niestety……..

 

Aż nie do uwierzenia! Nagle wszystkie poziome rury w mojej łazience się skorodowały i nie mam nie tylko na najbliższy weekend, ale i na cały przyszły tydzień (jak i nie dłużej) mojego brodzika. Pozostało mi myć się tylko w misce, a tu w dodatku zapowiadają się wielkie upały.
Moje błagania, łzy i napady furii jakoś nie wzruszyły nikogo, nawet zastępczego mycia mi nie zapewniono. No to chyba pójdę sobie jednak do tej  Łaźni Miejskiej, albo…… wiem, nie pójdę i za to  sobie po śmierdzę troszkę, ciekawe jak domownicy ze mną wytrzymają……. 🙂
A tak na serio to byłam okropnie wkurzona wczoraj, bo przedwczoraj  przekonywali mnie, że to tylko będzie robota na 2-3 godziny, a tu wyszło całkiem inaczej. Co prawda Monika ma drugą łazienkę, ale z wysoką wanną, do której ciężko by mi było wchodzić, poza tym jest śliska, a ja boję się w niej wywalić (nie chcę złamać biodra, bo to byłby dla mnie koniec i klątwa 65 lat by i mnie mogła dopaść), a poza ty  wiem, że ani Mona, ani Tomek nie byliby wcale zachwyceni moimi kąpielami w ich łazience, więc nawet nie naciskam.
Ich nie naciskam, ale za to zaciskam mocno zęby (żeby nimi nie za bardzo głośno zgrzytać ze złości)) i  czekam na lepsze czasy, marząc, że moja łazienka już jest po remoncie i zaraz pójdę się do niej kąpać. Ale (jak na razie) to tylko marzenia ściętej głowy, rzeczywistość jest całkiem inna, bardziej bolesna. Dobrze, że przynajmniej piony w łazience dały się naprawić i chociaż mogę teraz korzystać z własnej ubikacji, HURRRA!!!!
Ale takie jest życie, jedni pławią się w luksusowych wannach, inni myją się (jak za Króla Ćwieczka) w miednicy.
Nie ma między nimi znaku równości, oj nie ma 😦
Ale powiedziałam sobie : take it easy Ewa, wierząc, że znów przyjdą dla mnie lepsze czasy, muszę tylko uzbroić się w cierpliwość.
Ale na wszelki wypadek muszę dzisiaj wysłać Lotka, bo znów jest kumulacja do wygrania, tym razem tylko pięć milionów złotych, ale dobre i to!!
Byle by tylko trafić tą szóstkę, może zaczarujecie jakoś?
Małe mieszkanko, gdzieś na Żabińcu……………
Małe, nie za bardzo ciasne, ale za to własne……….

Jestem po bardzo słabo przespanej nocy. Najpierw bardzo długo nie mogłam zasnąć, gdyż dokuczały mi różnego rodzaju fruwające owady, wszystkie leciały ku światłu, czyli monitorowi mojego komputera, po drodze siadając a to na moim uchu, a to na moim nosie, albo na mojej poduszce. Były różnego kształtu i różnej wielkości, od malutkich muszek po jakieś latające pająki, czy inne dziwne stwory, nawet nie wiedziałam, że jest tyle gatunków tych szkaradków.
Gdy wreszcie udało mi się zdrzemnąć, prawie zaraz obudził mnie skurcz stóp, znów musiałam wstać i chwilę pochodzić. Zażywam nawet specjalne lekarstwo, które polecił mi V.I.P na chorobę niespokojnych stóp, widocznie wczoraj nie zadziałało do końca. Albo było tak gorąco, że może i poziom magnezu nieco mi spadł, musiałam więc w nocy poobgryzać trochę tego minerału, zasnęłam dopiero około 4.30 rano, a już o 7.30 byłam na nogach, czyli jednym słowem, jestem całkiem niewyspana.
A tak w ogóle w sprawie lekarstw, to zażywam wg pana doktora diabetyka Glucophase tylko 2 razy dziennie ( nie jak wcześniej 3 razy), przed śniadaniem, by starczyło działanie na cały dzień i przed kolacją, by działał także i w nocy i……..cukier mam nadal idealny, dzisiaj rano miałam tylko 5,7, brawo Ewa!

Już  od samego  rana zapowiada się wspaniała lampa, upał ma sięgać ponad 30 stopni, więc chyba dzisiaj zbiorę się do Modlnicy, zawsze to trochę na świeżym powietrzu pobędę i może nie będzie tam aż tak gorąco jak w Krakowie, no i wykąpać porządnie się będę mogła…….
Życzę wszystkim przyjemnej i wspaniałej soboty.