i znów pisi zonk

                       

 Europoseł z PO Jacek Protasiewicz  został wczoraj jednym z 14 zastępców Przewodniczącego

Parlamentu Europejskiego. Do tej funkcji startował również z ramienia Pisu europoseł

Ryszard Legutko, ale przepadł z kretesem. Czyżby w Parlamencie Europejskim też już

wiedzieli ile Pis jest wart??

Pan prezes znów chciał dokopać premierowi i jak zwykle znów wyszedł na głupka.

Chodzi o wypominanie premierowi jego ciągłego niby urlopu i prezes starał się przywołać

premiera do pracy Tymczasem okazuje się, że prezes jako premier  w czasie swojej

jednorocznej kadencji wykorzystał 17 dni urlopu, a za 18 wypłacono mu ekwiwalent

pieniężny, podczas gdy Tusk podczas swojego premierowania wykorzystywał kolejno w 2008

roku 11 dni, a w następnych latach: 10, 9 i 5, nie biorąc za resztę żadnego  ekwiwalentu.

Więc kto tu chciał być wredny, a kto oberwał?

No tak wszystko zgodnie z  zasadą : kto mieczem wojuje od miecza ginie.

Mnie oczywiście takie kacze wpadki bardzo cieszą, bo pokazują tylko  jak marną kreaturą

jest jego autor, który mieni się katolikiem, a tym czasem jad złośliwości bardzo obficie

z jego ust wypływa, niczym lawa z Wezuwiusza.

Wczoraj znów pan prezes chciał zabłysnąć i tłumaczył wszystkim jak to telewizja TRWAM

jest najbardziej obiektywna ze wszystkich  możliwych telewizji, czym wywołał ogólny śmiech.

Można różne rzeczy i tej telewizji powiedzieć, ale obiektywizmem  na pewno nie jest

popieranie jednej słusznej prezesowej partii tudzież popieranie prywaty Ojca Dyrektora,

który świetną kasiorę  na swoich interesach robi a i tak od biednych emerytów wyciąga

jeszcze z kieszeni co się da. Już chyba to raz pisałam, ale powtórzę : podejrzewam, że

Ojciec Rydzyk nie jest osobą wierząca, bo każdy wierzący ma w sobie chociaż odrobinę

Bożej bojaźni, wszak kiedyś stanie przed tronem Pana i za wszelakie szubrawstwa na

ziemi czyniące odpowie na Sądzie Ostatecznym. A skoro ten człowiek  takowe

szubrawstwa czyni, bogaci się kosztem biednych to znaczy że Boga raczej się nie boi.

Przecież Pana Boga nie da się przekupić podobnie jak niektóre tu ziemskie kościelne władze.

I jeszcze na koniec politycznych rozważań przytoczę błyskotliwą myśl pana Antoniego

Macierewicza :

” gdyby na lotnisku było więcej BOR-owców istniałaby szansa powiadomienia prezydenta

o złych warunkach meteorologicznych” :-)))) ?

Dobre co???????

No dobrze jeszcze jedna świetna myśl wyżej wymienionego, podane  jako dowód,

że generał Błasik nie był w kabinie pilota. Co prawda jego ciało  znaleziono w tzw

pierwszym  sektorze, co niby oznaczać miało, że to niekoniecznie musiał być w kabinie,

tylko  w trakcie wypadku tam się przeturlikał, a i tu uwaga: rzeczy pana generały

były całkiem gdzie indziej, w tzw drugim sektorze. To znaczy  co?? pan generał gdzie

indziej siedział (np w jednak w kabinie) a gdzie indziej pozostawił swój podręczny

bagaż, podczas gdy normalny człowiek jednak swoje rzeczy pozostawia w rejonie, gdzie

jest jego fotel. Dziwne to troszeczkę.

Dosyć , sama siebie już muszę upomnieć, bo kiedyś to źle dla mnie się skończy, gdy

na przykład w jakiś dziwny sposób jednak ta partia do władzy dojdzie i  przeglądną

wszystkie wpisy, oj miałabym się z pyszna, nawet to, że Ziobro to mój krajan nie

pomogło by przed odosobnieniem do końca moich dni, wszak czego, jak czego,

ale krytyki to stronnictwo, a właściwie te dwa odłamy stronnictwa raczej nie znoszą.

A prawda tym bardziej boli…….

Miłego dnia życzę wszystkim.

żal mi Buzka

              

Wczoraj Jerzy Buzek przestał już niestety być Przewodniczącym Parlamentu Europejskiego, na

jego miejsce został powołany niemiecki socjaldemokrata Martin Schulz.

