Wściekła brygada remontowa

 

Ta wściekła brygada przybyła na moją ulicę dokładnie wtedy, gdy wybiła godzina ciszy nocnej, czyli o 23.
No i się zaczęło ; huk, stuk. krzyk odgłosy i walenia   jakiś brył cementowych i metalowych i nie wiedzieć co jeszcze.
W każdym bądź razie ten rumor wytrzymałam do północy, potem zaczęłam interweniować, bo naprawdę nie dało się spać.
Zadzwoniłam najpierw na 112 – czyli numer alarmowy, pani grzecznie przyjęła moja interwencję, po czym po kilku minutach oddzwoniła z wiadomością,że
policja jest powiadomiona o incydencie, nawet tam była i okazało się, że ta brygada ma pozwolenie na nocne prace budowlane. Dzwoniłam jeszcze na policję i do dyżurującego zarządu budowlanego i…wszędzie dostałam tą samą odpowiedź,: jest pozwolenie, jest remont i nikt na to nic poradzić nie może.
Zupełnie nie rozumiem tej nocnej decyzji, bo moja ulica nie jest ulicą główną, z wielkim ruchem samochodowym, więc zamknięcie jej na okres remontu,  na pół, czy nawet cały dzień, nie byłoby żadną trudnością – wtedy spokojnie tą rozbiórkę można by było przeprowadzić, tym bardziej, że okolica tego budynku otoczona jest do połowy ulicy zabezpieczającymi płotkami i tak zajmującymi pół ulicy, Zresztą obawiam się, że dzisiejsza noc będzie powtórką wczorajszej, jako, że te płotki na ulicy nadal stoją……. ale wszyscy mają w nosie zwyczajnych ludzi, którzy o tej porze chcą spać.
Musiałam zamknąć więc wczoraj ( a właściwie to  już było dzisiaj)  okno, zrobiło mi się duszno ( ostatnio zawsze przy otwartym oknie spię), zatkać uszy i złorzecząc próbowałam jakoś zasnąć. Życzyłam tylko temu bałwanowi, który dał pozwolenie na to nocne remontowanie, aby natrafił na następnego takiego samego, albo jeszcze większego bałwana, który podpisał by taką samą  nocną rozbiórkę obok jego domu, zrozumiałby wtedy, jak to przeszkadza w nocnym odpoczynku. Podpisać bowiem jakiś dokument, który w dodatku w żadnym stopniu osobę podpisująca nie dotyczy, jest bardzo łatwo!!!!
Oczywiście kilka razy w nocy się przebudzałam, ostatni raz około 4 rano, gdy huki i krzyki nadal w najlepsze trwały.
Jestem wiec niewyspana, zła i w dodatku boli mnie głowa, na szczęście zażywam jeszcze Apap na  moją nieszczęsną nogę, może i na głowę też podziała?
Ale na pewno nie będzie to dla mnie przyjemny dzień, kiedyś wreszcie ta niezasłużenie przeze mnie   zarwaną noc odespać muszę,tym bardziej, że nie wiem jakie niespodzianki czekają mnie następnej nocy. Najmilszą byłaby możliwość porządnego wyspania się !!!!!

Ech! ja to zawsze mam pod górkę……

A za oknem znów czymś tam stukają……. na szczęście to była tylko śmieciara.

wszyscy kochają Ciotkę Ewę – czyli filozofia stosowana

 

 

