odpoczynek po…..odpoczynku

Dzisiaj jest ten drugi dzień odpoczynku, przed nami jeszcze 2 takie.
Pogoda od samego świtu ( a blog piszę o godz.5.30) jest ślicznie zapowiadająca się.
Tylko ja niestety nie zapowiadam się ciekawie, bo znów jestem po nieprzespanej całej nocy.
Już dawno tak nie miałam, trzeba przyznać, niestety wczoraj widać za długo się zdrzemnęłam popołudniu i taki był tego skutek w nocy, nie mogłam spać.
Nawet  mój „usypiacz”, czyli Rodzina Zastępcza nie pomagała. To znaczy kilkakrotnie oczy mi się nawet zamykały, ale gdy tylko wyłączyłam komputer, już z powrotem sen się ulatniał. W ten sposób gasiłam i zapalałam w nocy komputer czterokrotnie. Niestety!!! Pewnie dzisiaj będę zła, niewyspana i jak zwykle więcej będą mnie bolały….nogi. Bo  właśnie moje nogi są teraz najbardziej wrażliwą częścią mego ciała, najbardziej reagującą na niewyspanie.
Czytałam kiedyś, że jest nawet w katalogu  choroba narywających stóp. Polega to na tym, ze same stopy machinalnie poruszają się, wprowadzając w człowieka w zdenerwowanie. I co jest ciekawe, że nie ważne, czy człowiek wtedy leży, siedzi, czy stoi, ten nerwowy tik nóg jest bardzo dokuczliwy.
Niestety ja mam bardzo podobne objawy, a najczęściej, gdy zbyt późno kładę się spać i jestem bardzo zmęczona, wtedy właśnie moje nogi zaczynają  „narywać”. I tu następuje paradoks, jestem bardzo śpiąca , a zasnąć nijak nie mogę. Mówię wam, koszmarne jest to uczucie.

Wczoraj, podczas prawie wszystkich większych procesji z okazji Bożego Ciała hierarchowie głównie poruszali tematy: gender, wadliwej ustawy o przemocy, pracujących niedziel w marketach, o in vitro i o konieczności głosowania na jedną słuszną partię, która wszystko  zmieni w Polsce na lepsze życie, tudzież na pochwałach naszego prezydenta- elekta, który jest Prawdziwym Polakiem i dąży do wspaniałości naszej Ojczyzny.
Nie było mowy o Wielkim Czwartku, o ustanowieniu Sakramentów, o obecności Boga w naszym życiu, głównie w homiliach była poruszana polityka i tylko polityka.
A potem Kościół się dziwi, że coraz mniej ludzi do Kościoła przychodzi.
Zostawmy Bogu, co boskie, a cesarzowi, co cesarskie. Nie każdy Polak koniecznie musi być katolikiem, są w Polsce wyznawcy innej wiary, są i też ateiści, i też są przecież Polakami i też mają prawo do samostanowienia.
Nieraz denerwujemy się na wyznawców Jehowy, którzy chodzą po domach i nawracają nas na siłę na swoją wiarę. Biskupi robią całkiem podobnie.
Moja wiara to jest sprawa między Bogiem i mną, księża owszem, powinni mi pomagać moją wiarę pielęgnować przez udział w mszy św, przez udzielane Sakramenty, ale nie mają prawa na siłę wszystkich swoich idei wtłaczać wszystkim ludziom do głowy, mimo ich sprzeciwu.
Takie jest moje zdanie, chociaż jestem katoliczką. Księża powinni uszanować wolną wolę człowieka, bo sam Jezus tą wolność ludziom  ofiarował i dał prawo wyboru.
Tam, na Sądzie Ostatecznym nie będzie zbiorowej odpowiedzialności, tam człowiek sam stanie przed obliczem Boga i sam będzie rozliczany ze swojego życia.
Niestety przykre jest to, że nasz kościół katolickie nie robi tego całkiem bezinteresownie, popierając jedną „słuszną” partię zapewnia sobie ciągły dobrobyt na tej ziemi, czy to chociażby w nie płaceniu podatków, czy w luksusowym trybie życia, we wspaniałych apartamentach i poruszaniu się luksusowymi pojazdami.
Czy taki biskup pomyślał kiedyś, aby dać na nocleg jeden, czy dwa pokoje w swojej rezydencji, już nie mówię bezdomnym, chociaż to też ludzie, ale chociażby matce z dwójką, czy trójką dzieci, która uciekła od męża pijaka i awanturnika? Czy któryś z nich zaproponował takiej matce, że zabierze ich dzieci na przejażdżkę swoim wypasionym autem, żeby maluchy miały troszkę radości z życia?? Nie, oni nastawieni są głównie na siebie, więc te wszystkie górnolotne ich kazania, dotyczące innych, a nie siebie są po prostu dla nas i dla Boga mało wartościowe.
Chodziłam kiedyś do kościoła Sióstr Felicjanek, gdzie o godzinie 12 – stej odprawiał mszę św Ojciec Edward. Zawsze o tej godzinie były tłumy w tym kościele, bo jego kazania były interesujące i pouczające, ale nigdy nie nawiązywał do polityki, zawsze jego kazania dotyczyły Ewangelii, czyli Słowa Bożego.
Teraz mało jest takich księży, teraz łatwiej im „iść w politykę”. zwłaszcza, gdy się ma z tego zyski.
Smutne to, ale niestety prawdziwe.

No to po tych moich „mądrych”  wywodach pozostaje mi tylko życzyć wszystkim miłej, spokojnej i słonecznej soboty