Przykro, że jego kadencja dobiegła końca, ale takie niestety są reguły demokracji, wg umowy

jego kadencja miała trwać 2 i pół roku i tyle trwała. Różne są głosy na temat jego

przewodnictwa, na ogół jednak pochlebne ( no może z wyjątkiem pisowców, ale im się z

reguły  nic nie podoba – taką już maja zasadę), dla nas Polaków był to zaszczyt, że tak

wysokie stanowisko w tak ważnej, jaką jest Unia Europejska instytucji pełnił Polak i w

dodatku  pełnił ją godnie.

 Nie wszyscy politycy muszą mieć zszargane własne imię jakimiś szwindlami, a jeżeli nie

dzieje się to na forum europejskim to już naprawdę może przeciętnego Polaka w dumę wbić.

Tyle różnych szwindli wychodzi u nas w Kraju ostatnio, dzisiaj w Fakcie ( który jest jak

najbardziej plotkarską gazetą) można przeczytać o wielkich premiach, które zostały

przyznane przez byłą Panią Minister swoim pracownikom za przygotowanie tej niefortunnej

reformy refundacyjnej, nie wiem, na ile to prawda, na ile wrogą propaganda ( Fakt jest

gazetą z wyraźnym poparciem Pisu), myślę, że ten temat będzie jeszcze poruszany i

dokładnie się mu przyjrzymy, bo gdyby była to prawda to……… nie wiem co o tym myśleć.

Ale tak, czy tak ta nasza polityka zaczyna być coraz bardziej brudna, może rzeczywiście

lepiej w nią się nie zanurzać, tylko martwić się raczej o siebie, o własny i rodzinny byt.

Pozostawmy to mediom, którzy na tym się wspaniale paszą i wszelakie plotki chętnie

przekazują, jako, że to jest sens ich istnienia: im więcej sensacji tym więcej kasy do kieszeni

wpłynie.

Tymczasem zapowiadają nadchodzące mrozy, ale czy tak będzie na pewno?

Zapowiadają też  zawieje i zamiecie na drogach, na szczęście w podróż daleką się nie

wybieram, na spacerki też raczej nie – muszę po prostu do wiosny jakoś przeczekać.

Na przekór tej białej zimy wstawiam słoneczne kwiatki, zawsze trochę milej, nieprawdaż?

Powodzenia!

Szczur

                         

Francesco Schettina  – to ostatnio nazwisko na ustach wielu osób.

A kto to jest? Ano ten sławny kapitan Concordii, który wsadził statek na skały, spowodował

katastrofę i w dodatku jak tchórz ( szczur) uciekł jako jeden z pierwszych z okrętu, podczas,

gdy ewakuacja zagrożonych pasażerów trwała całą noc.

Szkoda, że nosi akurat takie nazwisko, które nam się kojarzy z naszym polskim politykiem,

bynajmniej nie posiadającym podobnych wrednych cech, jak owy kapitan.

Im więcej  człowiek czyta na ten temat, tym bardziej ciekawych rzeczy się dowiaduje, niestety

 także i smutnych, albowiem odnajdują osoby, które zginęły właśnie na tym okręcie, wiele

osób jest jeszcze do tej pory nie odnalezionych, Miejmy nadzieję, że nie okaże się, że i oni

stracili życie przez głupotę kapitana, który chcąc pokazać piękno oświetlonej wyspy wpłynął

zbyt blisko brzegu i nadział się na skałę.

Włosi mają swoje problemy ( chociaż trzeba przyznać, ze z międzynarodowym „wkładem”),

my mamy swój własny problem, który ciągnie się za nami od dnia 10 kwietnia 2010 roku i

jeszcze pewnie będzie trwał i trwał do końca….Pisu (?)

Dzisiaj bowiem odbędzie się konferencja prokuratorów na temat ostatnich odczytów

rozmów z kokpitu samolotu, okazuje się, że słowa, które pierwotnie były przypisane

gen Błasikowi nie należały jednak do niego, a do drugiego pilota. Miałoby to niby

świadczyć, że owego generała w ogóle w kokpicie nie było, tylko dziwnym trafem jego ciało

zostało znalezione tuż obok II go oficera, co świadczyłoby, że jednak w kokpicie był.

Jak zauważył ( słusznie) jeden z forumowiczów, skoro głos drugiego pilota był nagrany

z oddali, to kto w takim razie siedział na jego fotelu, tuż obok kapitana?

No o jeszcze jedna dla mnie dziwna sprawa, skoro drugi pilot robił dobre odczyty

wysokości, zgodne z rzeczywistością, dlaczego kapitan tych odczytów nie słuchał i

nadal obniżał wysokość niezgodnie z procedurami?