Jedni się martwią i dzwonią co chwilę, sprawdzając czy jeszcze żyję, niektórzy mnie nawiedzają, chociaż pewnie się w głębi duszy nieco boją, wszak jest to choroba zakaźna, inni współczują, będąc w oddali na wakacjach.
Ale może to i dobrze, bo od nadmiaru Samarytaninów  pewnie byłabym bardziej jeszcze chora, Bo najwięcej co lubię, to lubię spokój, a ten na szczęście jak na razie, do przyjazdu Moniki i dzieciaków, mam zapewniony. Jeszcze tydzień spokoju, a potem…..Co prawda czasami  teraz nasz dom nachodzi jakaś Młodzież, ( znajomi Julki i Ksawera) ale ostatnio  ich ( tzn gości)  „przegnałam” ( ale wyrodna ciotka co?) i…….. mam spokój.
No bo kto to widział, żeby goście po 22 zaczęli dzwonkami domofonu zakłócać   nocną ciszę domową?. Potem co prawda zamykają się w kuchni i siedzą pół nocy i biesiadują, czego ślady rano oglądnąć można. Jest w miarę wtedy cicho, chociaż przy wychodzeniu z mieszkania w środku nocy czy  nad ranem nawet nie zawsze tą ciszę szanują i wtedy się budzę.
Tak się zastanawiałam kiedyś, jakby mi się żyło samotnie we własnym mieszkaniu, gdzie nie groziłoby mi  na przykład podnoszenie czynszów, albo nadmiar hałaśliwych gości.
Pewnie bardzo dobrze, ale pomarzyć tylko sobie mogę, bo mimo, że zaklinam los  i tak więcej niż dwa numery na sześć możliwych udaje mi się od czasu do czasu w Lotka  skreślić, a to niestety na zakup własnego mieszkania stanowczo  nie wystarcza.
Ale gdyby coś mi się stało? Na przykład upadłabym w łazience, ślizgając się na mokrej podłodze ( to przywara niestety osób w podeszłym wieku), a mieszkałabym samotnie? Pewnie musiałabym z komórką na szyi iść się kąpać, wcześniej w wodoodporną folę owijając ową komórkę, by się nie zamoczyła. A gdybym dostała zawału serca, albo co gorsza udaru mózgu? Zanim by mnie odnaleźli pewnie już zaczęłabym nieco waniać i się zaczynać   rozkładać.
Czyli wszystko ma swoje dobre i złe strony, nawet wspólne, czy samotne mieszkanie, bo niby  z jednej strony nie ma do kogo ust otworzyć, chociaż zawsze jest telefon do gadania,  można też  włączyć TV czy radio, gdzie też w sumie gadają i jeśli ktoś się uprze, może z nimi „porozmawiać”, chociaż raczej byłby to monolog, niż dialog,  ale  gdy tego nikt obcy nie słyszy, nie jest się oskarżonym o mózgowe niedociągnięcia, z drugiej strony czyhające z każdego kąta niebezpieczeństwa……. a to śliska podłoga, nie wyłączony na czas  piecyk  gazowy, pożar  i tym podobne inne zdarzenia, mogące przydarzyć się osobom starszym ( z siadająca mentalnością, jak to ładnie Magda określa), w dodatku przynoszące  przynosząc krzywdę i ból.
Może i  bzdury plotę, ale to jest właśnie samo życie……
Co prawda ja sama siebie do osób o siadającej mentalności jeszcze nie zaliczam, chociaż zdarza mi się o czymś zapomnieć, chyba jak każdemu przeciętnemu człowiekowi, ale czas niestety nieubłaganie na przód pędzi…… może być różnie.
Dlatego, czy nie lepiej jest żyć krócej i normalnie i w miarę  szczęśliwie, ale na własną odpowiedzialność i własną niezależność, niż żyć  dłużej, wymagając od innych  opierunku, zamęczając swoimi chorobami i niedoskonałościami rodzinę, albo co  jest jeszcze gorsze, obcych ludzi, bo co oni w sumie są nam winni?

A dzisiaj następuje kolejny dzionek mojej choroby, mam się zdecydowanie lepiej, chociaż ciągle denerwuje mnie ten zapach smoły, który dociera z mojego opatrunku – niestety ta maść ichtiolowa ma taki smolisty zapaszek, czyli jednym słowem pomalutku przyzwyczajam się do piekielnej nieskończoności, wszak człowiek na wszystko przygotowany być musi, nikt mi niebiańskiej przyszłości zagwarantować nie może…………

O polskich siatkarzach specjalnie nie piszę,  BLAMAŻ, przerżnęli mecz z Rosjanami i wracają do domu bez żadnego krążka, a miało być tak pięknie…….

 

A na poprawę humoru dołączam śliczny, słoneczny kwiatuszek.
Bo nic tak nie poprawia samopoczucia, jak słoneczny uśmiech, a też nie wiadomo, czy słonko dzisiaj się na niebie nam pokaże.

 

MIŁEGO DZIONKA

 

 

marne pocieszenie

wyczytane w goglach:

„Róża, która umiejscowi się na nogach może przyczynić się do powstawania słoniowacizny tzn. długotrwałych i ciężkich obrzęków.”

