
( czyli moja kompozycja na sobotni poczęstunek):
1 kostka bulionu, półtorej szklanki wody, szklanka kuskus, 2 łyżki oliwy, 2 cebule, 1 główka
czosnku, 1 podwójna pierś z kurczaka,2 czerwone papryki. kilka pieczarek, puszka kukurydzy.
Z kostki przygotować bulion.kaszkę kuskus zalać bulionem, zakryć do wchłonięcia płynu w kaszkę,
potem roztrzepać widelcem, dodać łyżkę oliwy,
Na patelni na oliwie usmażyć pokrojona cebulkę, dodać czosnek, przesmażyć z pokrojoną w kostkę
piersią z kurczaka, czerwoną paprykę i na końcu dodać pieczarki, wszystko to przesmażyć, dodać
do kaszki, dodać odsączoną kukurydzę i wsadzić na jakieś 15- 20 minut do piekarnika. Można zalać
to jeszcze mieszanką startego żółtego sera, jogurtu i żółtka i jeszcze chwilkę zapiec, aż ser się
rozpuści.
Podawać na gorąco, smacznego.
Takie sobie wymyśliłam jedzonko, a czy będzie dobre, napiszę dopiero w niedzielę.
A czemu dzisiaj pisze o tym? Ano, sprawa bardzo prosta, nie mam dzisiaj żadnej specjalnej
koncepcji na wpis, no cóż, tak bywa.
W końcu dzisiaj jest koniec tygodnia pracy, więc człowiek przemęczony nieco…
No dobra, może przesadzam, ale ta zima mnie dokładnie nerwowo wykańcza, ja już chcę wiosny!!
Aha, wczoraj zrobiłam już przedpłatę na wiosenny, świąteczno – wielkanocny , czterodniowy
wypoczynek w Zakopanem- Kościelisku. Co prawda jedne święta dopiero co się
skończyły, ale już trzeba pomyśleć o tych następnych, mam nadzieję, że już naprawdę
wiosennych. I przynajmniej mam teraz na co czekać i cieszyć się na zapas. 🙂
Tym bardziej, że za oknem mróz, który ma jeszcze ponoć w przyszłym tygodniu tężeć.
A może, jak to często bywa, prognoza pogody się nie sprawdzi
A jeżeli nie, to może jakoś tą zimę przeżyję.
Grunt, że weekend tuż, tuż.
P.S. zdjęcia są moje. Acta precz od mojego blogu 🙂