Coraz bardziej dziwne są te wszystkie wiadomości, wielokrotnie przeczące

same sobie, ale oczywiście Pis, a w szczególności Wielki Śledczy Macierewicz niewątpliwie

wykorzysta to wszystko dla swojej własnej interpretacji i znów powróci wersja zamachowa,

chociaż trzeba powiedzieć, że już właściwie powróciła. Już dwa dni temu pan prezes

wypowiadał się, jakie to ohydne kalumnie padały na gen Błasika i na św pamięci jego brata.

Oczywiście będą się domagać prawdy, bo dla nich prawda jest jedna, winien jest

Putin, Tusk i Komorowski, którzy spisek zamachowy zawiązali i uśmiercili jednego

najbardziej ze szlachetnych prezydentów  we wszechświecie od czasów, gdy tylko takie

stanowiska zostały na świecie piastowane.. Każde inne oświadczenie niż powyższe jest

ohydnym kłamstwem i musi zostać ukarane. Prawdopodobnie nawet tam żadnej mgły

nie było, ani nie było po drodze żadnej  brzozy , co za cholerą ją potem siekierką ściupała??.

Znowu o polityce, dobra może   być o pogodzie.

Śnieg nadal leży na trawnikach i resztki pośniegowe na jezdniach i chodnikach, co czyni je

śliskimi, ale cóż, taka pora roku.

Niestety dzisiaj nic mnie od wyjścia na to zimno i  ślizgawkę nie wyzwoli, nie ma zmiłuj się,

muszę  do pracy bieżyć, jak to dobrze, że istnieją taksówki, w końcu to pan kierowca będzie

się musiał męczyć drogą, a nie ja.

A że kosztuje? a co dzisiaj nie kosztuje? I tak przez tego elektrona jestem do przodu

z pieniędzmi, bo tylko raz na jakiś czas wkłady kupować muszę, mniej więcej raz na dwa

miesiące i nie jest to wcale suma większa niż cena dwóch paczek papierosów, a ile tych

paczek papierosów zaoszczędziłam w tym czasie?, od 6 grudnia minęło wszak szmat czasu.

A pieniędzy dla potomnych nie mamco zostawiać, bo pochować mnie muszą i tak i tak, na

pochówek zresztą im trochę kasy zostawię, a czemu niby mam teraz oszczędzać, aby potem

ktoś moje pieniądze przetrwonił w przyszłości? jaki to sens? Żaden, nieprawdaż?

Żartuję oczywiście, niech szanowna rodzina mi wybaczy i bez komentarzy to pozostawi.

Żresztą na razie nie wybieram się wcale na tamten świat, a wróżka kiedyś mi powiedziała, że

będę żyła 84 lata, więc jeszcze trochę czasu pozostało.

A tym papierosem elektronowym zaraziłam trochę żabczański personel : najpierw chwyciłam

się ja  za tego papieroska, po mnie Kasia i Magda, a teraz jeszcze pani Ana menadżerka też

jest na kupnie elektronicznego papierosa, jako, że ostała się sama i nie mia towarzystwa

do zaciągania się na zewnątrz prawdziwym papierosem. A że palenie papierosa bez

towarzystwa nie jest taką już przyjemnością postanowiła się do klubu „elektronów” zapisać.

No popatrzcie, jaki mam dobry wpływ na personel przychodni – prawda???

Może szefostwo weźmie to pod uwagę i jakąś premię za propagowanie zdrowego palenia

wyasygnuje. Nawet jestem gotowa Leszka przekabacić i do naszego klubu na siłę wciągnąć.

Czego dla mamony się nie robi 🙂

No to pozostało mi jeszcze życzyć miłego tygodnia wszystkim starym, nowym, wiernym i

niewiernym moim czytelnikom.

Ostatnio się dowiedziałam, że zainteresowanie moim blogiem wzrosło.

Mam się z tego cieszyć, czy wręcz przeciwnie?

Nich żałuje

                               

VIP okropnie mi się ostatnio naraził, więc nie został zaproszony obiad i niech żałuje:

A wczoraj i dzisiaj jest ten sam pyszny obiad (bo jednak ugotowałam na dwie osoby ):

prawdziwy rosół ,czyli z mięsa wołowego dwojakiego rodzaju : z  szpondra i  z pręgi, z

makaronem, a na drugie  danie sztuka mięsa z sosem chrzanowym, mniam jaka pycha,

uwielbiam.