No masz babo placek, jeszcze tego mi do szczęścia potrzeba.
Ale mam nadzieję, że od tego się uchronię, chociaż to wstrętne choróbsko niestety ma tendencję do nawrotów.
Dlatego muszę się zawziąć w sobie i do ostatniej tabletki muszę ten antybiotyk skonsumować, chociaż to długo niestety jeszcze trwać będzie.
A gdy już ostatnią tabletkę połknę, odczekam kilka dni i na pohybel chorobie wypiję całą zgrzewkę piwa Lech – Shandy.
Oczywiście z soboty na niedzielę, abym w poniedziałek już nie zamroczona do pracy iść mogła.
Ale fajnie będzie, już o tej chwili marzę……..

Wczorajszy dzień też należał do bardzo udanych, bo mój kochany Samarytanin przyniósł mi nową porcję zbawiennych bakterii zawartych w pysznych jogurcikach.
Doniósł mi też zbawienny potas zawarty w pomidorkach – samo zdrowie. O pączku nie wspomnę, bo znów Magda miała by zastrzeżenie, że słodkie jadłam, ale co tam jeden niewielki pączuś przy takiej chorobie? – trzeba czasami troszkę endorfiny w trakcie choroby też dostarczyć, chociaż owa endorfina też pewno występowała w samym fakcie wizyty takiej miłej osoby.
Co prawda  Samarytanin na moich oczach spożywał pyszne, zimne, prosto z zamrażalnika piwko, ale na szczęście nie było to Shandy, więc mu wspaniałomyślnie wybaczyłam. Tym bardziej, że mimo zapowiedzianego ochłodzenia, dalej wczoraj  było gorąco, no, może mniej, niż poprzedniego dnia, ale utrudzonemu wędrowcy zimne piwko na pewno służyło.

No i nareszcie ( przynajmniej rano) chłodniej, uff, nawet wiatraczka nie włączam, mam fajny przewiew między moim pokojem i kuchnią i to mi  całkowicie wystarcza. Ale nie ma co narzekać, podobno w takiej Grecji  wczoraj temperatura w cieniu przekroczyła 40 parę stopni poczciwego pana Celsjusza, więc w słońcu pewnie dobiega tam temperatura rzędu 50 – 60 stopni.  I tak będą mieli jeszcze przez jakiś dłuższy czas. Ale to południowcy, w końcu do dobrego słonka i wysokiej temperatury są przyzwyczajeni, Za to dzisiaj w TVN pokazywali…śnieg padający w RPA, ale śmiesznie wyglądał, gdy u nas za oknem pełnia lata.
Byleby nas tak nie rozśmieszał za jakieś 3 miesiące i nie sypał bez umiaru, przy okazji mrozu uszy odmrażając. A wtedy  z pewną tęsknotą w oczach powiemy
„a pamiętasz ?….”
Normalne śniadanko i śniadanko lekarstwowe już za mną  ( co tam te głupie 8 tabletek różnej wielkości do zażycia ), mam spokój do wieczora.
A swoja drogą okazuje się, że ten przeciwbólowy Apap też działa przeciwbólowo na moje obolałe stawy, ciekawe, nawet kolanka mnie już prawie, a to prawie nie bolą.

Wszystkim miłej i słonecznej, ale nie zbyt gorącej  środy życzę :

P.S. a dzisiaj znów mam mieć gości, dzisiaj mają mnie odwiedzić Daria i Wika,
Jasne, chorych nawiedzać trzeba, nawet jest  takie Boże przykazanie  🙂
Może jakieś kilka brzoskwinek kochanej Cioci przyniosą?

COŚ OSTATNIO BARDZO BRZOSKWINKI POKOCHAŁAM !! – ale jak one mają się do cukrzycy? – tego nie wiem do końca.

 

Looking for the summer

http://www.youtube.com/watch?v=wxIINSCTUa4&feature=share – polecam ta stronę do oglądnięcia i do posłuchania.

Oj rozmarzyłam się, słuchając tej melodii, takie miłe czasy mi się przypominają…

Ale to se ne wrati……… oj nie wrati.

Ale zawsze jest przecież jakaś perspektywa ……….

