Priorytety

 

Wczoraj okazało się, że priorytety się zmieniły, więc zamiast remontu mojej łazienki, trzeba było wyremontować tą  skorodowaną. rurę wodociągową  pomiędzy parterem i pierwszym piętrem, aby móc podłączyć na nowo wodę w całej kamienicy.
Pan administrator bardzo usilnie mnie o tym wczoraj przekonywał, omalże przepraszając, że termin remontu mojej łazienki znów się przesunął. Ale przecież ja to doskonale rozumiałam, ważne jest, by w ogóle woda w kamienicy była i żeby nie zalewało już innego mieszkania, tyle czekałam, więc ten jeszcze jeden dzień sobie poczekam. Grunt, że można było sobie naczynia umyć i napić się herbatki. Co prawda Pola kupiła w sklepie naprzeciw dużą 5 litrową wodę mineralną, niegazowaną, ale ta była bardzo oszczędnie dozowana,bo do końca nie wiadomo było, kiedy zostanie wreszcie woda podłączona.
Za to mam nadzieję, że nic ani nikt nie stanie na przeszkodzie i już o 8 rano panowie mają wkroczyć do mojej łazienki.
Ale się będzie działo, strach pomyśleć, bo wczoraj miałam przedsmak hałasu, kiedy fedrowali tą rurę dwa piętra poniżej mnie, jednak odgłosy były lekko przytłumione, a tu będzie świdrowanie prosto nad moimi uszami. Ale pocierpieć warto, by potem znów mogła korzystać z własnej łazienki.
No to  jestem już zwarta i gotowa, by  dzisiaj już ostatecznie stawić czoła remontowi !!!! Podobno już od ósmej rano!
Tylko, że jest już godzina dziewiąta, panów nie ma, w biurze administracji nic nie wiedzą, a pan administrator nie odbiera telefonu.
Tylko po co wzięłam sobie dzisiaj urlop? mam pilnować ścian w łazience, by nie pouciekały?
Znowu mam pretensje o nic?

Pogoda ohydna, pada deszcz, jest zimno. Więc i mój humor dzisiaj jest do niczego.
Najwidoczniej nie znam się na kawałach naszej administracji.

Świat jest beznadziejny jednak !!! Nikomu wierzyć nie można.