W ogóle tak się zastanawiam, czy kiedykolwiek jeszcze VIP-a na obiad zaproszę, tym razem

to już naprawdę bardzo za skórę mi zalazł. Ale znając moje dobre serce po jakimś miesiącu,

może dwóch dam się jednak  udobruchać????

No proszę, dwa dni temu śniło mi się, ze VIP piękną różę mi wręczył, a potem jeszcze jakiś

inny kwiatek, rzeczywiście, „kwiatki” w realu były wspaniałe, jak tu w sny nie wierzyć?

A ja weszłam sobie wczoraj na stronę http://www.niebieskamila.pl- polecam

Można sobie tam pooglądać w jaki sposób ludzie „przy forsie” mogą wspaniale spędzić swój,

przy okazji zwiedzając cały świat. Wystarczy zaokrętować się na wybranym okręcie – hotelu,

który jest podobnie wyposażony jak ta nieszczęsna Concordia i……… już świat otworem

staje, można sobie  zwiedzić niektóre śliczne zakątki świata.

Polecam tą stronę, można sobie zobaczyć jak wiele jest takich wspaniałych wycieczkowych

statków i w jakie różne strony świata  można wyruszyć.

Ale do tego niestety trzeba być w miarę bogatym. ( gdybym był bogaty……..)

Już wiem, gdy wygram w lotka główną wygraną zabieram Magdę na taką eskapadę, bo

 jak już wiecie VIP popadł w straszne niełaski. Wystarczy tylko 6 cyferek dobrze

zakreślić, tylko……..

Dzisiaj zimowa niedziela, więc Ewusia zakuwa się w ciepły kocyk i odpoczywa.

Inni niech się męczą na nartach i zimowych ( śliskich) spacerach, to nie dla mnie.

Stanowczo nie. Miłej niedzieli.

Polak potrafi

                                 

 

Wyszedł zakaz sprzedawania psów poza miejscami do tego  przeznaczonymi, tzn nie można

sprzedawać np ich na alegro Co robi wtedy mądry Polak : ano daje ogłoszenie, że sprzeda

miskę albo smycz z obrożą za 6000 zł a gratisowo dołoży do tego pieska. proste, prawda?

POLAK  POTRAFI!!!!!

Nareszcie śnieg – powiedzieliby ci którzy na narty się wybierają, nareszcie można poszaleć

sobie do woli.

Mnie ten śnieg nie cieszy wcale, chociaż dzisiaj nie zamierzam wcale nigdzie wychodzić z

domu.

Ale na jezdniach i na chodnikach ślisko, chciałoby się zaśpiewać niegdysiejszy szlagier:

WSTAWAJ ZENEK! ŚNIEG NA DWORZE ! WSTAWAJ ZENEK! SPAĆ NIE MOŻESZ.

WSTAŃ ! ZENEK WSTAŃ.!

WEŹ SIĘ ZENEK DO ROBOTY ! 

Ale teraz już słychać, że łopaty pracują, czyli Zenki nareszcie się przebudziły, a jest godzina

10 rano, więc czy nie za wcześnie aby???

Oglądałam dzisiaj w TVN – 24 przekaz z popularnej zakopianki, oczywiście zaśnieżonej i

śliskiej, jako, że pługi nie zdążyły jeszcze błota pośniegowego z niej ściągnąć, wiadomo,

drogowców jak zwykle zima zaskoczyła, chociaż, że już co najmniej od dwóch dni trąbili, że

będą obfite opady śniegu, a zresztą w rejonie Zakopanego takie opady były kilka dni

wcześniej.

I od razu przypomniały mi się dobre stare czasy, gdy jeszcze byłam dzieckiem i tata chciał

mnie zabrać na weekend do Zakopanego, właśnie o takiej zaśnieżonej porze roku.

A że zawsze cykora miałam i się bałam takich śliskich dróg, stanowczo tacie takiego wyjazdu

odmówiłam. Biedny tata nie wiedział, co ma zrobić z takim uparciuchem i żeby mnie

udobruchać pozwolił mi wziąć z nami na ten wyjazd moją najlepszą przyjaciółkę z klasy, Zosię.

To mnie chyba trochę przekonało, bo jednak obie wsiadłyśmy do samochodu i pojechaliśmy, z

tym, że ja całą drogę na głos ze strachu  się modliłam raz do Pana Boga drugi raz do św.