Nareszcie koniec kanikuły,  wczorajszy deszcz i wiatr przyniósł nareszcie ukojenie dla ciała i duszy też,
Wczorajszy dzień był dla mnie koszmarny, chociaż w południe miałam wizytę Dobrego Samarytanina, który leki, maści i nieco strawy przyniósł.
Nie zostałam tak całkowicie  porzucona w chorobie, bo też i wieczorem Służba Medyczna w postaci Maćka i Wiki przyjechała, by dojrzeć, czy ze mną wszystko w porządku ( czy jeszcze mimo tego tropiku dycham), no i oczywiscie nareszcie miałam zrobiony porządny opatrunek na nogę, który mi nie spadał przy każdym wykonanym kroku.
Samemu naprawdę trudno jest zrobić porządny opatrunek, który by z goleni się nie zsuwał.
Noga jeszcze boli, chyba jakby mniej, a może to działanie Apapu tak pozytywnie na nią wpływa? Na razie czuję się tak, jakby ktoś parzącymi pokrzywami smagał mnie po nogach, ale przynajmniej nie ma już tego wrażenia rozrywania skóry – i tak dobrze jest  jak jest, ale lek przeciwbólowy zażywać  nadal muszę, może tylko w mniejszej ilości.
Dzisiaj już przechodzę na dwurazowe podczas dnia zażywanie antybiotyku Augmentin. Za to mam mały zapas jogurtu owocowego z pozytywną florą bakterii, więc mój przewód pokarmowy tak całkiem się nie wyjaławia.
A tak w ogóle to chyba stałam się lekomanką : rano10 tabletek do zażycia ( zażywam je na 2 raty) wieczorem 5 tabletek ( uwzględniam w tym antybiotyk, lek przeciw osłonowy na jelita no i przeciwbólowy Apap) – koszmar, a tak niedawno byłam jeszcze wolna od tych „świństw” : 2 różne tabletki na cukrzycę, na ciśnienie, na żołądek, na jelita, na krążenie itp. Zwariować można. A teraz jeszcze ten antybiotyk i  lek przeciwbólowy……….
To już lepiej być młodym i zdrowym, naprawdę !!!!
 Ale grunt to się nie poddawać !! Więc co robię??????

I just looking for the summer……..

 

Ale to już niedługo, za jakieś 11 miesięcy……

 

 

Franca, a nie róża

 

Dlaczego ta wstrętna choroba ma taką nazwę? Protestuję!!!
Mija już dwa dni i…nic, żadnej poprawy, nawet powiedziałabym, że noga coraz bardziej dokucza, mimo, że zażywam przeciwbólowo Apap,oczywiście co 8 godzin antybiotyk, a na nodze noszę opatrunek z maści ichtiolowej. Dzisiaj ból nie dość że mnie budził co  godzinę w nocy, to przed szóstą  rano ” wyprowadził ” mnie z łóżka. Oj biedna ty jesteś Ewusiu, oj biedna. I najgorsze, że taki ból może utrzymywać się nawet 2 tygodnie – zgroza!!!
Musiałam sporo nagrzeszyć, skoro taka kara mnie spotkała.
Przez ta nogę oczywiscie nie mogę chodzić do pracy, bo jakby nie było jest to choroba zakaźna.
Ale mam nadzieję, że gdy jakiś dobry Samarytanin podrzuci mi jeszcze kilka bandaży, maść, Apap i  jakąkolwiek strawę, tej chorobie jednak nie ulegnie..
Tylko gdzie tego Samarytanina mam szukać??? – na razie póki co sama nie mogę robić żadnych zakupów.
Najgorsze jest to, ze nie mogę teraz wypić swojego ukochanego piwka Shandy, bo mimo, że ma mały procent zawartości alkoholu, ale jednak jest to alkohol, którego przy zażywaniu antybiotyku pić nie wolno.

Właśnie moja 2 lata od zaprzysiężenia naszego prezydenta Bronisława Komorowskiego. Różnie politycy ten okres prezydentury oceniają, wiadomo, że według
partii opozycyjnej PIS, prezydent przez całe dwa lata nic nie zrobił no i oczywiscie jest odpowiedzialny za katastrofę Smoleńską – dziwne, gdyby tak nie mówili.
Inna część opozycji ( np SLD) tak ostro nie oceniają prezydenta , nawet powiedziałabym, że doceniają niektóre jego poczynania.
Przynajmniej nasz prezydent Komorowski cieszy się 60 procentową popularnością wśród Polaków, przypominam, że prezydent Kaczynski miał niecałe 20 procentowe poparcie, a wiec różnica jest szalona i chyba za siebie mówi.

