Dorotka

Przedstawiam Wam naszą „domową” Dorotkę z Krainy Oz, czyli Miję.
Wczoraj wróciła z próby bardzo zmęczona, ale i szczęśliwa.
I o to chodzi, bo przecież dziecko ma być szczęśliwe.
Mia chodzi do Szkoły Muzycznej, więc ma wielkie muzyczne predyspozycje.
Okazuje się, że nie tylko muzyczne (słuch ma prawie doskonały), ale i teatralne, przecież już występowała w kilku reklamach i miała epizodyczne role w kilku filmach. Epizodyczne, ale jednak zauważalne. Ciekawa jaka ją przyszłość czeka? Czy pójdzie w tym kierunku? Jak na razie, branie udziału we wszystkich takich performansach jest dla niej wspaniałą zabawą, a co dalej?
Ja nie chodziłam do Szkoły Muzycznej, ale do zwyczajnej podstawówki i też brałam udział w różnych przedstawieniach, wystawianych nawet w dwóch krakowskich teatrach (nasza szkoła podpisywała z nimi umowę na wynajem sceny teatralne i nawet  na prawdziwe garderoby), miałam nawet dwie role solowe, raz byłam kurą, która wracała z targu i po przechwałkach innej kokoszki, której nie do końca podobało się moje menu, ja odśpiewywałam jej „Kudkudak, a ja owszem, a ja tak”.
Drugim razem (chyba rok później) byłam Jankiem – pastuszkiem i śpiewałam solówkę ” A za lasem wołki moje za lasem”
Boże, kiedy to było? Miałam wtedy akurat tyle lat, ile obecnie ma Mia. No i żadna artystka ze mnie nie wyrosła, Wtedy też nie było  przeprowadzanych żadnych castingów do reklam telewizyjnych (reklam?, jakich reklam? wtedy ich w ogóle nie było), ani do filmów. Co najwyżej do filmów zatrudniali wtedy dzieci partyjnych prominentów, jak np bracia Kaczyńscy, którzy zagrali w filmie „o dwóch takich, co ukradli księżyc”, czy brali też do ról dzieci artystów, aktorów, czy aktorek. Zwyczajne dzieci takich szans nie miały.
Castingi przyszły dopiero z latami (przynajmniej u nas w Polsce) i sporo małych dzieci, którzy brali udział w tamtych czasowych filmach już powyrastało na prawdziwych aktorów, niektóre gdzieś po drodze się zwyczajnie  zawieruszyły lub pozmieniały swoje życiowe preferencje.
Trzymam mocno kciuki za „moją Dorotkę”, chociaż trzeba przyznać, że to jest bardzo śmiała i otwarta dziewczynka i nie ma żadnych zahamowań w występach artystycznych. Może dlatego, że ma dopiero 11 lat?

Dzisiaj ostatni dzień z długiego weekendu. Trzeba będzie go mądrze zagospodarować, by nabrać sił na jutrzejszą pracę i cały, już normalnie długi weekend.
Zatem miłej niedzieli

Aha, kwiatek też obowiązkowo musi być. Jeden na górze wpisu (Mia), drugi, prawdziwy na dole wpisu:

No ro raz jeszcze najlepszego!