Marietty ( wtedy wraz z Zosią uczęszczałyśmy do kółka św Marietty), niestety jakoś moje

modły nie zostały wysłuchane, bo ostatecznie zakopaliśmy się w jakimś rowie i tata musiał

szukać pomocy u pobliskich mieszkańców, dopiero przy pomocy koni i łańcuchów z tego rowu

jakoś zostaliśmy wyciągnięci i o bardzo późnej porze wylądowaliśmy w końcu przed naszym

pensjonatem w Zakopanem. Ale to nie był  wcale koniec naszych zakopiańskich przygód, bo

skoro tylko tata zaparkował przed pensjonatem, chciałam jak najszybciej z tego feralnego

auta uciekać, wysiadłam więc lewymi drzwiami prosto na….pana milicjanta, który dał tacie

spory mandat za niewłaściwe opuszczanie samochodu  prosto na jezdnię,a nie na chodnik.

Potem już chyba wszystko było w porządku, ale powrotnej drogi jakoś już nie pamiętam,

może doszłam do wniosku, że i tak moje modły na nic się nie zdają???

To tyle wspomnień, dzisiejszy dzień przynosi smutną wiadomość o katastrofie włoskiego 

statku wycieczkowego Costa Concordia,  kilka osób straciło życie, wiele osób jest rannych,

nasuwa się wspomnienia porównawcze z Titanikiem, który przed wielu  latach zatonął.

Był podobno niezatapialny, a teraz okazuje się, że nawet nowoczesne wyposażenia takich

statków nie jest całkowitym zabezpieczeniem  przed zatonięciem. Na szczęście tutaj w porę

została wdrożona akcja ratunkowa i stąd  taka  stosunkowo mała ilość poszkodowanych,

albowiem na pokładzie było ponad cztery tysiące osób.

Ale wyobrażam sobie ten straszny stress wszystkich uczestników tej wyprawy, oni nie prędko

znów na pokład statku wejdą. A dla nie jednych pewnie miała to być podróż ich marzeń. ich

życia.

Życzę dzisiaj, aby wasze marzenia były bardziej bezpieczne i spełniały się szczęśliwie  w stu

procentach.

Miłego weekendu

 

to był zły dzień

                 

 

Wczorajszy dzień był bardzo złym dla mnie dniem, tak bardzo się pochorowałam, że

jako tako pozbierałam się dopiero wieczorem. Nie było mowy, abym do pracy dotarła,

dokładnie mnie zmiotło. Były też i dobre strony   tej niedyspozycji , zmierzyłam

wieczorem mój cukier ( przecież byłam na czczo, cały dzień nic nie jadłam) i okazało się, że

poziom cukru był prawie idealny, no w każdym bądź razie dawno już tak niskich jak na mnie

wartości nie miałam. Poranny pomiar cukru też był podobny, acz jeszcze nie idealny.

. Jaki z tego wniosek : najlepiej nic nie jeść, to będę zdrowa. Ale może się to  też

skończyć, tak jak w tym kawale:

 pewien facet oduczał swojego konia jeść i już, już prawie mu się udało go oduczyć, tylko, że

koń  zdechł. A ja zaczynam z cukrem od początku : czyli  skoro już spadł, muszę jeść tak,

by go nie podwyższać, może nie skończy się tak tragicznie jak z koniem????

No nic, dieta, dieta, i raz jeszcze dieta i będę idealnie zdrowa , ale czy szczęśliwa na

tym lisku zielonej sałaty???

Dzisiaj wstałam zdrowa i wyspana, nie dziwota po takim wczorajszym maratonie spania,

ale gdy coś dokucza  najlepiej przespać ból. A wczoraj mój brzuch wsadzony był do imaka

i  następnie był wykręcany raz w prawo, raz w lewo.

No i zaraz radośnie do pracy wyruszam, więc miłego dnia wszystkim życzę

Cysorz to ma klawe życie!!!

                     

A teraz to już wszystko wiadomo, no prawie wszystko, przynajmniej wiadomo czego

Jarek zazdrości Donaldowi, mianowicie tego cysarskiego życia.

Teraz ju też wiadomo, czemu tak często pod tym Pałacem urzęduje, domaga się tego, co się

mu należy, czyli cysorskiego pałacu,a tak już blisko, bliziutko był w jego zasięgu,  nawet

dwukrotnie. A tu przyszedł najpierw hrabia i mu sprzed nosa pałac gwizdnął, a potem ten

chłystek Donek świsnął go z pałacu premierowskiego i jak tu żyć teraz?

Więc każdego 10 tego dnia miesiąca chodzi smutny pan prezes wraz z wierną mu

cysorską świtą doglądać tego pałacu, bo nóż widelec  raz jeszcze jakiś zamach na ten

 pałac uda mu się przeprowadzić??? Tylko jakoś do tej pory przynajmniej część społeczeństwa

tymi wędrówkami ludu pisowskiego była zainteresowana,  lecz ostatnio nawet media straciły

w tej materii zainteresowanie i nawet słowa na temat owych  kaczych tęsknot nie wspomina.