A świat teraz żyje wyprawą na Marsa. Właśnie za kilka minut  niewielki  łazik „Curiosity”  wyląduje na tej nieznanej czerwonej planecie w celu poszukiwania życia na tej planecie.
Oczywiście pierwotnej formy życia, jakiś bakterii,  czy pierwotnych form życia, ale ciekawie by było, gdyby nagle gdzieś zza pagórka wyskoczył mały Marsjanin o dużych, czerwonych oczach i powiedział A KUKU!!!
Dla nas Polaków jest to też wielkie wydarzenie, jako, że część tego mądrego urządzenia była skonstruowana przez polskich inżynierów.Teraz i oni biorą udział w tym wielkim programie NASA badania czerwonej planety. Trzymamy kciuki za wszystkich uczestników NASA i za tą wielką badawczą misję. No i kto może niech  za chwilę ogląda transmisję z tego wydarzenia.

Za oknami teraz spokój i słoneczko świeci, Ten spokój jest pozorny, bo znów ma przynieść burze i wichury. Wczoraj podczas takiej burzy zginęła 11- stoletnia
harcerka, nie zdążyła uciec , gdy drzewo spadło właśnie na jej namiot.- straszna tragedia, współczuję rodzicom tej dziewczynki, która podobno po raz pierwszy pojechała na taki harcerski obóz.
Więc uważajcie Mili moi na siebie, bo takie burze i nawałnice mogą przynieść naprawdę nie tylko wielkie szkody, ale i  tragedie

Więc dla poprawienia humoru jeszcze ładny hiszpański widoczek dołączam

Mamy dwa złote medale!!!

 

Nareszcie wczorajszy dzień przyniósł  nam dobre wieści z Londynu, prócz zdobytego do tej pory 1 srebrnego i 1 brązowego medalu, mamy 2 złote medale: w pchnięciu kulą i w podnoszeniu ciężarów.
Co prawda poseł Girzyński nawet w takim pomyślnym dla Polski zdarzeniu musiał nieco kwasić, bo napisał na swoim blogu, że najbardziej się cieszył z  tego, że bok stojącego na najwyższym podium Polaka niżej stał Rosjanin i Niemiec – bardzo go taki polityczny układ ucieszył , nareszcie Niemczy i Ruscy poniżeni!!!!
Oczywiście, że musiał swoje pisowskie fobie polityczne przy okazji umieścić, Pisowcy nawet  z najmniejszych zwycięstw cieszyć się nie potrafią, już tak niestety mają.
Między innymi  właśnie dlatego powinniśmy się zastanowić, czy naprawdę w takiej „skwaszonej” Polsce  chcemy żyć? W Polsce bez zwycięstw. bez radości, pełen tragicznych wspomnień i smutnych rocznic???
No, ale ja się cieszę, nareszcie coś w Londynie dla nas pozytywnego się dzieje, wszyscy na to z wielką niecierpliwością czekali i …przyznam,,że chyba już nawet zwątpili, że i do nas przyjdą pomyślne dni. A jednak……..

BRAWO  nasi olimpijczycy!!!!!!
A może jeszcze też jakieś inne krążki nas jeszcze ucieszą? kto wie…

Dzisiaj sobotni, wolny od pracy, nieco rześki po wczorajszej burzy dzionek. Dobrze  nam ta  wczorajsza burza zrobiła, duchotę przegoniła.
Ale to już prawie ostatnie takie gorące dni, temperatura stopniowo będzie się obniżała, a potem przyjdzie już jesień…..

