Ale gorąco!

Ale  wczoraj było gorąco, nawet jeść się wcale nie chciało.
Więc wczoraj na obiad zrobiłam sobie lekką przekąskę : porwałam sałatę, pokroiłam pomidorka, dodałam troszkę oliwy, sól i pieprz i to mi wystarczyło za cały obiad. Dziwne, czyżbym nagle polubiła sałatę i pomidorki?, jeszcze niedawno ani na jedno, ani na drugie patrzeć nie mogłam, a wczoraj zajadałam to danie z wielkim apetytem.
Potem jeszcze popołudniu schrupałam jabłko, a na kolację zjadłam 2 plasterki białego twarogu z pomidorkiem i przyprawami. Konieczne są przyprawy, bo nadają ostrzejszy smak, a na taki właśnie mam ochotę, nie na cukier, ale właśnie na coś ostrzejszego, czyli  na sól i pieprz. Widać, że właśnie  tego mój organizm potrzebuje.
Nawet moje kiszeczki już się przystosowały do nowej diety i wcale, ale to wcale już się nie buntują. Czasami tylko burczą, ale wydaje mi się, że to jest powodem szybszego trawienia. Za to cukier dzisiaj miałam idealny……….. tylko 5.3 czyli poniżej setki. Nie ma to jak zielona sałata!!!
Ciekawe, za to ostatnio nie smakuje mi zupełnie ryba (kiedyś ją bardzo lubiłam), ani gotowana, ani wędzona. Jak to smaki potrafią się błyskawicznie zmieniać.
Wczoraj z powodu tego upału  lekko się popołudniu  zdrzemnęłam i śniło mi się, że uwodził mnie…………….  prezydent –  elekt, Andrzej Duda.
Że też takie okropne sny muszą do mnie przychodzić. Przyznam, odetchnęłam z ulgą, gdy się już przebudziłam z tego koszmaru. To na szczęście był tylko sen.

A dzisiaj pogoda jak na razie nijaka, niebo dosyć zachmurzone, chociaż słońce czasami  usiłuje się zza chmur nieco wychylić. No, ale jeszcze jest za wcześnie na jakieś pogodowe, pewne wieści, z tym, że to co sprawdziłam, temperatura dzisiaj ma być zdecydowanie niższa niż wczoraj. I dobrze, trochę odpoczynku od zaduchu zdecydowanie się przyda.
A zielona sałata i tak będzie smakować, bo widać, że przynosi efekty.
Ostatnio mój spadek wagi nieco spowolniał, co nie znaczy wcale, że przytyłam ( bo i po czym skoro nie jadam chleba, kluch, makaronów itp), ale albo waga stoi w miejscu, albo spada tylko o 1kilogram. To było do przewidzenia, że najwięcej chudnie się na początku, potem już idzie wszystko pomalutku. I to jest całkiem normalne zjawisko. A przecież nikt mnie nie pogania, nie mam nad sobą żadnego bata, jak na przykład niejedna aktorka, która musi ileś tam kilogramów schudnąć, by dostać rolę w filmie. Taki właśnie przypadek miała chociażby Anna Mucha, chociaż jest szczupłą kobietą, ale i tak kazali jej się odchudzić.
Czasami człowiek cieszy się, że nie jest na świeczniku, że nie jest tak strasznie brany pod lupę i ma swoją osobistość wyłącznie dla siebie.
Ale też, z drugiej strony taki „świecznik” ma i dobre strony, chociażby finansowe, już sama nie wiem, co jest lepsze. Można przecież i mieć niezłe pieniądze, gdy człowiek ma życiowe szczęście plus tak zwaną głowę na karku, ale czy na pewno tylko pieniądze w życiu się liczą???
Daję to wszystkim pod rozwagę życząc równocześnie nie tylko miłego poniedziałku, ale również i dobrego nowego tygodnia.
Wiadomość z ostatniej chwili (TVN-24) : Następny weekend ma być tak samo gorący, jak ten ostatni!

Idę więc kupować sałatę i pomidory 🙂