Róża i rocznica

 

 



Dzisiaj środa, więc nie może się obejść bez róży dla Ulki. Pozdrawiam Cię Ulu serdecznie i całuski z Krakowa przesyłam.
Dzisiaj krótko do Ciebie piszę, bowiem dzisiaj mam smutny, wspominkowy  dzień.
Dzisiaj, 10 czerwca przypada szósta rocznica śmierci  mojej ukochanej siostry Ani.

Anulko Kochana! Sześć lat to i dużo i zarazem mało. Dużo, bo kurz przykrył codzienność i czasami się na moment zapomina, ale szybko  przychodzi pora, szczególnie wieczorem, gdy spojrzę na Twoje zdjęcie, na Twoją uśmiechniętą buzię i wiem, że jesteś przy mnie.
Mało, bo ciągle jest  to krótki czas Twojego niespodziewanego odejścia, czas, który może trochę już mniej, ale wciąż boli.
Pozwól Aniu, że przytoczę tutaj fragment wiersza Księdza Twardowskiego, bo w nim jest zawarty sens naszego rozstania:

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego .

Musiałam przyzwyczaić się do tego, że już nigdy wieczorem do mnie nie zatelefonujesz, nie pogadasz, a na koniec nie powiesz, jak zwykle: „no to idź spać”.
Musiałam się przyzwyczaić, że nie mogłam z Tobą troszkę po obgadywać znajomych,  pożalić się, lub po prosty pokłócić, ot tak po siostrzanemu. Bo przecież nigdy nasza złość nie trwała dłużej. Pamiętam ten dzień, gdy siedziałam u siebie w pokoju w Krakowie, a Ty telefonowałaś do mnie siedząc na tarasie w Modlnicy i mi powiedziałaś „Ewa, taka tu jestem  szczęśliwa” Wiem, że bardzo kochałaś swój dom w Modlnicy, jego taras, ogród, zasadzone przez Ciebie i Kamilkę świerki, które teraz są takie już wysokie.
Ale powiedz mi tylko jedno, czy tam też jesteś taka szczęśliwa?? Bo przecież nie masz nas wszystkich koło siebie, Twoich dzieci, mnie…..
Staram sobie przypomnieć te nasze wspólne miłe chwile, nasze wyjazdy na kemping nad jeziora, wspólne  wyjazdy do Zawoi, wspólne święta spędzane najpierw w Krakowie, a potem w Modlnicy, wspólne kolędowanie (okropnie fałszowałaś!!!)  i te wspaniałe prezenty gwiazdkowe od Ciebie, Twoje uroczyste obchody jubileuszu sześćdziesięciolecia ….. Dlaczego musiałaś odejść?
Teraz już wszystko jest takie inne, Twój dom stoi co prawda, ale wieje pustką, Twój ogród niestety już nie ma tych pięknych kwiatków jak ongiś.
To tylko sześć lat i aż sześć lat Aneczko.
Musiałam się pozbierać, chociaż kiedyś myślałam sobie, że gdy umrzesz przede mną, nigdy się już nie pozbieram. Ale musiałam dalej żyć i wierzę, że to Ty na co dzień pilnujesz, abym zadbała o siebie, o swoje zdrowie…
Pytałam się przed chwilą, czy jesteś szczęśliwa? Teraz wiem – na pewno, mając koło siebie Ukochanych Rodziców i swoje Rodzeństwo: małą Kasię i Krzysztofa.
Ja też przecież kiedyś do was dołączę………… a potem i inni. I znów będziemy wszyscy razem. Taką mam nadzieję i głęboko w to wierzę.
Każdy z nas, tu pozostających bez Ciebie na swój sposób jest też szczęśliwy, ale ciągle jednak nam Kogoś brak…….