Czytałam dzisiaj raz jeszcze  list Wszech młodzieży Polskiej, wystosowany do Generała i zastanawiałam się, skąd mamy teraz taką durną młodzież?I
Winiarski, ich przywódca ma czelność uczyć 90 letniego Generała Ścibora Rylskiego jak powinna wyglądać w Polsce wolność, ta wolność, która sam Generał na własnych ramionach nam przyniósł, ale według Wszech Młodzieży nadal jest niewolą. Ręce z bezsilności opadają, porównajcie sobie Młodzież z okresu Powstania Warszawskiego, która szła z pieśnią na ustach by walczyć z wrogiem, dzisiejsza Młodzież Wszechpolska idzie z gwizdami i buczeniem walczyć z…wiatrakami.
Czy wymuszanie siłą obalenia jakby nie było demokratycznie wybranego rządu na pewno jest przejawem patriotyzmu, czy tylko przejawem politycznych rozrób?
Można krytykować rząd, od tego jest opozycja, ale w zamian nie daje ona żadnych alternatyw, żadnych własnych projektów ( prócz tego, że ma takowe, ale na razie o nich nie powie).
Ostatnio prezydent Komorowski i prezydent Niemiec byli obecni na wielkim festiwalu Przystanek Woodstock, organizowany corocznie przez Wielka Orkiestrę Świątecznej Pomocy Jurka Owsiaka. Tam spotyka się polska młodzież, ta radosna, nie walcząca z jakimiś omamami,  aby wspólnie przy dobrej muzyce przez kilka dni przeżywać dobrą wspólną zabawę.
Czy ktoś sobie wyobraża, by np Jarosław Kaczynski na takiej imprezie mógłby być obecny?
On owszem, od czasu do czasu, gdy to jest mu  to dla podkreślenia jego wyborczego imagu potrzebne, młodzieżą się otacza, ale tylko taką, która mu klaszcze, która z wielkim uwielbieniem i nabożeństwem jego imię wyraża. On nie mógłby być prezydentem wszystkich Polaków, bo on tylko ceni tych, którzy mają tą samą ideę jak on, a kto się z tej ramy wyłamuje, jest wrogiem.
No i mam pytanie do pana Winiarskiego ; Czy naprawdę uważa pan, że Kacza Polska byłaby wolną i szczęśliwą Polską?
Wystarczy powrócić pamięcią do lat 2005- 2007 i wyciągnąć mądre wnioski.
Bowiem nie po słowach go poznać można, ale po czynach jego

Miłej soboty

 

tropików ciąg dalszy

 

Tylko dlaczego ich nie było, gdy byłam w Mszanie Dolnej.???

Z tęsknotą wspominam te rozkoszne kąpiele w basenie……
Rano jet jeszcze ok, nie ma tego zaduchu, nawet drzwi do rejestracji otwarte są na oścież i dopóki słonko nie doświeca, jest całkiem przyjemnie.
Potem jest już gorzej, słonko świeci jak oszalałe, opiera się o mury i trzeba zamykać drzwi i włączać klimatyzator. Niestety to też ma swoje złe strony, bo co prawda fajnie dmucha chłodnym powietrzem, ale przebywając dłużej  w jego pobliżu powoduje, że człowiekowi nagle robi się sucho w ustach no i takie dmuchanie może spowodować nawet chorobę uszów, nie mówiąc o dźwięku, który wydobywa się z klimatyzatora i po pewnym czasie nawet przeszkadza.
Gorzej jest przy powrocie do domu, najpierw wsiadam do rozgrzanego jak piekarnik samochodu Madzi, która podwozi mnie na pętle autobusową, tam też trochę muszę poczekać i…. wsiadam do autobusu, też nie zawsze mającego klimatyzator, wiec jest duszno jak cholera.Na szczęście wiele autobusów klimę posiada, ale na przykład wczoraj jechałam z tak buczącym klimatyzatorem, że aż głowa  puchła od tego huku. No i od autobusu też mam jeszcze kawałek do domu, trzeba przejść dwa światła, więc dwa razy muszę czekać na zmianę świateł  stojąc w pełni słonka, potem jeszcze kawałek przejść trzeba też osłonecznioną ulicą i….. nareszcie wchodzę do chłodnej bramy, ale ulga. A gdy włączę swój wiatraczek osiągam całą pełnię szczęścia, wreszcie chce się żyć!!!!!
Dobra, dobra, teraz narzekam, a już całkiem niedługo, gdy pierwsze słoty, deszcze chłód i śnieg przyniosą z rozkoszą będę wspominała te ciepłe dni…..
Ale człowiek taki już jest, że ciągle narzekać musi. Szczególnie, gdy w nocy budzi go  jakikolwiek ból  Podobno, gdy rano kobieta w słusznym wieku budzi się i nic ją nie boli, znaczy, że nie żyje, A ja chcę żyć, ale wcale nie chcę, by oznaczało to, że cokolwiek mi dokucza. Ostatnio mam spore ( szczególnie nocą) bóle w okolicy splotu barkowego, ten ból jest okropnie dokuczliwy ( potrafi wytrącić ze snu w środku nocy), tak dokuczliwy jak ból zęba, który w sumie można usunąć, barku niestety już nie usuniesz, boli i nie ma na to rady.
Czyżby moja kuracja nie była skuteczna, a może  była za krótka?