Niewdzięczność prawdziwa, zaiste.

Zresztą Pis wyraźnie ostatnio  trzyma prezesa na krótkiej smyczy, żeby znów coś głupiego

nie palnął ( jakoś ostatnio długo coś pan prezes był niewidoczny)  i słusznie, bo wczoraj udało

mu się jakoś z tej smyczy urwać  i przebierając  krótkimi nóżkami szybciutko  pobiegł wprost

do dziennikarzy, żeby swoją następną  mądrość życiową potomnym przekazać, no i  jaki tego

był skutek???, ano  znów strzelił łbem w płot, bo pomylił odtwórcę znanego kiedyś szlagieru

właśnie o cysorzu i jego klawym życiu. Chciał być dowcipny i chciał ośmieszyć premiera, a

tymczasem sam stał się obiektem śmieszności. Czyli klasyczny przykład  : nie rób drugiemu, co

tobie nie miłe, panie prezesie. A po drugie gdy chce się koniecznie coś do mikrofonu

powiedzieć, trzeba dokładnie się do tego przygotować, żeby potem na durnia nie wyjść.

No chyba, że ktoś lubi robić z siebie durnia, ale wtedy stanowczo nie nadaje się taka osoba

na piastowanie wysokich państwowych stanowisk.

Znowu o polityce??. Czasami człowiek musi, inaczej się udusi, jak ongiś śpiewał Sthur.

Co prawda on nie wyrażał się tak  o polityce, ale o śpiewaniu, ale teraz nastąpiła moja

własna interpretacja  i już.

A poza tym mamy zimę, dziwne co? w styczniu zima? No niby zima, bo w Krakowie raczej na

pluchę wygląda, chociaż coś na kształt śniegu wczoraj spadło, za to stolica Tatr jak na stolicę

przystało przybrała się w zimową szatę ( pokazywali nawet jako ewenement), dobrze, bo

wnetki cepry zjeżdżać się tam będą na zimowe ferie i dutki góralom w kiesach przybędzie.

No to wstał nowy dzień, dla mnie niezbyt szczęśliwie się zaczął, już od  5.15 rano biegi

terenowe do WC urządzałam, nie wiem czy to zwyczajna niestrawność, czy znów ta grypa

żołądkowa, muszę się pozbierać  jakoś, bo mam porejestrowanych pacjentów, a brzuch boli i

boli…… ech zawsze pod górkę

 

 

kolejna miesięcznica, czyli dziesiątego stycznia 2012

                                

 

Ja tych pisiorów całkiem już nie rozumiem, ale kto ich właściwie rozumie???

Uważają, że WOŚ to jest…żebractwo.

A ja pytam : gdy Szanowny Ojciec Dyrektor z Torunia ( nazwisko zaczyna się

na R) wyciąga rękę po datki od biednych babć emerytek i dziadków emerytów  to nie jest

aby haniebne żebractwo??????????????

Słów brak, jakie oni mają zdanie o ….no właśnie, jakie by nie było i o czym by nie

było, zawsze jest sprzeczne ze zdaniem normalnie myślących ludzi, dla których dobro

jest zawsze cechą pozytywną, ale widać oni myślą inaczej.

Tylko po jaką cholerę latają do kościoła i się modlą ( raczej udawają, że się modlą).

skoro nie tylko za skóra, ale i w duszy wielki czarny i bardzo kosmaty diabeł u nich

urzęduje.

Dzisiaj konieczna pisowska miesiączka , znów pokłony bóstwu chodnikowemu  bić będą

bałwochwalczo ( a gdzie przykazanie Boże: nie będziesz miał innych bogów przede mną???),

tylko niestety nie przyciągną tylu tłumów, jakie potrafił dwa dni temu Jurek Owsiak

przyciągnąć i tu chyba zawarty jest ten ich ból i zawiść zalewa ich zbolałe serca.

Wszystko już wiadomo, nieprawdaż?

 A tak w ogóle to dziwne sprawy się  ostatnio wydarzają, prokurator zwołuje konferencję

prasową, gdzie wyłuszcza swoje spostrzeżenia dotyczące prokuratury, po czym strzela sobie

w łeb, na tyle niecelnie, że praktycznie nic złego się nie dzieje, nie ma zagrożenia życia.

Nie zrozumcie mnie źle, współczuję mu jako człowiekowi i dobrze, że żyje ( wszak ma dla

kogo żyć, bo ma rodzinę), tylko po co to całe przedstawienie??

