się.

A wszystko przecież się udało i o najważniejsze pierogi bardzo  smakowały moim gościom.

A co poza tym?

Normalnie, w Polsce szaleją burze z dziwnymi skutkami, Strauss-Kahn wyszedł na wolność,

bo jednak podobno nie zgwałcił pokojówki, tylko odbył z nią seks za jej przyzwoleniem

( a kto to wie, jak naprawdę było?) rząd ,Kadafiego upada, chociaż on jeszcze wciąż

rozrabia, a Ameryka zatrzęsła się w posadach, wczoraj aż w 5 stopniach Richtera

Czyżby coraz więcej zapowiedzi proroctw o zbliżającym się końcu świata  miało się spełniać?

A w Polsce?? oczywiście boje zażarte w kampanii wyborczej, którą śmiało można nazwać

teraz kampanią oszczerstw, jednia partia oskarża drugą, sprawy opierają się o sąd.

„Kultura” Pisu zaś przejawia się w jawnym darciu programu PO, nie wspominając już o bardzo

wymownym geście pana Hofmana, pokazującym, gdzie ta broszurka powinna się znaleźć.

No cóż, widać chamstwem i przebojem do koryta się rwą, mam nadzieję, ze wielu Polakom

nie przypadają do gustu takie argumenty.

Przynajmniej mnie nie.

LUDU PISU  OPAMIĘTAJ SIĘ !!! ZAMIAST INWEKTYW DAJCIE W KOŃCU TEN SWÓJ

OBIECYWANY PROGRAM, BO JAK DOTĄD GO NIE WIDAĆ, ZA TOP WIDAĆ WASZE

INWEKTYWY I WRĘCZ  ZAGRANIA ZUPEŁNIE PONIŻEJ PASA!!!

Wczoraj  J.Kaczyński wyśmiewał się z decyzji złożenia na niego wyborczego pozwu, stwierdził,

że  Sąd nie jest najlepszą metodą przeprowadzania kampanii – znów wykazał swoja krótką

pamięcią , bo w czasie prezydenckiej kampanii co rusz do sądu biega i składał  pozwy na

przeciwnika.

A wyborczy lud obserwuje: propisowcy wychwalają pod niebiosy swojego Guru ( jaki to

najmądrzejszy pod słońcem mąż stanu, prawie że prorok pokoju i miłości), druga strona

czuje wielki absmak, widząc tego człowieka na ekranach,  teraz tylko zależy, która

strona będzie miała większe przebicie, jak na razie ta druga ciągle  góruje

 

To tyle na dzisiaj o polityce, znów się zdenerwowałam i musiałam sięgnąć po mój zbawczy

smoczek  –  papierosek.

No i oczywiście trzeba jeszcze napomknąć, że przed nami kolejny tropikalny dzień,

pewnie znów burzami zakończony.

No to się trzymajcie cieplutko i nie dawajcie się przeciwnościom losu.

P.S. ciekawe kiedy  za śmiałe wypowiedzi zamkną mój blog? a może i mnie?

Czy mogę wtedy liczyć na cebulę od moich wiernych czytelników???