Wczoraj na wszystkich stacjach TV oraz w każdej prasie zostały poddane krytyce to buczenie i gwizdy, które rozlegały się podczas uroczystości obchodzenia rocznicy Powstania Warszawskiego. Na nic były prośby o godne obchodzenie tej rocznicy, młodzież musiała gdzieś przecież wygwizdać, wykrzyczeć swoje
zniecierpliwienie tym, że Polska jest „czerwona”, podległa i komunistyczna. Nawet przewodniczący Wszechmłodzieży Polskiej napisał przepraszający list, ale napisał w nim, że uczynią wszystko by obalić ten komunistyczny rząd. Mój Boże, co oni wiedzą o komunizmie, o represjach, o demokracji……
Ulegają jakimś mrzonkom, które są powielane przez ludzi pragnących obalić ten rząd tylko li i wyłącznie po to, by samemu dorwać się do władzy i ….zrobić rozliczenia za Smoleńsk. Wszechmłodzież niestety tego nie widzi, nie widzi, że jest instrumentem w ręku pewnych nieodpowiedzialnych za los Polski  ludzi.
Czy naprawdę tak bardzo źle mamy w tej Polsce?
Wiem, niektórzy nadal twierdzą, że im wszystko i to za darmo się należy, niestety manna sama z nieba nie spada, na pieniążki trzeba naprawdę ciężko samemu zapracować!!!!! I  ważne jest, by umieć cieszyć się nawet rzeczami najmniejszymi, a nie krzywić twarzy już od rana i być malkontentem.

No to idę pracować, dzisiaj miły dzień, bo przyjeżdża mój ulubiony Doktór  „od dziecinnych kręgosłupów” A potem już weekend, podobno znów bardzo gorący   i niestety burzowy.

A upał już za oknem stoi…….

 

 

 

nonsensy życia

 

Wczoraj hucznie obchodzono rocznicę Powstania Warszawskiego
Tylko, że podczas składania wieńców przez prezydenta Komorowskiego, czy przez  prezydenta Warszawy pani Waltz  towarzyszyły buczenia i gwizdy wielkich wolskich pisowskich patriotów.
Czyżby rzeczywiscie to byli patrioci?????

CZY PRAWDZIWY PATRIOTA  BĘDZIE MIAŁ CZELNOŚĆ ZAGŁUSZAĆ TAKĄ  SMUTNĄ  UROCZYSTOŚĆ DLA WŁASNEJ IDEI – FIX???
Wyznawcy Pisu są zakłamani do samego własnego dna, bo np przeszkadzał im występ Madonny, niby godzący w powagę wczorajszego dnia, tym czasem sami tej godności dnia  utrzymać nie potrafili, nawet wręcz można powiedzieć, że urządzili następne przedstawienie ,tym razem na grobach powstańców.
Tak, tak, moja koleżanko, F.  niestety twoja „drużyna” jest wręcz wrogiem Polski, bo niszczą w niej wszystko,  nawet pamięć o tych, którzy za wolność Polski walczyli. WSTYD I HAŃBA!!!!

 

Następny nonsens : wczoraj wysoki sąd orzekł, że nie ma znamion zamierzonego przestępstwa Katarzyny W i…wypuścili ją na wolność. Będzie odpowiadała z wolnej stopy, bo podobno nie zachodzi zagrożenie czynienia przez nią  matactwa, dziwne, jak dotąd wszystkie matactwa okazywały się….no właśnie czym???
Temida jest nie tylko ślepa, ale też i głupia, daje się za nos perfidnej dziewczynie prowadzić.
Ciekawe, dlaczego tak chętnie nie wypuszczają z więzień innych podejrzanych o mord czy innych nawet o wiele mniejszej wagi przestępstw, tylko aż do samego procesu przebywają w odosobnieniu.
To wszystko wydaje się co najmniej dziwne!!!