A lekarze zamiast wycofywać się z akcji protestacyjnej jeszcze ją zaostrzają, wpisując nazwę

chemiczną lub międzynarodową lekarstwa, podobno, żeby utrudnić pracę NFZ- towi, a nie

pacjentom.

No cóż, jakoś nie mogli podobno z braku czasu szukać odpowiednich dawek i refundacji, za to

mają czas na szukanie nazwy składników leku, tylko po to, by zrobić na złość nie tylko NFZ,

ale przypuszczam, że i  przy okazji chcą dokopać rządowi. A co tam, niech rząd się męczy

jeszcze więcej,,,,,  nie zrozumcie mnie źle, ale nie podoba mi się od początku ten lekarski

protest, a już jego narastanie pokazuje, że jednak lekarze jakiegoś własnego interesu

bronią , a nie interesu  pacjentów, jak to szumnie głoszą. Bo skoro rząd wykazuje chociaż

troszeczkę dobrej woli i próbuje zmienić taką ustawę, która w wykazanym przez lekarzy

punkcie jest wadliwa, to lekarze tylko pogłębiają się w swojej zaciekłości  i jakąś własną

pieczeń na tym ogniu przy okazji chcą upiec,  niestety kosztem pacjentów, którzy nadal

biegają od apteki do apteki chcąc zrealizować receptę potrzebną mu do normalnego

działania. Bo fakt, niektóre ceny lekarstw poszły w górę, ale tak samo podrożała benzyna,

chleb, mięso itd a jakoś nie widzę żadnych zawirowań z tego powodu na stacji benzynowej,

czy w sklepie, ich personel pracuje normalnie, nie robi nikomu na złość.

Dziwne, że to piszę, bo jak wiecie sama w służbie zdrowia pracuję, ale jestem też i pacjentem

i wyobrażam sobie, jakie miałabym kłopoty teraz, gdybym pod koniec grudnia nie wykupiła

moich lekarstw, na razie na miesiąc starczą, a potem???, może jednak lekarze jakoś  dadzą

się w końcu „udobruchać”??????

A może wszyscy wyjdźmy na ulicę i sobie poprotestujmy, a co tam, Pis bardzo by się tym

ucieszył, oddajmy może im nawet władzę w ręce, a w Polsce wkrótce będziemy mieć

drugie Węgry ( zgodnie z życzeniem prezesa K.)

Wszyscy krzyczeli, że Tusk nie robi żadnych reform, teraz każda reforma, albo próba reform

jest od razu oprotestowana i okrzyczana butą rządu.

I jak tu mamy dojść dobrobytu??????

Tylko zastanawiam się, po co w takim razie większość głosowała na premiera Tuska, skoro

teraz już mu nie wierzy i nie daje mu żadnej szansy na przeprowadzenie koniecznych

zmian????? 

Typowy polski sposób myślenia – najlepiej nic nie zmieniać,  tylko sobie  ponarzekać. 

Czyli od czasów Króla Sasa nic w Polsce się  nie zmieniło, jeden powie VETO i już

nic z tym zrobić nie można. Dokąd zmierzasz Polsko??????

I to już koniec wywodów na dziś.

Oj się działo wczoraj

                        

 

Niestety zdrowie nie pozwoliło mi na czynne uczestniczenie we wczorajszej wielkiej

imprezie, jaką była WOŚP, ale oglądałam transmisje z kilku miast w TV, a jedna z

przemiłych wolontariuszek odwiedziła mnie w domu, dzięki czemu mogłam wrzucić

do puszki swój „udział”, dostałam też  nawet dwa serduszka.

Za to dzisiaj z wielkim zdumieniem czytałam, na szczęście nieliczne tylko posty na forum,

krytykujących całą akcję no i oczywiście wielkiego Dyrygenta przede wszystkim,

Zawiść zasłania ludziom oczy, nienawiść namawia do krytyki tego, co dobre.

tak czynią ludzie nastawieni tylko na „brać” zamiast „być”.

Na szczęście wczoraj wiele było tych osób, dla których słowo „być” i „dać coś z siebie dla

innych” wiele znaczyło, dlatego prawdopodobnie w tym roku uda się pobić rekord w zbiórce

pieniędzy na szlachetny cel dla niemowlaków i matek  będących w ciąży, chorych na cukrzycę.

Orkiestra przestała już grać, ale jeszcze z oddali słychać jej głosy podczas trwających

jeszcze aukcji, podczas wielkiego  liczenia. Z wielkim wzruszeniem oglądałam wczoraj

to wielkie połączenie ( prawie) wszystkich polskich serc, tą jedność i radość z powodu

poczucia wspólnoty. Tylko te zgrzybiałe,  wieczne marudy siedziały z nosem na kwintę

i miały wszystkim „za złe”, no cóż entuzjazm większości narodu wyraźnie im nie odpowiadał,

oni pewnie woleli by z pochodniami pohasać sobie po Krakowskim Przedmieściu i troszkę

pokrzyczeć, Spokojnie, jutro już jest dziesiąty dzień miesiąca stycznia, będziecie mieli

okazje się „wykazać !!!!!

A dzisiaj już cisza, spokojnie, zaczynamy nowy tydzień już całkiem poświątecznego tygodnia,

normalka. Tak po prawdzie już wszędzie na świecie zapomnieli o świętach, w Polsce jest

jeszcze tradycja, że ten poświąteczny czas liczymy do 2 lutego, do dnia Święta Matki

Bożej Gromnicznej, więc jeszcze wszędzie błyskają światełka i choinki, w domach, na

ulicach, w sklepach i bardzo dobrze, bo to wyraźnie ociepla nasze stroskane na codzień

serca.

Życzę zatem wszystkim miłego tygodnia, nawet tego szarego i ponurego, bez słońca i bez

śniegu, ale i słonko w końcu kiedyś nam zaświeci, a śnieg???, no cóż, dla mnie nie musi

wcale padać, nie jestem wcale  jego entuzjastką.

WOŚP

                                       

Po raz 20 ty zagra orkiestra Jurka Owsiaka, wielka sprawa.

W tym roku do do wygrania ( wylicytowania) różności np. tramwaj.

Fajne, co? Nagle stałabym się właścicielką tramwaju i… no właśnie, co bym z nim zrobiła.

Słyszałam propozycję, że można go sobie na działce postawić i jako altankę traktować.

Nie mam działki, a nie sądzę, żeby Magda, czy Maciek szczęśliwi byli z takiego nabytku, więc

licytować tramwaju nie będę.

Jest wiele dziwnych pomysłów ; np. można wylicytować kilkugodzinny pobyt w celi więziennej

( też nie decyduję się)  albo  ( tym bardziej  nie dla mnie ) ćwiczenia policyjne z grupą

policjantów, albo bilet dla VIP-a na finałową rozgrywkę Euro 2012 w Kijowie.

Nie, zdecydowanie licytować nie będę ( bo i tak sumy by mnie przerosły), ale zamierzam

jakaś kwotę poświęcić tej chwalebnej akcji, tym bardziej, że ( podobno) jedna z

wolontariuszek ma przyjść na chwilkę do mnie na herbatkę, a jeżeli nawet nie dotrze

to i tak są inne możliwości, aby przelać swoje pieniądze Orkiestrze.

Tu pozdrawiam serdecznie wszystkich ciężko dzisiaj pracujących przy organizacji

tego wielkiego święta, które odbędzie się nie tylko we wszystkich miastach i miasteczkach

naszej Polski, ale także poza jej granicami.

Wielki szacun dla pana Jurka Owsiaka , który musi często słuchać też i wiele niepochlebnych

mu słów od ludzi, którzy są po prostu mierni, ale bierni.

Aż strach pomyśleć co się będzie działo, gdy kiedyś Jurka zabraknie, a Orkiestra ma grać

przecież do końca świata i jeden dzień dłużej.

Wielki człowiek, z wielką ideą Polak, który porywa dzisiaj  cały świat do pomocy dzieciaczkom i

ich matkom  chorych na cukrzycę.

Jeszcze słowo wspomnę o wczorajszej wizycie duszpasterskiej. Otóż przyszedł  całkiem fajny i

miły ksiądz z parafii, zaśpiewaliśmy kolędę, chwilę się pomodliliśmy,a potem rozmawiał

głównie z Ksawrem o muzyce i… nie chciał odemnie wziąć koperty ( może pani więcej

potrzebuje?), w końcu zgodził się wziąć ten” emerycki grosz ” dla Fundacji Akademickiej.

Wcześniej, tuż przed księdzem był ” z wizytą” kominiarz, ten niestety nie dostał ani grosza,

trochę mi wstyd, ale na prawdę nie miałam przy sobie stosownej sumy ( przecież nie dam mu

100 zł!!), ale kalendarz ów ( miły skądinąd) kominiarz pozostawił.

Teraz jeszcze w kolejce śmieciarze i listonosz i…można powiedzieć, ze Nowy Rok się

rozpoczął na dobre.

A że się rozpoczął na dobre, przyniósł kilka świetnych pomysłów na zmiany, jeden z nich

znajdziesz pod adresem : http://smaksylwetki.pl/raport.pdf

Koniecznie przeczytaj!!!!!!!!