Pierwszy dzień w pracy przebiegł pomyślnie, ale i spokojnie, odbierałam tylko telefony, czasami ktoś przyszedł odebrać wyniki badań – wszystko to z powodu nieobecności lekarzy popołudniu ( urlopy!!!), ale jutro już będzie inaczej, a pojutrze…….znów będzie mój ulubiony ortopeda od dzieci.

Dzisiaj nie wstawałam już z takim entuzjazmem jak wczoraj, znów w nocy cierpiałam na Z.B.C.C. więc jak można się dobrze czuć po niedobrze przespanej nocy?
Trochę to dziwne, bo te bóle zawsze wieszczą deszcz, a tu z kolei zapowiadają 4-5 dniowe ogromne upały. No ale i zapowiadają i burze, może temu mnie tak rwie w tych kończynach???
Miłego dnia jednak, bo upał doskwiera tylko tym miastowym, ci na urlopach mają się  lepiej i  z tego się cieszą zapewne.

 

Najlepszego Maćku !

  

 

Nie będę się już powtarzała i nie będę wspominała o różowym ubranku, ani o koktajlu i lodach jagodowych we Władysławowie te trzydzieści i parę jeszcze lat temu.
To już historia….

A teraz złożę Ci  Maćku życzenia takie, jakie zawsze składał mi mój tata:

ŻYCZĘ CI NA URODZINY BY CI SIĘ DOBRZE DZIAŁO W KLASIE I ŻEBYŚ DOKTOREM MEDYCYNY ZOSTAŁ W NIEDŁUGIM CZASIE !!!

Inne życzenia do spełnienia dodaj sobie sam, ja tylko pod nimi się podpiszę.

A dla Ciebie do życzeń  dołączam śliczną różę, prosto z ogródka mojej koleżanki Ilzy :

 

Ale na mnie wczoraj wieczorem wielka niespodzianka czekała.
Zatelefonował do mnie V.I.P. nic nie zdradzając się, że jest  już z powrotem w  Krakowie. Podczas gdy rozmawialiśmy przez telefon On pomału już zbliżał się do mojego domu, nic oczywiście nie przeczuwałam, a tu nagle odezwał się domofon i słyszę Jego głos  :  Otwórz. Bardzo się ucieszyłam,  lubię takie miłe niespodzianki, tym bardziej, że ponad miesiąc się nie widzieliśmy. W dodatku V.I.P. przyniósł moje ulubione piwo Lech – Shandy, to taka babska odmiana piwa, z lemoniadą, ma tylko 2.5 procent alkoholu , więc upić się nim raczej  nie da, chociaż był moment, że nawet mi zaszumiało w głowie. Tylko nie wiem, czy dlatego, że piłam to piwo, czy raczej  dlatego, że V.I.P. siedział koło mnie……
W każdym bądź razie spędziliśmy bardzo miły wieczór. Ostatni wieczór przed powrotem z urlopu, czyli czas oddechu wykorzystałam całą piersią i radośnie, będę miała teraz spory zapas energii i dobrego humoru na cały rok pracy.

Obudziłam się już o 5.20 rano, czyli sporo przed budzikiem, widać, jak bardzo nie mogłam doczekać się, aby wreszcie wyjść do ukochanej pracy 🙂
Poranna krzątanina, oczywiście dokonanie wpisu w blogu i wymarsz….. już pora.

A tym czasem  niepostrzeżenie zmienił nam się miesiąc w kalendarzu, już mamy sierpień,  już dzieci  mają połowę wakacji , niedługo rodzice będą myśleć o zakupie nowych  podręczników, zeszytów i innych szkolnych przyborów

Dzisiaj  obchodzimy kolejną rocznicę wielkiego patriotycznego zrywu, jakim było Powstanie Warszawskie, zrywu polskiej młodzieży, który niestety z góry skazany był na klęskę.
Dzisiaj odbywać się będą liczne spotkania związane z tą smutną w końcu dla nas rocznicą, będzie  składanie kwiatów pod pomnikami, bardzo wiele  podniosłych  słów padnie tez   podczas dzisiejszego dnia, niektórzy będą znów pewnie  wykorzystywać ten dzień dla swoich politycznych celów……
A jutro znów wszystko wróci do politycznej normy, chociaż na szczęście, politycy teraz nieco będą wyciszeni, wyjechali na te ciężko jakby nie było zapracowane wakacje.
No tak, jedni odpoczywają, a inni ( ciężko) pracują, taka jest logika naszego istnienia.